SEC oskarża Muska o serię „fałszywych i wprowadzających w błąd” wpisów na Twitterze w sierpniu dotyczących zamiaru wycofania spółki z giełdy. Choć szef Tesli podawał nawet cenę ewentualnego wykupu akcji i twierdził, że finansowanie transakcji jest zapewnione, dość szybko okazało się, że w rzeczywistości wszystko było budzącą wątpliwości spekulacją.

Wiadomość o wystąpieniem z oskarżeniem przez SEC spowodowała dwucyfrowy spadek kursy akcji Tesli w handlu międzysesyjnym.
W reakcji na decyzję SEC Musk zapewnił, że nie zrobił nic złego.
- To nieusprawiedliwione działanie SEC bardzo mnie zasmuciło i rozczarowało – głosi wydane oświadczenie. – Uczciwość, to najważniejsza wartość w moim życiu i fakty pokażą, że nigdy od niej nie odstąpiłem w żaden sposób – dodaje.
Rada dyrektorów Tesli wyraziła pełne zaufanie do Muska.
SEC złożył pozew w sądzie federalnym na Manhattanie. Twierdzi w nim, że podana 7 sierpnia przez Muska cena ewentualnego kupna akcji Tesli, 420 USD, wynikała zarówno z tego, iż była o 20 proc. wyższa od kursu zamknięcia tego dnia, jak i z odniesienia do slangowego określania marihuany, o czym mają świadczyć informacje tekstowe wymieniane przez szefa Tesli ze znajomymi. SEC twierdzi, że Musk nie rozmawiał o takiej cenie z żadnym potencjalnym źródłem finansowania transakcji zanim nie przedstawił pomysłu w mailu do rady dyrektorów 2 sierpnia.
Żądanie SEC odsunięcia Muska od kierowania spółką, a dokładnie każdą spółką giełdową, to bardzo rzadki krok, podkreśla Reuters.
- Lekcja dla prezesów jest taka, że reguły stosują się do wszystkich, włącznie z wizjonerami odnoszącymi wielkie sukcesy – powiedział agencji Charles Elson, dyrektor Weinberg Center for Corporate Governance na Uniwersytecie Delaware.
The Wall Street Journal napisał, że SEC złożył pozew po fiasku próby zawarcia układu z Muskiem.