Czytasz dzięki

Sieci apteczne boją się zmian w prawie

opublikowano: 27-10-2020, 09:29

Ustawa o zawodzie farmaceuty, którą zajmuje się Sejm, wzbudza niepokój wśród sieci aptecznych. Przepisy, wspierane przez izbę aptekarska, mają zwiększyć uprawnienia urzędników.

Lekarze wypisują recepty, a aptekarze piszą listy – zwłaszcza ci, którzy reprezentują sieci apteczne. We wtorek Sejm ma zająć się nową ustawą o zawodzie farmaceuty i powiązanymi z nią zmianami w innych przepisach. Przedsiębiorcy działający na rynku aptecznym uważają, że zmiany idą za daleko.

- Ustawa o zawodzie farmaceuty reguluje m. in. zasady przyjaznej współpracy między właścicielem apteki a farmaceutą - jako taka jest dobra i potrzebna. Problem w tym, że przy okazji prac w komisji wprowadzono poprawki do ustawy Prawo farmaceutyczne, które dają zbyt szerokie uprawnienia inspektorom farmaceutycznym. Dzięki nim możliwe stanie się „zabicie” apteki np. na podstawie donosu przed rozstrzygnięciem, czy doszło w niej do jakichkolwiek naruszeń – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych Pharmanet.

Przedstawiciele przedsiębiorców, wspierani przez Lewiatana, BCC i ZPP pod koniec ubiegłego tygodnia wysłali w tej sprawie apel do wicepremiera Jarosława Gowina, w którym podkreślają, że poprawki stanowią „próbę głębokiej i zbędnej ingerencji w rynek apteczny, uderzającą w fundamentalne dla wolnej i uczciwej konkurencji wartości – bezpieczeństwo prawne przedsiębiorców oraz przewidywalność działania organów administracji publicznej".

Urzędniczy bat

O co konkretnie chodzi? Zgodnie z prawem inspektorzy farmaceutyczni w określonych przypadkach mogą cofnąć zezwolenia na prowadzenie aptek. Co więcej projekt ustawy przewiduje możliwość natychmiastowego unieruchomienia apteki w sytuacji, gdy jej właściciel uniemożliwia jej kierownikowi realizowanie jego zadań zawodowych.

- Początkowo projekt zakładał, że odebranie zezwolenia będzie możliwe wtedy, gdy przedsiębiorca w uporczywy sposób uniemożliwia farmaceucie podejmowanie decyzji w zakresie opieki lub usług farmaceutycznych. W poprawce wyrzucono uporczywość i rozszerzono katalog decyzji na wszystkie zadania zawodowe. Dodatkowo urzędnik może unieruchomić aptekę lub hurtownię na 3 miesiące, jeśli uzna, że narusza ona przepisy poprzez ograniczenie uprawnień kierownika. To jest bardzo mocny bat na przedsiębiorców, który w praktyce może prowadzić do eliminacji ich z rynku w wyniku jakiegokolwiek konfliktu z farmaceutą lub natychmiastowego zamknięcia przez urzędnika przed formalnym rozstrzygnięciem o winie - mówi Marcin Piskorski.

W Polsce jest ponad 12,3 tys. aptek. Prawie 60 proc. z nich stanowią apteki indywidualne, w których farmaceuta jest jednocześnie właścicielem, a resztę - sieci apteczne, w tym kilka dużych, liczących ponad 100 placówek. Pod względem przychodów proporcje są odwrotne - to sieci odpowiadają za prawie 60 proc. wartości rynku. Naczelna Izba Aptekarska (NIA), reprezentująca farmaceutów, od dawna apelowała o regulacje, na mocy których właściciele przedsiębiorstw nie będą mogli naruszać samodzielności zawodowej farmaceutów, którzy dla nich pracują.

- Dotychczasowa praktyka wskazuje, że Inspekcja Farmaceutyczna niekiedy z łatwością podejmuje decyzje przeciw przedsiębiorcom na skutek donosów korporacji aptekarskiej. Traktujemy to jako narzędzie, które de facto wspiera jedną część rynku w trwającym od lat konflikcie z drugą częścią - uważa Marcin Piskorski.

Próba sił

W tle nowej ustawy jest stary spór o kształt rynku aptecznego w Polsce. Wprowadzona w 2017 r. przy dużym oporze ze strony przedsiębiorców ustawa, znana jako „apteka dla aptekarza", zawiera liczne zapisy antykoncentracyjne, dotyczące możliwości otwierania nowych placówek. Przewiduje m.in., że właścicielem apteki może być jedynie farmaceuta lub spółka osobowa farmaceutów, a pojedynczy przedsiębiorca może mieć maksymalnie 4 apteki. Dotyczy to jednak nowych zezwoleń na prowadzenie aptek, więc działające wcześniej na rynku przedsiębiorstwa utrzymały swoje sieci. Obowiązują także zapisy, zgodnie z którymi zezwolenia na prowadzenie apteki nie można otrzymać, jeśli w danym województwie prowadzi się już więcej niż 1 proc. wszystkich aptek.

Na początku października Ministerstwo Zdrowia podpisało wraz z NIA „Strategię na rzecz rozwoju aptek", w której - obok niewzbudzających kontrowersji zapisów o opiece farmaceutycznej, dostępie do leków czy cyfryzacji branży pojawił się też punkt, dotyczący pilnego podjęcia działań w sprawie „skutecznego egzekwowania zapisów antykoncentracyjnych".

- Z naszej perspektywy resort zdrowia rozmawia tylko z jedną częścią rynku, agresywnie walczącą o swoje udziały. Podpisanie porozumienia zbiegło się w czasie z pracami nad ustawą o zawodzie farmaceuty w komisji sejmowej, na której posiedzenie wpuszczono przedstawicieli NIA, a nas nie. Przedsiębiorcy, którzy przez lata inwestowali w budowę sieci aptek nie mogą żyć w ciągłej obawie, że stracą zezwolenia. Przepisy uniemożliwiają wydawanie nowych zezwoleń, ale stare zachowują moc, a przedsiębiorcy, którzy działają na tym rynku, powinni być dla resortu zdrowia takim samym partnerem do rozmów, jak korporacja aptekarska – mówi Marcin Piskorski.

Tymczasem przedstawiciele samorządu aptekarskiego wyrażają zdziwienie, że „przedsiębiorcy prowadzący sieci aptek protestują przeciwko propozycji egzekwowania prawa”.

- W Polsce na rynku farmaceutycznym od 16 lat obowiązują zapisy antykoncentracyjne, a rzut oka na centralny rejestr beneficjentów rzeczywistych pokazuje, że pojedyncze osoby mają po kilkaset aptek. Rynek nie może dzielić się na tych, którzy przestrzegają prawa, i na tych, którzy są „bardziej zaradni”. Wciąż dochodzi do sytuacji, w których apteki kupowane są na tzw. słupy albo prowadzone we franczyzie, która franczyzą nie jest, bo teoretyczny właściciel apteki jest zadłużony u sieci i w praktyce nie może rozwiązać z nią umowy – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

W tym roku Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) wydał kilka wyroków w sprawach, dotyczących wchłaniania przez sieci apteczne, prowadzące ponad 1 proc. placówek w danym województwie, kolejnych aptek wraz z zezwoleniami na prowadzenie działalności. Rozstrzygnięcia były na tyle różne, że raz sukces ogłaszało Pharmanet, a raz - NIA.

- Chodzi nam tylko o przestrzeganie przepisów. Ostatnie wyroki NSA pokazują, że można cofać zezwolenia aptekom, które łamią zapisy antykoncentracyjne. Przedstawiciele sieci aptecznych udają, że mają znacznie mniejszy udział w rynku niż w rzeczywistości, naginają przepisy, dotyczące choćby reklamowania się, a posłowie, którzy reprezentują ich interesy, nawołują wręcz do wykreślenia zapisów o możliwości cofnięcia zezwolenia na prowadzenie apteki, jeśli przedsiębiorca nie spełnia już wymogów prawnych. To jest prosta droga do umorzenia hurtem wszystkich takich postępowań - w tym tych, które dotyczą osób odpowiedzialnych za nielegalny eksport leków - mówi Marek Tomków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane