Jawor, miasto na Dolnym Śląsku, z nieco ponad 20 tys. mieszkańców, było wczoraj inwestycyjną stolicą Polski. Daimler wybuduje tutaj za 500 mln EUR fabrykę silników benzynowych i diesla do mercedesów. Zatrudni w niej kilkaset osób. To pierwszy etap inwestycji. Zgodnie z zapowiedziami „PB”, wczoraj do Jawora przyjechali przedstawiciele Daimlera, którzy w ratuszu podziękowali lokalnym władzom za współpracę.

Potem goście i gospodarze zjedli lunch, a w menu pojawił się m.in. bigos, sum w sosie chrzanowym i wino z winnicy spod Jawora ze szczepu opracowanego w instytucie we Freiburgu. Po wyjeździe gości z Niemiec odbyła się narada burmistrza i przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju. Mają sporo do ustalenia.
„Decyzja o lokalizacji i realizacja projektu zależą od ostatecznych zobowiązań dotyczących warunków inwestycyjnych, między innymi od przyznania pomocy państwa” — podał w komunikacie przesłanym do „PB” o godz. 10 rano Daimler. Niecałą godzinę później tej samej treści komunikat przesłało Ministerstwo Rozwoju. — Dużo pracy przed nami, od jutra zakasujemy rękawy — mówi Monika Żmijewska, sekretarz gminy Jawor.
Gotówka plus zwolnienia
Pomoc publiczna na Dolnym Śląsku nie może przekroczyć 25 proc. wartości inwestycji. Daimler może liczyć na grant rządowy. W Dolnośląskiej Strefie Aktywności Gospodarczej, gdzie powstanie zakład, ma zagwarantowane zwolnienie z podatku CIT, bo teren należy do Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
— Przy tego typu projektach kluczowe są warunki i wysokość pomocy publicznej.Jeżeli rozmowy są jeszcze w toku, to od rozstrzygnięcia tych kwestii może zależeć, czy fabryka zostanie faktycznie wybudowana w Polsce — podkreśla Błażej Zagórski, prawnik z kancelarii CMS. Jaguar Land Rover, który miał zainwestować 1,7 mld EUR, mógł otrzymać maksymalnie 1,2 mld zł pomocy publicznej. Dostał od polskiego rządu propozycję 350 mln zł grantu gotówkowego, ale Słowacy ją przebili i wygrali projekt.
Cud w Jaworze
— Fabryka Daimlera spełnia oczekiwania nowego rządu — to supernowoczesna inwestycja. Pojawia się w momencie, gdy ludzie biadolą, że atrakcyjność inwestycyjną Polski trafił szlag. Nie trafił. Teraz Polska ma okręt flagowy — mówi Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Podkreśla, że dla Jawora, w którym bezrobocie sięga 18 proc., taka inwestycja jest „jak cud w Kanie Galilejskiej”.
— Jawor to rozsądna lokalizacja. W Polsce jest wiele miejsc w specjalnych strefach ekonomicznych, gdzie brakuje rąk do pracy, ale inwestorowi w Jaworze to nie grozi. Lokalizacja gwarantuje też dostęp do specjalistów i kadr inżynierskich — mówi Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w firmie Exact Systems. Krzysztof Woźniak, dyrektor Departamentu Bankowości Międzynarodowej w HSBC Bank Polska, uważa, że na inwestycji skorzysta przede wszystkim lokalna społeczność.
— Nowe miejsca przełożą się na wzrost siły nabywczej mieszkańców, co przyniesie korzyści również lokalnym firmom — mówi Krzysztof Woźniak. Skale mikro- i makro- dostrzega także Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
— O ile blisko 40 mln Polaków pewnie znacząco nie odczuje efektu inwestycji Daimlera, to społeczność lokalna jak najbardziej. Powstaną miejsca pracy, gmina będzie mieć wpływy podatkowe. Pośrednio urosną też wpływy do skarbu państwa. Nawet jeśli firma dostaje zwolnienia podatkowe, to należy na to patrzeć nie w perspektywie kilku, lecz kilkudziesięciu lat — uważa Jakub Faryś.
Trzeci motor
Polscy partnerzy już wcześniej podpisali z Daimlerem porozumienie o stworzeniu strefy aktywności gospodarczej — wokół fabryki silników pojawią się zakłady poddostawców. Ręce powinni zacierać także poddostawcy z Polski.
— Prawie każda fabryka ma dział, którego zadaniem jest wyszukiwanie lokalnych dostawców. Fabryka mercedesa umożliwi polskim firmom nawiązanie współpracy z marką premium. Jeśli tylko sprawdzą się jako poddostawcy zakładu silników w Polsce, otworzą sobie drzwi do uczestnictwa w przetargach Daimlera na dostawy do innych fabryk koncernu — mówi Jacek Opala. Tak jest w przypadku innych fabryk silników, które znajdują się na Dolnym Śląsku.
— Zakłady Toyoty w Wałbrzychu i VW w Polkowicach to dwa motory napędowe regionu. Aby uzyskać certyfikat umożliwiający pracę dla tych koncernów, Polscy poddostawcy musieli często zmienić sposób zarządzania, wyposażenie, technologie. Taki certyfikat to przepustka na rynki europejskie. Nowa fabryka Daimlera oznacza nowe technologie. Dzięki temu małe i średnie polskie firmy mają szansę zwiększyć innowacyjność — mówi Iwona Makowiecka, kierownik biura regionalnego AHK we Wrocławiu.
Większy apetyt
Producenci części do silników powinni się przygotować, że jeszcze w tym roku pojawią się u nich przedstawiciele Daimlera. — W przypadku rozmów na temat świadczenia przez nas usług dla fabryki VW we Wrześni pierwsze spotkania mieliśmy w 2015 r., ponad rok od rozpoczęcia działalności fabryki. Dostawcy części i komponentów rozpoczynają rozmowy wcześniej. Można się ich spodziewać jeszcze pod koniec tego roku — mówi Jacek Opala.
— Mamy 2,5 roku do uruchomienia fabryki. W momencie jej startu wszyscy poddostawcy będą już po audytach. Aby precyzyjnie określić liczbę poddostawców, trzeba wiedzieć, jak duża część produkcji zostanie ulokowana w Polsce. Jeśli będzie odlewnia, poddostawców będzie mniej. Jeśli jej nie będzie, firma będzie kupować m.in. tłoki i pierścienie. Silnik ma kilkaset części — dodaje Jakub Faryś. Daimler zaczyna od fabryki, a już pojawia się apetyt na więcej.
— Mam nadzieję, że z czasem polskie kadry zostaną jeszcze bardziej docenione przez inwestorów i że międzynarodowe koncerny zaczną tworzyć w naszym kraju nie tylko fabryki, ale również biura projektowe. To byłby wiatr w żagle dla rodzimych ośrodków akademickich — mówi Krzysztof Woźniak. © Ⓟ