Sejm rozstał się z Asseco

opublikowano: 22-10-2018, 22:00

Posłowie nadal będą korzystali ze starego systemu do głosowania, a wykonawca nowego, zamiast liczyć zyski, podsumowuje straty.

Pod koniec ubiegłego tygodnia Kancelaria Sejmu odstąpiła od umowy z Asseco Data Systems (ADS) na budowę systemu do głosowania.

— Wyniki testów nowego systemu obsługi głosowań nie były pozytywne. Dodatkowo inwestycja znacznie się opóźniła. Z tych powodów Kancelaria Sejmu zdecydowała się na odstąpienie od umowy — mówi Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu (CIS).

Przetarg na budowę nowego systemu ogłoszony był w marcu 2015 r. Musiał zostać unieważniony pod koniec 2015 r., gdyż oferty nie mieściły się w budżecie. W marcu 2016 r. ogłoszono kolejny, w którym jako najkorzystniejszą wybrano ofertę konsorcjum Asseco Data Systems, planującego wdrożyć system działający w litewskim parlamencie. Kontrakt podpisano w lutym 2017 r., opiewał na 4,6 mln zł brutto. W trakcie wdrożenia pojawiły się liczne komplikacje, wiele elementów oprogramowania musiało zostać zmienionych, a np. czytniki zaprojektowane specjalnie na potrzeby systemu przegrzewały się w trakcie testów z dużym obciążeniem. To wszystko spowodowało opóźnienia.

Kontrakt z dopłatą

Decyzja Kancelarii Sejmu oznacza, że ADS nie tylko nie otrzyma wynagrodzenia, ale będzie musiało zapłacić kary umowne.

— Wszystkie punkty umowy z naszym partnerem pozostają w mocy, również dotyczące odpowiedzialności finansowej — mówi Andrzej Grzegrzółka.

Sejm nie ujawnił wysokości kar. Według naszych informacji, wyniosą ponad 2,3 mln zł. ADS, które do tej pory poniosło już koszty przewyższające wartość kontraktu, będzie musiało dodatkowo do niego dopłacić.

— Konsekwencje niezrealizowania projektu w wymaganym terminie, w tym wysokość kar i sposób ich naliczania, zostały przez nas zaakceptowane w momencie podpisania umowy. Obecnie skupiamy się na porozumieniu z zamawiającym w zakresie szczegółowych warunków zakończenia projektu — mówi Ewa Balicka-Sawiak, rzeczniczka ADS.

Ryzykowny projekt

Przedstawiciele ADS, pytani o przyczynę porażki, zwracają uwagę m.in. na specyfikę zamówień publicznych.

— Na etapie przygotowywania warunków przetargu trudno było precyzyjnie określić wszystkie wymagania. W trakcie realizacji i testowania systemu pojawiło się wiele niedoprecyzowanych wcześniej specyficznych wymagań funkcjonalnych i technicznych — wyjaśnia Ewa Balicka-Sawiak.

Dodatkowym utrudnieniem był krótki termin realizacji oraz ograniczony do sejmowych wakacji i przerw między posiedzeniami czas na instalację nowego systemu w sali plenarnej i testy.

— Zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie projekt trudny, ale ze względu na duże doświadczeniew obszarze integracji systemów zdecydowaliśmy się podjąć wyzwanie. Dziś możemy powiedzieć, że od początku był obarczony ryzykiem dużo wyższym niż inne projekty integratorskie — twierdzi rzeczniczka.

Kancelaria Sejmu nie rezygnuje z planów wymiany systemu.

— Prawdopodobne jest rozpisanie kolejnego przetargu — mówi dyrektor CIS.

Czy ADS będzie ponownie zabiegać o kontrakt? — Poczekajmy do ogłoszenia warunków — mówi Ewa Balicka-Sawiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Sejm rozstał się z Asseco