Skarbiec jest już zbyt cenny

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2008-08-06 00:00

Skarbiec w Polsce już się napełnił. Czas na wyjście za granicę — taką wizję kreśli właściciel w dwa lata po zakupie.

Enterprise Investors myśli o rozwoju, a nie o sprzedaży TFI

Skarbiec w Polsce już się napełnił. Czas na wyjście za granicę — taką wizję kreśli właściciel w dwa lata po zakupie.

Niedługo miną dwa lata, od kiedy Skarbiec Asset Management Holding (SAMH), właściciel Skarbca TFI i agenta transferowego Pro Service, został kupiony przez fundusz private equity Enterprise Investors (EI).

— Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak Skarbiec się rozwija. Postawiliśmy przed zarządem trzy podstawowe cele. Pierwszy to znaczące powiększenie palety produktów — i Skarbiec wprowadził fundusze sektorowe, private equity oraz inwestujące poza polską giełdą. Po drugie — zależało nam na rozszerzeniu sieci dystrybucji — mimo że wciąż nie wszystkie instytucje otwierają się na fundusze z spoza grupy kapitałowej, to tam, gdzie to możliwe, Skarbiec jest. Trzecim celem było wyraźne rozdzielenie Skarbca i Proservice, które są spółkami o zupełnie różnych modelach biznesowych. Dziś działają jako niezależne podmioty z własnymi strategiami. Wszystkie te zadania nasza firma bardzo dobrze realizuje — mówi Dariusz Prończuk, partner zarządzający w Enterprise Investors.

Nie chcą być okazją

EI przypomina, że mimo dramatycznych spadków na giełdzie i masowego wycofywania pieniędzy z funduszy aktywa Skarbca (3,92 mld zł) są o 600 mln zł wyższe, niż gdy kupował spółkę. Na ogół, gdy spółka zrealizuje cele wyznaczone przez fundusz, przychodzi moment wyjścia z inwestycji.

— Telefony od zainteresowanych kupnem mieliśmy już miesiąc po tym, jak nabyliśmy Skarbiec. Jednak dziś nikt nie kupi instytucji finansowej po takiej cenie, po jakiej chcielibyśmy sprzedać. Teraz kupowanie to okazja, a my nie chcemy stwarzać innym okazji — mówi Dariusz Prończuk.

Dlatego fundusze EI nieprędko opuszczą Skarbiec.

— Jesteśmy przekonani, że przygotowaliśmy dobrą strategię, a spółka ją bardzo dobrze realizuje. Aby rezultaty były widoczne, musi poprawić się sytuacja na rynku. Skarbiec pokaże siłę, gdy klienci wrócą do inwestowania. Wtedy bez problemu znajdzie się kupiec lub firma wejdzie na GPW — mówi Dariusz Prończuk.

Skarbiec na zakupach

EI myśli, jak zamiast sprzedawać rozwinąć Skarbiec. Konkurenci przyłączają do TFI dom maklerski, tworzą sieć dystrybucji czy wzorem IDM otwierają bank. EI nie da błogosławieństwa takim działaniom.

— Nie wierzę w ideę budowania grup finansowych na bazie małych instytucji — ucina Dariusz Prończuk.

Chętnie za to przejąłby inne TFI.

— Kupienie towarzystwa w Polsce raczej nie wchodzi w grę, bo nie widzę takiej klasy aktywów, w której Skarbca by nie było. A kupowanie dla aktywów lub zarządzających nie ma sensu, bo następnego dnia klienci mogą wycofać pieniądze, a zarządzający odejść. Większy sens ma przejęcie TFI w innych krajach w regionie. Jest kilka ciekawych podmiotów, ale na razie oczekiwania cenowe właścicieli były zbyt wygórowane. Poczekamy, może zmienią zdanie — mówi Dariusz Prończuk.

Nie zmienia to faktu, że Skarbiec coraz odważniej zerka za granicę.

— Jeden z największych na świecie funduszy zarządzających aktywami państwowymi wybrał Skarbiec do zarządzania polską częścią jego aktywów na rynku akcji. I liczymy, że ta współpraca będzie rozwijana. Pracujemy również nad wprowadzeniem funduszy Skarbca do sieci dystrybucji poza Polską, ale w obecnej sytuacji to trudne — mówi Dariusz Prończuk.

Jest szansa, że do Skarbca w portfelu EI dołączy wkrótce inny przedstawiciel branży finansowej.

— Bardzo wysoko oceniamy ten sektor pod względem atrakcyjności inwestycyjnej. Jest dużo interesujących firm do kupienia, w tym również w Polsce, ale wyceny wciąż są zbyt wysokie. Jako fundusz co najmniej o kilkuletniej perspektywie możemy oczywiście zapłacić trochę powyżej wyceny możliwej do uzyskania na giełdzie, ale w dalszym ciągu często oczekiwania są wyższe. Pozostaje zatem czekać, aż właściciele je zweryfikują — mówi Dariusz Prończuk.