Kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder wezwał w poniedziałek do zreformowania wiążącego państwa strefy euro paktu stabilizacji i rozwoju, w tym do rozluźnienia jego postanowień w kwestii deficytu budżetowego. Swoje propozycje kanclerz przedstawił w artykule dla poniedziałkowego wydania dziennika "Financial Times Deutschland".
Jak poinformował rzecznik niemieckiego rządu Bela Anda, Schroeder spotka się w najbliższy piątek w Berlinie z premierem Luksemburga Jeanem-Claudem Junckerem, by przedstawić swe propozycje nowelizacji paktu stabilizacyjnego.
Tematem rozmowy ma być także wysokość składek netto, wpłacanych do unijnego budżetu przez poszczególne państwa członkowskie. Nowelizacja paktu stabilizacyjnego powinna uwzględnić socjalne i podatkowe przedsięwzięcia reformatorskie - zaznaczył rzecznik.
Na poniedziałkowym spotkaniu z prasą zagraniczną Schroeder powiedział, że liczy na szerokie poparcie ze strony Komisji Europejskiej oraz krajów UE dla swojej propozycji zreformowania paktu stabilizacji i rozwoju, w tym do rozluźnienia jego postanowień.
"Zasadnicza część moich propozycji spotkała się z szerokim poparciem na europejskim forum" - powiedział Schroeder. Zdaniem kanclerza, niemieckie propozycje stanowią poparcie dla premiera Luksemburga Junckera i dla jego zamiarów doprowadzenia do "rozsądnej interpretacji" paktu.
Jak napisał kanclerz na łamach "FTD", postulowane zmiany dotyczą przede wszystkim zawartego w pakcie zakazu podwyższania deficytu budżetowego państw członkowskich powyżej 3 procent produktu krajowego brutto. Jego zdaniem, w niektórych przypadkach przestrzegania limitu nie da się pogodzić z koniecznością prorozwojowych przedsięwzięć państwa.
"Założenia reformy muszą uwzględniać fakt, że jest to nie tylko pakt stabilizacji, ale także rozwoju. +Właściwa+ polityka finansowa, która w równym stopniu wspiera stabilność i rozwój, nie może być mierzona wyłącznie dotrzymywaniem granicy deficytu 3 procent" - zaznaczył kanclerz.
Przewaga niemieckich wydatków publicznych nad dochodami wyniosła w 2004 roku 3,9 procent PKB, przekraczając w ten sposób już trzeci raz z rzędu ustalony w pakcie limit. W teorii państwu z nadmiernym deficytem grozi kara pieniężna w wysokości do 0,5 procent PKB - co w przypadku Niemiec oznacza około 10 mld euro. Jednak Komisja Europejska nie zastosowała dotąd w praktyce tej sankcji.
Schroeder zaproponował, by rezygnować z postępowania karnego wobec winnych nadmiernego deficytu, jeśli dane państwo "posiada potencjał gospodarczy, dzięki któremu będzie mogło w perspektywie średnioterminowej powrócić do deficytu na poziomie 3 procent i do zmniejszania swego zadłużenia".
Kryterium ma tu stanowić "wiarygodna polityka wzrostu i zatrudnienia, dla której trzeba dać państwom członkowskim konieczną swobodną przestrzeń działania finansowego" - podkreślił kanclerz.
Zaznaczył jednocześnie, że przedsięwzięcia reformatorskie - na przykład niemiecka Agenda 2010, służąca utrzymaniu podstaw systemu socjalnego - mogą w pierwszy etapie powodować spadek wzrostu gospodarczego czy zwiększanie zadłużenia. Ocena deficytu powinna ten fakt uwzględniać.
Pakt stabilizacyjny ma także gwarantować stabilność wspólnej waluty europejskiej i dlatego przed podjęciem unijnego postępowania w sprawie deficytu należy sprawdzić, jak duży jest wkład danego kraju w utrzymywanie stabilności cen w całej strefie euro - wskazał Schroeder.
Według niego, ocena deficytu powinna brać również pod uwagę specjalne przedsięwzięcia o charakterze solidarnościowym - jakimi są w Niemczech nadal wysokie wydatki na rozwój dawnej NRD i ich świadczenia finansowe na rzecz Unii Europejskiej.
W konkluzji szef niemieckiego rządu zaznaczył, iż unijny szczyt w dniach 22-23 marca będzie miał szansę uchwalenia podstaw reformy, która wesprze wzrost gospodarczy i zatrudnienie oraz stabilność wspólnej waluty europejskiej.