Sieci barów kawowych budują sobie rynek w Polsce

Agnieszka Janas
opublikowano: 2003-03-25 00:00

Sieci barów kawowych i mała gastronomia rozwijają się w Polsce bardzo intensywnie. Specjaliści uważają, że koniunktura w branży potrwa jeszcze 7-10 lat. Dlatego naszym rynkiem interesują się znane marki zagraniczne.

Inwestowanie w sieci kawiarenek na szerszą skalę rozpoczęło się w Polsce trzy lata temu.

— Po telefonii komórkowej, sieci małych lokali gastronomicznych są podobno jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin gospodarki. Ta tendencja nie omija Polski. Szukanie lokalizacji przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie zajęło nam dwa lata i to właśnie brak miejsc jest jednym z największych problemów inwestorów — mówi Adam Ringer, współwłaściciel Green Coffee, budowanej w Polsce sieci barów kawowych.

Najważniejsze w przypadku rozpoczęcia tego typu działalności jest znalezienie odpowiedniej lokalizacji.

— Podstawowy czynnik zapewniający sukces to umieszczenie kawiarni tam, gdzie przewija się bardzo dużo potencjalnych klientów. Dlatego naturalnymi dla kawiarni miejscami są główne ulice handlowe, historyczne dzielnice, okolice szkół wyższych czy centrów biznesowo-biurowych — wylicza Aleksander Skirmuntt, dyrektor biura nieruchomości Emmerson.

Cena wynajmu uzależniona jest od prestiżu ulicy, powierzchni lokalu i czasu trwania umowy. W przypadku Nowego Światu w Warszawie może ona dochodzić nawet do 90 USD za 1 mkw. miesięcznie.

Właściciele kawiarni poszukują wolnych powierzchni również w galeriach handlowych.

— W tym przypadku ważne jest, aby bar kawowy znajdował się w miejscu, przez które cały czas przechodzą klienci. Idealne są narożniki, przecięcia głównych ciągów komunikacyjnych i sąsiedztwo popularnych sklepów. Kawiarenki mogą być zlokalizowane poza częścią gastronomiczną. Nie potrzebują bowiem specjalistycznego wyposażenia jak odtłuszczacze czy wyciągi, aby mogły funkcjonować. Wynajem takiej powierzchni jest stosunkowo drogi, gdyż są to najlepsze części galerii. Cena wywoławcza waha się w granicach 25-50 EUR za 1 mkw. miesięcznie i zależy od miasta, galerii, czasu trwania umowy i powierzchni — wyjaśnia Michał Pajewski, negocjator w dziale powierzchni handlowych w Cushman & Wakefield Healey & Baker.

Miejscami, które dają kawiarenkom szanse na powodzenie, są także nowoczesne biurowce. W takim przypadku lokal może być ogólnodostępnym miejscem spotkań z wejściem od ulicy, przeznaczonym tylko dla pracowników i gości firm działających w budynku.

— W innym przypadku na większe powodzenie może liczyć ta sieć, która oprócz kawy i ciastek ma w ofercie również gorące posiłki — dodaje Aleksander Skirmuntt.

Obserwatorzy rynku kawiarenek i małej gastronomii zauważają, że na obecnym etapie jego rozwoju właściciele testują różne lokalizacje. Jeśli więc stać ich na to, umieszczają swoje placówki w każdym z wymienionych miejsc. Jednak już teraz daje się zauważyć znaczną przewagę głównych ulic miasta.

— Moim zdaniem, najlepszą lokalizacją dla małej gastronomii jest duża ulica lub historyczne, odwiedzane przez turystów centrum miasta. Dlatego dla moich lokali poszukuję miejsca właśnie tam. Galerie handlowe będę brał pod uwagę dopiero w drugiej kolejności. Chciałbym mieć swoje lokale w każdym większym mieście Polski, nie tylko w Warszawie, gdzie sieć już funkcjonuje, ale także np. w Toruniu — tłumaczy Robert Piekut, właściciel Leonardo Cafe oraz były współwłaściciel i założyciel sieci kawiarenek Coffee Time.

Aby lokal spełnił pokładane w nim nadzieje, musi spełnić dodatkowe warunki: kształt umożliwiający ustawienie jak największej liczby stolików i niezbyt duża powierzchnia w stosunku do liczby miejsc. W przypadku kawiarni przy głównych ulicach miast ważne jest, aby miały one witryny, przez które przechodnie widzą estetyczne wnętrza.

