Jednak na Starym Kontynencie ciągle dominują obawy o „przyszłość” Eurolandu w
związku z kryzysem zadłużeniowym jego poszczególnych członków. Co prawda
uzgodniono już pomoc finansową dla Portugalii, ale ciągle nierozstrzygnięte
pozostaje dalsze postępowanie wobec Grecji.
Niejasna przyszłość długu tego
kraju, spekuluje się już nawet o jego restrukturyzacji, wymusza zachowawczą
postawę inwestorów i daleko posuniętą ich ostrożność.
Stąd obserwowane we wtorek znaczne wahania indeksów na parkietach w Londynie, Paryżu i Frankfurcie. Brak zdecydowania handlujących implikowały dodatkowe gorsze od prognoz odczyty dynamiki wskaźnika cen konsumenckich w Wielkiej Brytanii i wskaźnika nastrojów niemieckich inwestorów. Również dane zza Atlantyku (rozpoczęte budowy domów, wydane pozwolenia na budowę i produkcja przemysłowa) nie dały powodów do optymizmu, co zaowocowało spadkową pierwszą fazą handlu na Wall Street.
Silna przecena dotknęła papiery Bouygues, francuskiej spółki działającej w sektorze budowlanym, telewizyjnym i telekomunikacyjnym. Najsilniejszą w tym miesiącu korektę wyceny akcji „wymusiła” informacja o ponad 80-proc. spadku kwartalnego zysku, na dodatek, zdecydowanie niższego niż oczekiwali analitycy.
Nienajlepiej zachowywał się też we wtorek sektor spółek informatycznych i technologicznych. Przecenie poddały się m.in. walory ARM, ASML i SAP.
Po przeciwnej stronie rynku znalazły się papiery Vodafone. Momentami kurs największej na świecie spółki telekomunikacyjnej zyskiwał ponad 2 proc. wpierany niższym niż zakładali analitycy spadkiem kwartalnego zysku.
Na finiszu sesji londyński indeks FTSE100 tracił 1,1 proc., frankfurcki Dax
spadał o 1,8 proc. zaś paryski CAC40 zniżkował o 1,2 proc.