Siła gospodarki to sektor prywatny
Zdaniem prof. Cezarego Józefiaka z Rady Polityki Pieniężnej, konsekwencje zamachu terrorystycznego w USA będą zauważalne głównie w dziedzinach pozagospodarczych. Przede wszystkim w stosunkach międzynarodowych, gdyż prawdopodobnie wystąpią różnice zdań co do sposobów ścigania i karania terrorystów i krajów niejawnie popierających terroryzm.
— Kraje podejrzane o sprzyjanie terrorystom będą zapewne izolowane nie tylko politycznie, ale i ekonomicznie. To wywrze pewien wpływ na kierunki międzynarodowych przepływów towarowych i kapitałowych. Skutki zamachu odczują także ludzie podróżujący samolotami, kontrole będą bardziej uciążliwe. Nie spodziewam się natomiast, by ekonomiczne skutki zamachu miały być głębokie i długotrwałe. Reakcja cen surowców była nerwowa, ale krótkotrwała. Utrudnienia w operacjach finansowych i ich wpływ na kursy akcji i walut także nie powinny być znaczące. Należy jednak pamiętać, że zamach nastąpił w czasie, gdy gospodarka niemal we wszystkich rejonach świata znalazła się w stagnacyjno-recesyjnej fazie cyklu koniunkturalnego.
Dla tej fazy charakterystyczna jest ostrożność konsumentów w wydawaniu pieniędzy, a to jeszcze bardziej pogarsza koniunkturę. Być może, wstrzemięźliwość konsumentów amerykańskich w wydawaniu pieniędzy zwiększy się pod wpływem zamachu, ale członek RPP ma co do tego wątpliwości. Ewentualne pogorszenie mogłoby wystąpić bez żadnego związku z ostatnim zamachem; takie obawy były wyrażane przez różne ośrodki badawcze i przez organizacje międzynarodowe. Jeżeli to rzeczywiście nastąpi, nie powinno być przypisywane zamachowi.
— Koniunktura w USA wpływa na poziom aktywności gospodarczej w innych regionach świata. Pośrednio, przez wpływ na gospodarkę zachodnioeuropejską, wpływa na nasze możliwości eksportowe. A eksport jest jednym z czynników dynamizujących naszą gospodarkę — analizuje Cezary Józefiak z Rady Polityki Pieniężej.
Oceniając obecną sytuację Polski, Cezary Józefiak uważa, że główne zagrożenia i szanse rozwoju gospodarczego Polski znajdują się w kraju, a nie za granicą.
— Potrzebujemy takich zmian warunków systemowych i takich zmian w polityce gospodarczej, które będą zachęcać ludzi do oszczędzania, a firmy do inwestowania. Do zmian instytucjonalnych sprzyjających skłonności do oszczędzania należy przede wszystkim reforma emerytalna. Pomysł zamrożenia jej jest więc niebezpieczny dla naszej przyszłości, świadczy o przedkładaniu spraw bieżących nad rozwojowe. Bez rozwoju gospodarczego opartego na inwestycjach przedsiębiorstw nie uporamy się z bezrobociem i nie poprawimy naszej konkurencyjności na rynkach zagranicznych. Postęp może tu być tylko stopniowy, ale im mniej będzie odraczany, tym lepiej. Można także poprawiać sytuację na rynku pracy, w pewnym zakresie dość szybko przez uelastycznienie prawa pracy — twierdzi prof. Józefiak.
Politycy niechętnie jednak podchodzą do reformowania rynku pracy. Pod wpływem bieżących trudności budżetowych w zapomnienie przechodzą programy kolejnych rządów, polegające na zaostrzaniu polityki fiskalnej po to, by można było łagodzić politykę pieniężną bez narażania gospodarki na kryzys finansowy. Bez takich zmian tempo obniżania stóp procentowych jest niższe niż mogłoby być, to zaś osłabia inwestycje przedsiębiorstw.
— Warto przy tej okazji przypomnieć, że kredyt inwestycyjny jest zawsze tylko uzupełnieniem środków własnych inwestora. Jeżeli takich środków nie ma, to i na kredyt nie może liczyć. Dla zwiększenia możliwości finansowych przedsiębiorstw ważne jest uwalnianie ich od ciężarów fiskalnych występujących w formie różnych parapodatków. Rozwój powinien opierać się przede wszystkim na inwestycjach sektora prywatnego. Ten sektor inwestuje bowiem z największym prawdopodobieństwem trafienia w przyszły popyt. Jednak mimo 10 lat transformacji, sektor państwowy ciągle wytwarza około jednej trzeciej PKB. Dające się ostatnio słyszeć zarzuty, że prywatyzacja jest zbyt pośpieszna, wydają mi się nieporozumieniem. Mieści się ona przecież w planie prywatyzacji na ten rok, zapisanym w odpowiednim dokumencie rządowym, znanym Sejmowi. Nie mam szczegółowych informacji w sprawie ukształtowania się takich, a nie innych cen uzyskiwanych przy sprzedaży majątku państwowego. Wiem jednak od dawna, że przeciwnicy prywatyzacji zawsze uważali, że sprzedaje się majątek za tanio — tłumaczy członek RPP.
Prof. Cezary Józefiak jest zdania, że prognozowany deficyt budżetu 2002 r. utrudni rozwiązywanie długofalowych problemów naszej gospodarki. Powinien być bliższy 30 mld zł niż 40 mld.
— Aby nie szkodzić przyszłości, nie należy zwiększać podatków, lecz redukować wydatki. Oczekuję, że w przyszłym roku PKB wzrośnie o 3 proc., inflacja będzie na poziomie około 5 proc. Dolar powinien kosztować w granicach 4,4-4,6 zł. Co do bieżącego roku to mam nadzieję, że znowelizowany już budżet będzie wykonany bez poddawania go dalszym korektom — mówi Cezary Józefiak.