Saper myli się niejeden raz

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2014-01-20 00:00

Jan Jacek Vincent-Rostowski saperem gospodarki

Zmiana na stanowisku ministra finansów nastąpiła 27 listopada 2013 r., ale Jan Jacek Vincent-Rostowski nadal słyszy echa swojej wieloletniej działalności. Niedawno otrzymał antynagrodę Malinę 2013 za „całokształt działalności, niezrozumienie mechanizmów gospodarczych i traktowanie przedsiębiorców jak przestępców”, wczoraj zaś — prestiżową nagrodę Kisiela 2013 w kategorii politycznej za „rolę sapera gospodarki”.

Przeciwstawne oceny człowieka za te same czyny oczywiście nie są czymś nadzwyczajnym. W tym wypadku pierwsza linia gospodarczego frontu postrzegała działalność fiskusa i jego szefa zupełnie inaczej, niż usytuowana na tyłach kapituła nagrody. Ujemne i dodatnie tytuły Jacka Rostowskiego są okazją do przypomnienia bardzo istotnej okoliczności. Otóż dymisjonując ministra Donald Tusk jednocześnie… awansował go do wąskiego zarządu Platformy Obywatelskiej.

W epoce PRL konstytucyjny minister meldował się na baczność u branżowego sekretarza KC PZPR. Każdy resort miał swojego partyjnego szefa w gmachu, który po zmianie ustroju stał się pierwszą siedzibą giełdy. Dzisiaj znaczenie zarządu PO oczywiście jest nieporównywalne z pozycją politbiura PZPR. Sam mechanizm nowego usytuowania Jacka Rostowskiego jest jednak identyczny.

Łatwiej przy tym pojąć zaskakującą decyzję premiera o powierzeniu strategicznej teki finansów Mateuszowi Szczurkowi, mającemu zerowe znaczenie i przełożenie polityczne.

Zadanie sprawowania nad nim nadzoru i zarazem rozpinania parasola otrzymał w politbiurze PO właśnie Jacek Rostowski. Relacje decyzyjne między ministrem konstytucyjnym a partyjnym nie przebijają się do opinii publicznej. Na pewno jednak szczęśliwy posiadacz spiżowej głowy Kisiela nie wyleciał całkiem na minie błędnie skonstruowanego budżetu 2013 i tezę postawioną w tytule będzie mógł udowodnić.