Serca, kapitały, ręce i stołki

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2012-12-03 00:00

Po dwóch tygodniach tragikomicznego hamletyzowania Janusz Piechociński, nowy prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, wbrew sobie, ale podporządkowując się zbiorowej mądrości partii wchodzi do rządu.

Głównie po to, żeby budować koalicję „polskich serc, polskiego kapitału i polskich rąk”. „PB” nie tak dawno publikował obszerne materiały o polityce kadrowej PSL i PO w szerokiej sferze zarządzania państwem i gospodarką — dlatego uzupełniamy triadę koalicyjnych wartości o najważniejszą, czwartą, dopisaną w powyższym tytule.

Opuszczony przez Waldemara Pawlaka rząd nie cierpi na chorobę sierocą, ale resort gospodarki — jak najbardziej. Powierzenie administrowania sekretarzowi stanu Tomaszowi Tomczykiewiczowi z PO absolutnie nie zastępuje stałego kierowania. Ogromna nerwowość panuje na poziomie podsekretarzy stanu, a także w kierownictwach agencji i innych instytucji należących do puli ministra. Janusz Piechociński wcale nie pali się do objęcia trudnego ministerstwa, z jego punktu widzenia ideałem byłoby zostanie wicepremierem bez teki. I paradoksalnie byłoby to… zgodne z duchem zapisu konstytucyjnego, że premier i wicepremierzy „mogą” pełnić także funkcję ministra. Jednak polityczna logika wyklucza „gołych” wicepremierów i Donald Tusk nigdy się na taki numer nie zgodzi. Po pierwsze — wpuściłby do rządu wewnętrznego krytyka nieobciążonego odpowiedzialnością. Po drugie — zwiększyłby liczbę ludowców w rządzie.

Od siebie dodalibyśmy jeszcze ważny argument kosztów. Wicepremierostwo niepołączone z ministrowaniem zwiększyłoby budżetowe wydatki — dodatkowa limuzyna, znacznie rozbudowana obsługa biurowa w gmachu kancelarii premiera. Ale akurat taka argumentacja dla rozpasanej finansowo władzy jest całkowicie nieważna…

Możesz zainteresować się również: