Już od ponad dziesięciu lat mówię i piszę o tym, jak ważne jest skonsolidowanie środowiska przedsiębiorców. Ważne przede wszystkim dla samych zainteresowa- nych, których pomyślność trudna jest do wyobrażenia bez silnego i sprawnego zaplecza logistycznego i organizacyjnego. Zwolennicy powszechnego samorządu gospodarczego niczego sami nie wymyślili — ich propozycje biorą się z chęci zastosowania w Polsce tego, co w wielu krajach Europy istnieje od dawna. Mamy także własne doświadczenia: system powszechnej organizacji samorządowej obecny był w Polsce od roku 1927 i na dobre został zlikwidowany dopiero w okresie powojennym.
Chcąc być wiarygodnym partnerem dla państw Unii Europejskiej, Polska musi przyjąć istniejące w większości tych krajów rozwiązania instytucjonalne. Nasze wejście do Wspólnoty jest największym wyzwaniem dla samych przedsiębiorców, ponieważ będą oni musieli konkurować z podmiotami silniejszymi i bardziej doświadczonymi. W dodatku firmy unijne są lepiej zorganizowane, wskutek uczestnictwa w samorządach i zrzeszeniach branżowych, od których otrzymują i będą otrzymywać wsparcie na rynku polskim, powiększając przewagę konkurencyjną. O tym polscy przedsiębiorcy powinni wiedzieć jeszcze przed naszą akcesją. Idzie bowiem nie tylko o to, aby poznawać i wdrażać standardy obowiązujące w Unii, ale także by starać się zwiększyć konkurencyjności naszej gospodarki.
Powstanie powszechnego samorządu gospodarczego z prawdziwego zdarzenia byłoby dużym wsparciem dla polskiego biznesu. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że w warunkach rynkowych istnieje szereg istotnych problemów, których niezorganizowane przedsiębiorstwa rozwiązać nie są w stanie. Próbować może administracja państwowa, ale samorząd na pewno zrobi to sprawniej i taniej, a wprowadzone rozwiązania będą bliższe oczekiwaniom samych przedsiębiorców. Problemy, o których mowa, to np. dobry system podatkowy, prawo pracy, promocja gospodarcza, antydumping, etc.
Inną ważną dziedziną, która z reguły pozostaje domeną organizacji samorządowych, jest informacja gospodarcza. Jej niedostatek jest podstawowym problemem w świetle integracji z UE. Badania przeprowadzone przez Krajową Izbę Gospodarczą wykazały, że rzeczywistość w tej materii jest zatrważająca. O ile jeszcze firmy większe, mające kontakty z rynkami zagranicznymi lub udział kapitału zagranicznego, dokładają pewnych starań, by poczynić przygotowania do funkcjonowania zgodnego ze standardami unijnymi, o tyle przeważająca większość sektora MSP (99,8 proc. ogółu) nie robi nic albo niewiele. KIG i inne organizacje samorządowe nie mają w obecnej sytuacji prawnej środków, by podołać tym wyzwaniom i „wpompowywać” wiedzę do środowiska naszych biznesmenów — nawet wówczas, gdy brak wyobraźni nie skłania ich do większego wysiłku edukacyjnego. Za ten stan rzeczy kiedyś przyjdzie nam drogo zapłacić.
W rozwiniętych krajach europejskich wszystkie ważne decyzje gospodarcze podejmowane są przez rządy w porozumieniu z samorządem gospodarczym, organizacjami lobbingowymi i pracodawczymi. Tak powinno być również w Polsce. Może wówczas nasze ustawodawstwo nie nosiłoby tak silnego piętna wpływów związkowych i nie utrudniałoby rozwoju gospodarczego, wpływając niekorzystnie m.in. na walkę z bezrobociem.
Wprowadzenie powszechnego samorządu gospodarczego ma oponentów, straszących przedsiębiorców wszelkimi dopustami, które taka instytucja miałaby przynieść. Roztaczane są wizje stworzenia nowej biurokracji gospodarczej oraz dodatkowych kosztów ponoszonych przez przedsiębiorców. Ten pierwszy argument trzeba potraktować z powagą, ponieważ samorząd — choćby terytorialny — niejednokrotnie dostarczał już przykładów nadużyć władzy. Dlatego w samej ustawie muszą znaleźć się zapisy dotyczące silnych i precyzyjnie określonych mechanizmów demokratycznej kontroli, które zapobiegłyby lub przynajmniej bardzo ograniczyły skalę możliwych nadużyć. A jeśli idzie o koszty, to sytuacja jest o tyle bezpieczna, iż zwykle to sami przedsiębiorcy określają poziom składki i zależy on przede wszystkim od zatwierdzonego przez nich budżetu.