— Najczęściej poszukiwana powierzchnia waha się między 50 a 150 mkw. Lokal nie powinien mieć w środku żadnych ścian nośnych ani filarów, których nie można usunąć podczas adaptacji. Idealna jest sytuacja, gdy właściciel przy ładnej pogodzie ma możliwość wystawiania stolików na zewnątrz. Pozwala to nie tylko zwiększyć liczbę miejsc, ale i reklamować placówkę. Lokal powinien też spełniać wymagania sanitarne, np. mieć dwa wejścia w tym jedno od zaplecza, przeznaczone dla dostawców towaru, odpowiednie ujęcie wody, węzeł sanitarny dla pracowników i gości. Należy także pamiętać o tym, że zgodę na prowadzenie działalności muszą wyrazić sąsiedzi. Jednak w przypadku sieciowych kawiarenek raczej nie ma z tym problemu. Takie lokale nie są źródłem hałasu ani uciążliwych zapachów — zauważa Aleksander Skirmuntt.

Minimalna powierzchnia kawiarni zależy od jej profilu.

— Ponieważ oferuję małą gastronomię, a nie tylko kawę i ciastka, potrzebuję nieco większej powierzchni. Interesują mnie lokale pomiędzy 80 a 200 mkw. — mówi Robert Piekut.

— Nasze lokale mają powierzchnię w granicach 140-150 mkw. Prawie cała zastawiona jest stolikami. Bufet i lada zajmują przecież mało miejsca — mówi Agnieszka Sobczyk, menedżer dwóch warszawskich kawiarni, należących do sieci Mercer’s.

W związku ze zmniejszaniem się liczby sklepów na głównych ulicach miasta, często ich miejsce zajmują kawiarenki i małe lokale gastronomiczne. Restauracje są tu w znacznie gorszej sytuacji, ze względu na to, że stanowią bardziej kłopotliwe sąsiedztwo.

— W Warszawie całe ulice zaczynają się specjalizować w takiej działalności. Można wśród nich wymienić Nowy Świat, Chmielną, Szpitalną, ulicę Zgoda czy Starówkę. Jeśli w tych okolicach pojawia się lokal z możliwością urządzenia w nim kawiarenki, to zostaje wynajęty właśnie z przeznaczeniem na taką działalność. Miejsca te przyciągają klientów. Lokale nie konkurują ze sobą, ale wspierają swoją działalność — mówi Aleksander Skirmuntt.

Główni gracze na rynku wciąż jeszcze mają stosunkowo niewiele lokali. Najwięksi z nich — Coffee Heaven i Tchibo mają w tej chwili 12 i 10 punktów.

Właścicieli placówek można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to sieci związane z palarniami lub dystrybutorami kawy — koncerny Tchibo, Nescafe oraz rodzima poznańska Astra. Druga to sieci prowadzące działalność gastronomiczną, m.in.: Coffee Heaven, Mercer’s, Stoney Point Java, Coffee Time.

— Rozwój sieci już istniejących oraz tych, które mogłyby wejść na rynek, ograniczać będzie jedynie wielkość dostępnej powierzchni — mówi Aleksander Skirmuntt.

Michał Pajewski szacuje, że w Polsce jeszcze przez 7-10 lat biznes ten będzie wykazywał tendencję wzrostową.

— Gdy sześć lat temu planowałem otwarcie pierwszego lokalu, wzorowałem się na amerykańskiej sieci Starbucs. Chciałem nawet współpracować z nimi i kupić licencję. Wtedy nie byli zainteresowani. Jednak od tego czasu wiele się zmieniło, także opinia o naszym rynku. Prowadzę swój biznes, tworzę swoją markę, ale z tego co wiem są sieci, które mogą być zainteresowane bliską współpracą z Amerykanami — mówi Robert Piekut.

Na rynku krążą pogłoski o zainteresowaniu się Polską przez sieci: Starbucs, Costa Coffee Boutique, Coffee Republic czy Pret a Manger.

Fenomen rozwoju tej branży w Polsce tłumaczony jest dużą liczbą młodych, aktywnych zawodowo ludzi oraz modą.

— Badania wskazują, że 20 proc. klientów przychodzi do „swoich” barów około 20 razy w miesiącu, a 10 proc. codziennie — mówi Adam Ringer.