Serinus zanurkował, ale liczy na Rumunię

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-05-15 00:00

Paliwowa spółka straciła 14,5 proc. wartości po ogłoszeniu wyników. Boryka się z tanią ropą i kiepskim klimatem biznesowym na Ukrainie.

Spadek kursu o kilkanaście procent, i to w dniu ogłoszenia wyników, można uznać za wyraz nieprzyjemnego, inwestorskiego zaskoczenia. Tim Elliott, prezes i dyrektor generalny poszukiwawczo-wydobywczego Serinusa, powodów do zaskoczenia jednak nie widzi.

— Skala spadku cen ropy jest rynkom znana, podobnie jak sytuacja polityczna i gospodarcza na Ukrainie — podkreśla Tim Elliott.

To z powodu tych czynników wyniki Serinusa, kontrolowanego przez Jana Kulczyka, się pogorszyły. W pierwszym kwartale przychody spółki sięgnęły 25,2 mln USD, co oznacza spadek o 30 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2014 r. Poza tanią ropą na spadku zaważyła ukraińska ustawa, nakazująca największym firmom przemysłowym kupowanie gazu wyłącznie od państwowego Naftohazu. Serinus, jako podmiot prywatny i zagraniczny, produkował i sprzedawał znacznie mniej, niż mógł. Nadal jednak na siebie zarabia.

— Są sprawy, które mamy pod kontrolą, a są sprawy, których kontrolować się nie da. Do tych pierwszych należą nasze operacje, a do tych drugich np. ceny ropy oraz polityka władz rosyjskich i ukraińskich — komentuje Tim Elliott.

Niekorzystna ukraińska ustawa została już uchylona (po procesie sądowym wszczętym przez prywatnych producentów), więc od kwietnia produkcja nieznacznie rośnie. Obciążeniem są jednak nadal podatki od wydobycia, których efektywna stopa sięga nawet 65 proc.

Polityka i ceny ropy biją w kurs

Gdyby plany Serinusa oceniać na podstawie reakcji kursu, Rumunia rysowałaby się jako kierunek, w którym spółka powinna iść. Pierwsze wieści o udanych odwiertach w tym kraju podbiły notowania.

— Rumunia ma jeszcze większy potencjał niż Ukraina. Zakończyliśmy pierwsze wiercenia, analizujemy wyniki i czekamy na rozpatrzenie wniosku o przedłużenie koncesji o kolejne trzy lata — mówi Tim Elliott.

Do sfinansowania kolejnych prac w Rumunii potrzebne będą pieniądze, więc niewykluczone, że Serinus rozejrzy się za finansowaniem bankowym. Na razie jego tegoroczny budżet inwestycyjny wygląda skromnie — opiewa na 17 mln USD, z czego 11 mln USD spółka wydała już w pierwszym kwartale. Mniejszy budżet to zarówno efekt cięcia kosztów w reakcji na niskie ceny ropy, jak i odpowiedź na konflikt rosyjsko- -ukraiński.

— Nie jesteśmy skłonni do inwestowania nowych pieniędzy w tym kraju, mimo że nasze ukraińskie aktywa są bardzo dobrej jakości — podkreśla Tim Elliott.