Sejmowa dyskusja o podatkach jest żenująca

Andrzej Siłuszek
20-10-1998, 00:00

Sejmowa dyskusja o podatkach jest żenująca

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych rozpatrująca projekt budżetu na przyszły rok nie poparła rządowej propozycji stawek podatkowych. Podjęła zdumiewającą decyzję — zarekomendowała Sejmowi jednoczesne obniżenie stawki podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) z 36 do 34 proc., przy jednoczesnym utrzymaniu ulgi inwestycyjnej. Decyzję tę podjęto przygniatającą przewagą głosów — 15 posłów z SLD, PSL i AWS głosowało przeciw rządowej propozycji, a 3 z Unii Wolności poparło ją. Gdyby Sejm zaakceptował tę propozycję, to wpływy do budżetu zmniejszyły by się o 1,1 mld zł, tj. o blisko 8 proc. kwoty wpłacanej przez tę grupę podatników.

PODATKOWI dochodowemu od osób prawnych (CIT) podlegało w 1997 roku ok. 120 tys. podatników. Zapłacili oni podatek dochodowy o łącznej wartości 13,3 mld zł, co stanowiło 13,4 proc. ogólnych wpływów podatkowych do budżetu państwa. Szacuje się, że w tym roku liczba podatników CIT wzrośnie o 6 proc., wartość zapłaconych przez nich podatków wyniesie 14,2 mld zł, a ich udział w ogólnych wpływach podatkowych wyniesie 10,6 proc.

Z MOŻLIWOŚCI skorzystania z ulgi inwestycyjnej skorzystało niewiele ponad 2 proc. przedsiębiorców. Ulga nie spełniła zatem związanych z nią oczekiwań. Nie skłoniła przedsiębiorców do inwestowania, a tym samym do zwiększenia produkcji i tworzenia nowych miejsc pracy. Potwierdziły się doświadczenia z wielu innych krajów, że zachętą do inwestowania nie są ulgi, lecz niska stawka podatku dochodowego. Niskie stopy podatku dochodowego zachęcają do inwestowania także kapitał zagraniczny, który tam lokuje swoje pieniądze, gdzie płaci mniejszy podatek od dochodu.

W OPRACOWANYM przez Ministerstwo Finansów projekcie reformy systemu podatkowego postulowano likwidację ulgi inwestycyjnej. Zamiast ulgi proponowano stopniowe obniżanie podatku dochodowego z 36 proc. do wysokości podatku płaconego przez osoby fizyczne, tj. do 22 proc. w 2002 roku.

PRZEDSIĘBIORCY poparli proponowane zmiany właściwie jednomyślnie, dając temu wyraz zarówno w indywidualnych wypowiedziach, jak i w oświadczeniach swoich organizacji: Polskiej Rady Biznesu, Business Center Club i Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych. Nikt nie prosił żadnego polityka ani żadnej partii politycznej o pomoc i interwencję.

WIĘC PO CO panowie posłowie z SLD, PSL i AWS włazicie oknem tam, gdzie przez drzwi was nie zapraszają? Świat biznesu nie prosił was o pomoc. Nie oczekuje też nadmiernego złagodzenia obowiązków podatkowych, bo to by zniszczyło najpierw otoczenie, w którym działa, a tuż potem i jego.

NIE MOŻNA jednocześnie utrzymywać ulg i obniżać podatków, bo to zmniejsza wpływy podatkowe, powiększa deficyt budżetowy, zwiększa zadłużenie państwa i jest pierwszym krokiem do samounicestwienia. Co jeszcze musi zdarzyć się na świecie, w ilu krajach musi wybuchnąć kryzys finansowo-walutowy, aby panowie posłowie z sejmowej Komisji Finansów Publicznych to zrozumieli?

JEST DOBRYM i świętym prawem opozycji krytykowanie poczynań rządu. Ale ostatecznym jej celem powinno być przejęcie władzy i lepsze jej sprawowanie, a nie zniszczenie własnego państwa. Jest w demokratycznych państwach granica, której opozycja nie przekracza — jest nią racja stanu. W Polsce dzisiaj tą racją stanu jest budżet i wynikający z niego deficyt budżetowy.Od tego zależy kontynuowanie restrukturyzacji kraju.

POSŁOWIE AWS-u w sejmowej Komisji Finansów Publicznych zainicjowali natomiast nowy rozdział w historii parlamentaryzmu — kopią boleśnie własny rząd. Wobec kogo są w opozycji? Wobec premiera? Wobec wicepremiera? A może są w opozycji do zdrowego rozsądku?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Siłuszek

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Sejmowa dyskusja o podatkach jest żenująca