Silwana przegrywa cenami

Agnieszka Berger
opublikowano: 1998-11-04 00:00

Silwana przegrywa cenami

KUSZENIE INWESTORA: Wszystko jest kwestią ceny — tak Marek Wepa, dyrektor inwestycyjny IX NFI odpowiada na pytanie, czy znajdą się chętni do spółki z gorzowską Silwaną. fot. Marcin Wegner

Wojna cenowa na polskim rynku tekstyliów zmusiła IX NFI im. Kwiatkowskiego do rewizji planów wobec należącej do funduszu jedwabniczej spółki Silwana.

NFI chce znaleźć dla gorzowskiej firmy inwestora strategicznego. Do niedawna gorzowska Silvana zamierzała zdobyć kapitał na inwestycje, sprzedając dodatkowe akcje lub obligacje zamienne dotychczasowym udziałowcom. Teraz prezes Silwany Małgorzata Dzwoniarkiewicz i dyrektor inwestycyjny IX NFI Marek Wepa jak ognia unikają precyzyjnych deklaracji na temat dalszych losów spółki z Gorzowa Wielkopolskiego.

— Musimy mieć czas, by oszacować skutki kryzysu, który szczególnie w drugiej połowie roku dał się we znaki całej polskiej branży tekstylnej — mówi prezes Dzwoniarkiewicz.

— Najpierw Silwana musi dokończyć restrukturyzację. Jeszcze w tym roku fabrykę opuści 160 z 880 pracowników. Jest też nadal sporo zbędnego majątku — uważa dyrektor Wepa.

O przyszłym inwestorze wiadomo tylko, że prócz kapitału powinien zapewnić Silwanie nowe technologie i rynki zbytu, a także poszerzyć handlową ofertę przedsiębiorstwa. Branża jedwabnicza okazała się bardziej ryzykowna niż przypuszczano. Dlatego NFI chce znaleźć partnera, który w przyszłości część ryzyka weźmie na siebie.

Jeszcze w pierwszej połowie roku gorzowskie przedsiębiorstwo, mimo trwającej restrukturyzacji, osiągało pozytywne wyniki. Latem ze wzmożoną siłą zaczęły napływać do Polski konkurencyjne tkaniny z Dalekiego Wschodu, po cenach nawet o kilkadziesiąt procent niższych od oferowanych przez rodzimych producentów.

Udział Silwany w krajowej produkcji branży jedwabniczej wynosi aż 26 proc. Jednak rodzimi producenci zaopatrują polski rynek zaledwie w 20-30 proc. Pozostałe 70-80 proc. stanowi dalekowschodni import.

Z inwazją taniej konkurencji zbiegł się krach w Rosji i krajach ościennych. W efekcie Silwana straciła rynki zbytu, na które trafiało dotąd ok. 20 proc. produkcji przedsiębiorstwa.

— Jeśli dojdzie do zniesienia ceł na tkaniny sprowadzane z Turcji — a zanosi się na to — byt nasz i całego polskiego przemysłu tekstylnego będzie zagrożony — obawia się Małgorzata Dzwoniarkiewicz.

Możesz zainteresować się również: