Santander widzi światełko w tunelu

Karolina WysotaKarolina Wysota
opublikowano: 2020-07-29 22:00

Bank od stycznia do czerwca 2020 r. zarobił niespełna połowę tego, co rok wcześniej. O przyszłości nie chce rozmawiać — trudno ją przewidzieć.

To prawdopodobnie najtrudniejszy okres dla całego sektora i jednocześnie bardzo zróżnicowany pod względem otoczenia gospodarczego — tak Michał Gajewski, prezes Santander Bank Polska, skomentował pierwsze półrocze podczas konferencji podsumowującej wyniki. Grupa ma za sobą bardzo dobry początek roku i trudny drugi kwartał,ale dostrzega już pierwsze zwiastuny odbicia. Jednak nie zamierza chwalić dnia przed zachodem słońca.

Od stycznia do czerwca 2020 r. Santander wypracował 476 mln zł skonsolidowanego zysku netto, czyli o 49,1 proc. mniej niż rok wcześniej. Gdyby nie zdarzenia jednorazowe, w tym m.in. korekty przychodów odsetkowych dotyczącej zwrotów części opłat z tytułu kredytów konsumpcyjnych spłaconych przed terminem, rezerwy utworzone na ryzyko prawne związane z portfelem kredytów konsumpcyjnych, walutowym portfelem kredytów hipotecznych oraz rezerwy zarządczej na oczekiwane straty kredytowe wynikające z pogarszającej się perspektywy gospodarczej zysk banku stopniałby o 17 proc. Bank podkreśla, że nie dzieli się z rynkiem prognozami na kolejne miesiące, o które niejednokrotnie pytali przedstawiciele mediów podczas środowej konferencji. Trudno mu też już teraz przewidzieć, który z nakreślonych scenariuszy może się ziścić w nadchodzących miesiącach. Wyniki polskiego banku są na pewno docenione w centrali. Banco Santander, hiszpański właściciel, w drugim kwartale miał 13 mld USD straty netto. To największa starta w 163-letniej historii grupy, którą spowodowały odpisy na rynku brytyjskim i amerykańskim z powodu kryzysu wywołanego pandemią.

W Polsce bank mierzy się z pozwami frankowiczów. Na koniec czerwca był pozwany w 2782 sprawach dotyczących kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej. Wartość przedmiotu sporu wynosi łącznie 519,3 mln zł, w tym dwa pozwy zbiorowe objęte są ustawą o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Na koniec 2019 r. liczba pozwów wynosiła 1042 (w tym jeden pozew zbiorowy). Prezes nie spodziewa się wzrostu liczby spraw, ponieważ nie ma zapytań ze strony klientów frankowych o stan salda.

— Dotychczas była korelacja pomiędzy liczbą zapytań o saldo a pozwami. Teraz liczba zapytań nie rośnie, więc nie powinna rosnąć też liczba nowych pozwów — mówi Michał Gajewski.

Przekonuje, że w dalszym ciągu orzecznictwo sądów jest niejednolite. Zwraca też uwagę, że w czasie pandemicznego zamrożenia gospodarki sądy nie działały w normalnym trybie, z czego może wynikać wzrost spraw w ostatnim czasie.

W pierwszej połowie 2020 r. około 90 proc. sądowych wyroków w sprawach kredytów indeksowanych czy denominowanych do franka szwajcarskiego było korzystnych dla konsumentów — wynika z przygotowanego dla PAP Biznes zestawienia kancelarii Votum. Kancelaria dotarła w sumie do 225 wyroków w tym okresie, z czego 201 było wygranych przez konsumentów.

Od czasu wybuchu pandemii kancelarie mają coraz więcej zapytań dotyczących obsługi kredytów frankowych — twierdzi przedstawiciel innej kancelarii, która spodziewa się dalszego wzrostu zainteresowania tymi kredytami w nadchodzących miesiącach.