Nowy rozdział negocjacji Polski i Eureko otwarty. Szansa na porozumienie jest, choć każda ze stron upiera się przy swoim sądzie.
Bez przełomu, ale w dobrej atmosferze — to komentarz do pierwszego spotkania Aleksandra Grada, ministra skarbu, z Gerardem van Olphen z zarządu Eureko oraz Michałem Nastulą, prezesem Eureko Polska. Jest szansa, że konflikt o PZU zakończy się ugodą, a nie wyrokiem.
„Strony jednoznacznie potwierdzają konstruktywny charakter spotkania i zadeklarowały chęć znalezienia ugodowego sposobu zakończenia sporu” — napisano w komunikacie po spotkaniu.
Następnym krokiem ma być powołanie zespołu, który określi metody i kalendarz. Skarb i Eureko zgodzili się też, by swój plan rozwiązania sporu przygotował Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Zastrzegli, jednak, że ta koncepcja i udział banku w jej realizacji muszą zyskać akceptację obu stron.
I to tyle dobrego. W kluczowej kwestii nie dogadali się.
„Skarb państwa oświadczył, że warunkiem koniecznym osiągnięcia ewentualnego porozumienia w sporze jest zawarcie ugody przed sądem polskim” — głosi komunikat.
Holendrzy wolą sędziów międzynarodowych, dlatego w komunikacie znalazł się zapis, że mimo prowadzenia negocjacji postępowanie arbitrażowe przed trybunałem będzie kontynuowane. Pierwszą fazę arbitrażu w 2005 r. Polska przegrała. W drugiej trybunał ma zdecydować o wysokości odszkodowania dla Eureko — po wygranej Holendrzy szacowali straty na 6 mld zł. Kwota rośnie o 1 mld zł rocznie