Satelitarne myto wjedzie na polskie drogi

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 14-11-2018, 22:00

Kierowcy ciężarówek będą mieć nowe urządzenia naliczające opłaty, a aut osobowych zainstalują aplikację.

36,6 mln zł — tyle wyniosły wpływy z elektronicznego systemu poboru opłat od czasu przejęcia go (3 listopada 2018 r.) przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD). Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury, zapewnia, że przejęcie nastąpiło bez zakłóceń. Faktycznie niewiele się zmieniło. Wydłużył się jedynie łańcuch podmiotów zarządzających e-mytem. Dotychczas robił to Kapsch na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Teraz natomiast jest podwykonawcą Instytutu Łączności, który ma kontrakt z GITD. Ich umowa kończy się za 27 miesięcy. GITD zapowiadał, że w tym terminie opracuje i wdroży nowy system.

Apka do myta

Teraz okazuje się, że zrobi to Instytut Łączności. Właśnie przedstawił plany.

— System będzie oparty na technologii satelitarnej. Użytkownicy zostaną wyposażeni w urządzenia OBU nowej generacji. System będzie wykorzystywał technologie geolokalizacyjne, transmisji danych w systemach komórkowych (LTE/5G) i big data — informuje Jerzy Żurek, dyrektor IŁ.

OBU będą obowiązkowo posiadać kierowcy samochodów ciężarowych, a osobowych mogą je nabyć albo zainstalować aplikację, która zostanie opracowana, by mogli poruszać się po płatnych odcinkach autostrad. Minister infrastrukturyma nadzieję, że do systemu włączą się także prywatni koncesjonariusze zarządzający kilkoma odcinkami szybkich tras. Marek Zagórski, minister cyfryzacji, podkreśla natomiast, że system będzie służył nie tylko do kontroli opłat, lecz także np. zezwoleń zagranicznych. Będzie również współpracować z już działającymi systemami, które pozwalają na kontrolę przewozu towarów. Ma być także kompatybilny z systemem europejskim.

To właśnie budzi największe wątpliwości ekspertów. Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, uważa, że przejście na technologię satelitarną to krok we właściwym kierunku. Dąży do tego bowiem Komisja Europejska, budując system Galileo, ale jego zdaniem najpierw powinna określić standardy jego działania, by można mieć pewność, że system, który powstanie w Polsce, będzie z nim współpracował. Rządowi urzędnicy zapewniają też, że budowa nowego systemu nie oznacza wyrzucenia do kosza starego, działającego w technologii radiowej. Jego infrastruktura będzie wykorzystana także w nowym systemie kontroli opłat i przejazdów.

Polityka i ekonomia

Nie określili natomiast, czy po wdrożeniu nowego e-myta kierowcy aut osobowych zostaną zobowiązani do ponoszenia opłat za przejazd wszystkimi odcinkami autostrad. Warto jednak podkreślić, że w projekcie strategii transportowej, opublikowanej niedawno przez Ministerstwo Infrastruktury, napisano, że „motoryzacja indywidualna powinna ponosić pełne koszty infrastrukturalne, jakie generuje”.

— Już obecne przepisy mówią o konieczności opłat za autostrady, które są do tego przystosowane. W praktyce kierowcy ponoszą je tylko na dwóch odcinkach zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Nowy system pozwoli na pobór na całej sieci, ale na razie nie podjęto decyzji, czy takie opłaty zostaną wdrożone — mówi Jarosław Waszkiewicz, dyrektor Departamentu Dróg Publicznych w Ministerstwie Infrastruktury.

Agnieszka Krupa, jego zastępca, która jest także p.o. zastępcy szefa GDDKiA, dodaje, że opłata będzie zależała od analiz ekonomicznych — przychody z nowego systemu muszą pokrywać jego koszty. Tych jednak na razie nie określono. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Satelitarne myto wjedzie na polskie drogi