Sekret tkwi w dobrej ofercie

opublikowano: 14-11-2013, 00:00

Mocna pozycja polskich przewoźników drogowych wynika z braku dobrej oferty kolejowej.

Rozmowa z Iwettą Drewko-Bieńkowską, dyrektor frachtu kolejowego w Rohlig Suus Logistics

Zobacz więcej

Połączenie kolejowe z Chinami może być dobrą ofertą dla firm, którym zależy na czasie i na oszczędnościach. Jestem spokojna o wypełnienie wagonów — mówi Iwetta Drewko-Bieńkowska, dyrektor frachtu kolejowego w Rohlig Suus Logistics. [FOT. ARC]

„Puls Biznesu”: Dużo się ostatnio mówi o kolejowych połączeniach Polski z Chinami. To się opłaca?

Iwetta Drewko-Bieńkowska, Rohlig Suus Logistics: To zależy od rodzaju towaru i od systemu logistycznego klienta. Pod względem kosztów serwis kolejowy Europa — Azja jest konkurencyjny wobec frachtu lotniczego. Oczywiście najtaniej wozi się kontenery morzem, ale wtedy na towar z Chin trzeba poczekać. Przy niesprzyjających okolicznościach nawet do 48 dni, gdy serwis kolejowy gwarantuje czas dostawy w dwa tygodnie.

Ale podobno dwa razy drożej?

Nie. Żeby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, należałoby porównać cenę przewozu przesyłek o identycznej wadze, miejscu odbioru, dostawy i parę innych niuansów. Często słyszę, że transport kolejowy jest dwa razy droższy od morskiego. Być może jest tak przy porównaniu samego frachtu. Ale są jeszcze usługi towarzyszące, np. dostarczenie towaru do terminala, obsługa celna czy dostarczenie do drzwi klienta. Po podliczeniu wszystkich usług towarzyszących może się okazać, że przewiezienie kontenera z Chin koleją jest trzykrotnie droższe, co nie zmienia faktu, że to rozwiązanie znajduje klientów.

I wożenie kontenerów koleją na tej trasie to nie jest sztuka dla sztuki?

Wcale nie. Transportu kolejowego nie należy traktować jako opozycji dla przewozów morskich, ale jako warte uwagi dopełnienie transportowej oferty. Koszt transportu kolejowego zawsze zależy od konkretnego przypadku i sytuacji, w której znalazł się właściciel towaru. Właściciel towaru o wysokiej wartości może być zainteresowany szybkim jego spieniężeniem, ale fracht lotniczy nadal jest dla niego zbyt drogi. Wybierze kolej. Innym razem wybierze jednak transport morski, bo będzie przewoził ładunek o niższej wartości i nie będzie zdeterminowany czasem dostawy. Oczywiście, każdy transport ma ograniczenia. Morski — czasowe. Lotniczy jest bardzo drogi. Wydaje mi się, że kolej w przewozach z Chin będzie konkurowała raczej z przewozami lotniczymi niż morskimi. Transport lotniczy z Azji najczęściej wykorzystuje się w awaryjnych sytuacjach i jest obwarowany rygorystycznymi przepisami. Pociągiem można przewieźć również to, czego do samolotu nikt nie zabierze, m.in. materiały niebezpieczne. Połączenie kolejowe z Chinami może się okazać ofertą także dla firm, którym zależy na czasie i na oszczędnościach. Jestem spokojna o ten serwis. Na pewno znajdzie zwolenników.

A infrastruktura?

Mogę ponarzekać na kiepski stan torów, niewystarczającą liczbę terminali kontenerowych, niską dopuszczalną prędkość pociągów towarowych. Ale infrastruktura jest, jaka jest, a ja chcę po prostu realizować przewozy kolejowe i na nich zarabiać.

Z efektami?

Oczywiście. I jestem przekonana, że zainteresowanie transportem kolejowym będzie rosło. Szczególnie na kierunkach wschodnich. Tam jest mnóstwo ładunków do przewiezienia. A przez lata zaniedbań na kolei wiele trafiło na drogi — czas to zmienić. Transport kolejowy to przyszłość. Bez dwóch zdań.

Ale…

Ale trzeba popracować nad zmniejszeniem biurokracji. Potrzebna jest przyjazna polityka transportowa. Wystarczy taka, która umożliwi powrót do naturalnego rozdziału potoku ładunków. Z różnych powodów mapa polskiego transportu międzynarodowego jest nieco wypaczona. Transport samochodowy przejął ładunki, które zazwyczaj przewozi się koleją. Nawet towary masowe, takie jak stal, ruda czy nawozy trafiły na koła. Długie trasy, które w sposób naturalny powinny być domeną transportu kolejowego, dziś obsługuje transport drogowy. Przez lata po prostu nie było wystarczająco dobrej oferty kolejowej. Na szczęście to się powoli zmienia.

Klienci nie boją się kolei?

Przede wszystkim potrafią liczyć i podobnie jak wszyscy chcą zarabiać. Wybierają transport drogowy, przede wszystkim dlatego, że jest tańszy i mniej skomplikowany. I niestety nie wierzą w terminowość i bezpieczeństwo kolei, choć pod tym względem fakty przemawiają na korzyść tego środka transportu. Zmiana negatywnego nastawienia jest trudna.

Może przekonać ich ekologią?

Nie czarujmy się. Mało który klient wybierze przewozy kolejowe dlatego, że są ekologiczne. W transporcie towarów kolej musi być przede wszystkim konkurencyjna. Nie należy jej „sprzedawać” jako ekologicznego środka, lecz pokazywać, że to doskonałe uzupełnienie transportowych możliwości.

A pani na czym będzie się teraz koncentrowała?

Na dopracowaniu dobrej oferty przewozów do wszystkich państw wschodnich. Chcę też „powalczyć” z przewoźnikami drogowymi ofertą na przewozy z okolic aglomeracji moskiewskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu