Sieć musi pasować do biznesu

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-07-05 22:00

ICT Duży czy mały, droższy czy tańszy, oferujący sprawdzone czy nowatorskie rozwiązania — jaki dostawca internetu jest dla naszej firmy najlepszy?

Im więcej komputerów i współpracujących z nimi urządzeń i programów IT, tym dokładniej trzeba się zastanowić, jak stworzyć w firmie niezawodną sieć. Jeśli przedsiębiorca zdecyduje się na niewłaściwą usługę, szybko poczuje rozczarowanie. Dlatego tak ważne jest postawienie na solidnego i profesjonalnego dostawcę internetu. Na rynku działa wielu operatorów, lecz nie każdy oferuje najwyższą jakość. Poza tym wymogi wobec telekomów działających na rzecz klientów biznesowych są dużo bardziej wyśrubowane niż standardy, którym powinni sprostać podmioty obsługujące gospodarstwa domowe.

CO NAJWAŻNIEJSZE:
CO NAJWAŻNIEJSZE:
Przy wyborze operatora trzeba kierować się przede wszystkim kompetencjami i zapleczem technologicznym usługodawcy — mówi Marcin Sokołowski, dyrektor marketingu w Integrated Solutions.
ARC

Reputacja najważniejsza

Głównym kryterium wyboru dostawcy internetu pozostaje cena. Tyle że to, co tanie, zwykle jest gorsze. Z drugiej strony, użytkownicy kupują czasem rozwiązania zbyt zaawansowane i drogie, które nigdy nie przyniosą im spodziewanych profitów. — Nowa infrastruktura, szczególnie innowacyjna, może znacznie obniżyć koszty jej działania i eksploatacji. Nie dajmy sobie jednak wmówić, że wydanie paru milionów złotych w cudowny sposób wyniesienas przed konkurencję. Co najwyżej zwiększymy udział w rynku naszemu dostawcy — uświadamia Iwo Dominik Żochowski, prezes Engave.

Dlatego Marcin Sokołowski, dyrektor marketingu w Integrated Solutions (spółka z grupy Orange Polska), radzi kierować się przede wszystkim kompetencjami i zapleczem technologicznym usługodawcy. A także tym, czy patrzy on na potrzeby usługobiorcy szerzej niż tylko przez pryzmat jego bieżących problemów. Jak podkreśla, krótkowzroczność w budowaniu zasobów ITC (teleinformatyka) bywa kosztowna. Co równie ważne: wizja, jak w przyszłości można środowisko IT klienta usprawnić, to dopiero połowa sukcesu. Partner technologiczny musi również dysponować narzędziami, które pozwolą jego koncepcję zmaterializować.

— Lekkomyślnością byłoby nie sprawdzić certyfikatów dostawcy — im ma ich więcej, tym lepiej. Tak samo nieodpowiedzialne byłoby zlekceważenie SLA, czyli zapisów umowy dotyczącej poziomu usług. To istotne, zwłaszcza jeśli decydujemy się na inwestycję, która będzie miała priorytetowe znaczenie dla ciągłości działania biznesu — mówi Marcin Sokołowski. Za dobrą praktykę ze strony dostawcy uważa też podzielenie się z potencjalnym klientem specyfikacją techniczną usługi.

— Jeśli operator nie jest w stanie dostarczyć nam takiego dokumentu czy przedstawić informacji, na podstawie jakich rozwiązań i środowiska została zbudowana oferta, można się obawiać o naszą dalsząz nim współpracę — ostrzega Marcin Sokołowski.

Każdemu wedle potrzeb

Na reputację partnera ITC zwraca uwagę również Ewelina Hryszkiewicz, kierownik produktu w spółce Atman. Według niej, od dostawcy należy wymagać zwłaszcza doświadczenia w realizacji przedsięwzięć dla wymagających klientów. Dobrą praktyką jest — uzupełnia — zapoznanie się z jego referencjami i sprawdzenie, czy może on zapewnić opiekę techniczną wraz z tzw. dedykowanym opiekunem. Ale nawet wiarygodne polecenia to zbyt mało, bo bywa czasem tak, że usługodawca cieszy się na rynku doskonałą opinią, tyle że zakres jego oferty rozmija się z naszymi oczekiwaniami.

— Warto się upewnić, że dostawca świadczy usługi adekwatne do naszych potrzeb, np. bazujące na łączach symetrycznych, gwarantujących pobieranie i wysyłanie danych w tej samej deklarowanej prędkości. Albo warto wybadać, czy jest on w stanie zapewnić zerowy poziom utraty pakietów IP, dzięki któremu nie pojawią się problemy z dostępem do sieci — podpowiada Ewelina Hryszkiewicz. Z rezerwą na certyfikaty i referencje patrzy również Iwo Dominik Żochowski. Zaznacza, że liczą się umiejętności, nie papier.

— Jeśli dostawca chwali się dużymi wdrożeniami, warto się upewnić, że osoby, które za te przedsięwzięcia odpowiadały, ciągle jeszcze pracują w jego przedsiębiorstwie. W niejednej dużej firmie skład personalny zmienia się jak w kalejdoskopie. Efekt? Nie ma pewności, że nowy zespół dysponuje wystarczającą wiedzą i doświadczeniem — wskazuje prezes Engave.

Następna ważka rada: nie wolno mylić reputacji dostawcy ze skalą jego działania. Lokalny operator może się okazać lepszym partnerem niż ten z rozpoznawalnym na całym świecie logo. — Klienci są przekonani, że tylko duża firma zapewni im bezpieczeństwo i wysoki standard obsługi. Czyżby? W rzeczywistości to, na jaką obsługę mogą liczyć, zależy od wartości umowy i liczby zer, które zawiera. Kto dostanie większą część uwagi: klient z kontraktem za kilka milionów czy za kilkaset? — zastanawia się Iwo Dominik Żochowski.

Jego zdaniem, dla mniejszego dostawcy nawet klient ze skromnym budżetem będzie bardzo ważny. Do obsługi oddeleguje dobrych specjalistów, którzy w razie awarii zrobią wszystko, co w ich mocy, by ją usunąć. Małe firmy niejednokrotnie oferują też atrakcyjniejsze warunki zakupu, wsparcia i serwisu. Wielkie telekomy lubią się chwalić tym, że oferują wypróbowane i bezpieczne rozwiązania. Dla szefa Engave jest to raczej wada, a nie zaleta. Sprawdzone metody i powszechnie wykorzystywane koncepcje IT — co to w rzeczywistości oznacza? — pyta ekspert.

Czasem korzystanie z przestarzałych technologii i unikanie innowacji. Polskim klientom to się na ogół opłaca, bo jak ognia wystrzegają się wszelkich nowinek. Tyle że przywiązanie do ograniczonej liczby producentów i ich bezpiecznych systemów skazuje użytkowników biznesowych na coraz wyższe koszty serwisu i hamuje ich rozwój. Sprawia również, że znajdują się w gorszej sytuacji niż ich konkurencja, która szybciej adaptuje innowacje. — Technologiczny tradycjonalizm nie popłaca. Alternatywne rozwiązania są równie wydajne, szybkie, trwałe i — co nie mniej ważne — oferują korzystną relacjęfunkcjonalności do ceny — przekonuje prezes Engave.

Elastyczne rozliczenia

Kolejna ważna sprawa: aby zoptymalizować koszty i zapewnić przewidywalność finansową, powinniśmy przemyśleć, jaki model rozliczeń najbardziej odpowiada potrzebom naszego przedsiębiorstwa.

— Rozliczenie za stały limit przepustowości będzie odpowiednie dla firm, które chcą z góry znać koszt usługi i mają niezmienne zapotrzebowanie na pasmo. Przedsiębiorstwom potrzebującym okresowo dużego pasma bardziej opłaca się model płacenia za dostęp do sieci w zależności od liczby przesyłanych danych. Tryb rozliczeń uzależniony od rzeczywistego wykorzystania pasma będzie właściwy dla firm, które mają duże i zmieniające się potrzeby co do wykorzystywanejprzepustowości — tłumaczy Ewelina Hryszkiewicz.

Jeśli firma nie może pozwolić sobie na jakąkolwiek przerwę w dostępie do internetu, powinna pomyśleć o ofercie gwarantującej redundancję, czyli łącza zapasowe. Pożar jednego z warszawskich mostów dobitnie pokazał, że brak tego elementu może spowodować dotkliwe straty związane z koniecznością wstrzymania działalności na czas awarii. I jeszcze jedno: infrastruktura teleinformatyczna, choćby najlepsza, nie poprawi konkurencyjności firmy. Pozwoli jednak zbudować stabilne i bezpieczne zaplecze dla rozwoju konkurencyjnych usług. Przyspieszy także przetwarzanie danych, a tym samym umożliwi szybsze podejmowanie decyzji biznesowych. Dlatego taką wagę trzeba przywiązywać do wyboru odpowiedniego partnera technologicznego.

Możesz zainteresować się również: