Santander chce pomocy Rostowskiego

opublikowano: 26-10-2012, 00:00

Bank musi zmniejszyć zatrudnienie. Część zwolnionych może trafić do centrum usługowego Santandera.

Wszystko wskazuje na to, że BZ WBK bez większych problemów poprawi wynik z 2011 r. Po trzech kwartałach zysk netto wyniósł 1,03 mld zł i był o 4,4 proc. wyższy niż rok wcześniej.

— Mamy cały czas bardzo mocny przyrost akcji kredytowej, wynoszący 14 proc. rok do roku, podczas gdy na rynku jest to 4 proc. — mówi Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. Wzrost kredytów przełożył się na dobry wynik na marży odsetkowej. Wedle zapowiedzi miała spadać, a była najwyższa od czterech kwartałów: 4,34 proc.

— Na horyzoncie rysuje się mocna walka o depozyty. Podwyższona temperatura jest już od co najmniej sześciu miesięcy i spodziewam się, że będzie utrzymywana. Będzie to miało wpływ na marżę depozytową, która stanowi około jednej trzeciej całej marży odsetkowej. Dlatego utrzymanie tej marży jest dla nas podwójnie ważne — mówi prezes Morawiecki.

Drugą dźwignią wyniku są dochody odsetkowe.

— Mamy pewne wyzwania, jeśli chodzi o dochody z funduszy inwestycyjnych i działalności maklerskiej, podobnie jak cały rynek. Rosną natomiast inne źródłaprzychodów — mówi szef BZ WBK. Pod skrupulatną kontrolą bank trzyma koszty. Mateusz Morawiecki chwali się, że BZ WBK w dwa lata po przejęciu przez Santandera osiągnął poziom wskaźnika koszty dodochodów zbliżony do wyznaczonego przez Hiszpanów, czyli 42-43 proc. W ciągu trzech kwartałów BZ WBK najbardziej przyciął wydatki na pracowników (nie licząc kosztów amortyzacji) — o 1,1 proc. w skali roku. Z BZ WBK i Kredyt Banku, z którym się łączy, w ciągu 15 miesięcy odeszło 1 tys. osób w ramach tzw. naturalnych odejść, czyli w skutek wygaśnięcia umowy o pracę, nieprzedłużenia kontraktu (w Kredyt Banku pracuje 4,9 tys. osób, a w BZ WBK — 7,9 tys.). Szef banku pytany o przyszłość pracowników centrali obydwu banków powiedział, że utrzymana zostanie centrala Kredyt Banku w Lublinie, gdzie znajduje się centrum kredytowe i call center. Nie wiadomo co z siedzibą w Warszawie. Na pytanie o zwolnienia grupowe w połączonym banku odpowiedział, że „nie może ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, ponieważ wiele zależy od dynamiki zdarzeń w przyszłym roku”.

— Mówię to z dużą ostrożnością, ale mamy w dalszej perspektywie rozwój centrów operacyjnych dla Santandera: reklamacyjnego, obsługi kart. Już jest zalążek w Gdyni i we Wrocławiu. Jeśli uda nam się go rozwinąć, to nie mam wątpliwości, że moglibyśmyutworzyć do 1,5-2 tys. miejsc pracy — mówi Mateusz Morawiecki.

Szef banku mówi, że realizacja planu zależy m.in. od tego, czy resort finansów zwolni z VAT rozliczenia wewnątrzgrupowe.

— Jeśli się to nie uda, wówczas rentowność centrum będzie o 23 proc. niższa, niż gdyby usługa była realizowana wewnątrz banku. Niemniej będziemy to centrum, lub Santandera na Europę Środkową, a może nawet całą Europę, rozwijać. Nie powiem precyzyjnie, ilu, ale jakaś część pracowników będzie mogła być zagospodarowana w ramach tego centrum — mówi Mateusz Morawiecki.

Jego zdaniem, wbrew coraz powszechniejszym nastrojom kryzysowym optymistycznie zapatruje się na przyszłość. Wskazuje na rosnący eksport na Wschód i częściowe uniezależnienie się od rynku unijnego, poprawiający się stan rachunku obrotów bieżących, korzystne odczyty wskaźnika PMI w kilku krajach i dobrą sytuację fiskalną w kraju, znajdującą odbicie w rekordowo niskiej rentowności polskich obligacji. Duże nadzieje wiąże też z zapowiedzianymi przez premiera inwestycjami oraz programem gwarancyjnym BGK, oczekując impulsu prorozwojowego dla gospodarki. Mateusz Morawiecki uważa, że sektor bankowy będzie chciał współfinansować projekty inwestycyjne i deklaruje gotowość BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu