Skarbówka upuści krwi Emperii

opublikowano: 03-03-2016, 22:00

Lubelscy handlowcy uważają, że nie powinni płacić ćwierć miliarda złotych, których chce skarbówka. Są jednak na to przygotowani.

Na początek fakty: przed czterema laty Emperia sprzedała dystrybucję Eurocashowi za prawie 1,1 mld zł. Nie zapłaciła podatku dochodowego. Teraz Urząd Kontroli Skarbowej (UKS) w protokole z kontroli uznał, że powinna zapłacić ponad 180 mln zł plus odsetki. Jeśli wnioski kontrolerów zostaną podtrzymane w decyzjach UKS i Izby Skarbowej, spółka będzie musiała to zrobić.

Grzegorz Kawecki

— Protokół to nie jest dokument wiążący, ale oczywiście jesteśmy zaniepokojeni, bo kwota jest niebagatelna — z odsetkamito około 250 mln zł — a kontrolerzy całkowicie zignorowali naszą argumentację i uważają, że przed transakcją dokonaliśmy typowej optymalizacji podatkowej. Mamy bardzo mocne argumenty i będziemy walczyć o swoje w każdej instancji, ale z doświadczenia wiemy, że ryzyko wydania niekorzystnej decyzji jest duże i może pojawić się konieczność zapłacenia całej kwoty, a dopiero potem będzie można dochodzić roszczeń — mówi Dariusz Kalinowski, prezes Emperii.

O tym, jakich konkretnie nieprawidłowości urzędnicy dopatrzyli się w księgach lubelskiej spółki i kiedy można spodziewać się decyzji, na razie nie mówi tamtejszy UKS.

— Obowiązuje nas tajemnica skarbowa, więc żadnych szczegółowych informacji nie udzielamy. Mogę tylko potwierdzić, że kontrola w Emperii się toczy i, jak każda kontrola, powinna zakończyć się wydaniem decyzji — mówi Marek Kostyła, rzecznik UKS w Lublinie.

Emperia zapewnia, że nawet jeśli będzie musiała zapłacić skarbówce, wielkich problemów nie będzie.

— Mamy dużo gotówki i pozytywne przepływy pieniężne, cała sytuacja na pewno nie wpłynie na prowadzony przez nas skup akcji, choć może odbić się na dywidendzie — mówi Dariusz Kalinowski.

Trudna transakcja

Sprawa ma początek w 2010 r. Wówczas Eurocash podjął próbę wrogiego przejęcia Emperii, w której interesował go silny segment dystrybucyjny (zwłaszcza spółka Tradis). Spółki szybko usiadły do stołu i w grudniu 2010 r. dogadałysię, że Eurocash zapłaci za Tradis około 0,92 mld zł w gotówce i akcjach. Potem zaczęły się kłótnie i spory o cenę, a tymczasem Emperia ogłosiła plan sprzedania również segmentu detalicznego (głównie marketów Stokrotka). Przygotowując się do tego, wydzieliła część dystrybucyjną i wniosła ją aportem do osobnej spółki pod nazwą P1. Stało się to na początku lipca 2011 r.

— Urząd uważa, że wniesienie udziałów w naszych spółkach dystrybucyjnych do P1 było powodowane tylko chęcią uniknięcia płacenia podatku. Wtedy nie byliśmy jednak pewni, że sprzedamy dystrybucję — toczyliśmy wojnę z Eurocashem, pierwszy termin płatności za Tradis już minął, a my stworzyliśmy strategię rozwoju w segmencie dystrybucyjnym i dla uporządkowaniagrupy rozdzieliliśmy hurt od detalu — mówi Dariusz Kalinowski. Miesiąc później, w sierpniu 2011 r., Emperia ogłosiła, że żadnej sprzedaży dystrybucji nie będzie, i dodatkowo zażądała od Eurocashu 200 mln zł odszkodowania za niewywiązanie się z umowy.

— Nie mamy żadnych wątpliwości: umowa już nie obowiązuje. Eurocash nie zrealizował płatności w terminie, więc Emperia nabyła prawo do odstąpienia od umowy — mówił wtedy Artur Kawa, ówczesny prezes Emperii.

Przydatna optymalizacja

Dziś Emperia tłumaczy, że wniesienie dystrybucji do spółki P1 przydało się także w sporze z Eurocashem.

— Nie mógł wtedy uzyskać zabezpieczenia roszczeń na tych udziałach, co sprawiało, że w postępowaniu arbitrażowym mógł nas klinczować, ale nie tak mocno, jak mógłby bez P1. Kontrolerzy w ogóle nie zwracają uwagi na ten kontekst — uważają, że ta transakcja nie miała uzasadnienia ekonomicznego — mówi Dariusz Kalinowski. Ostatecznie strony dogadały się w grudniu 2011 r. i Eurocash zapłacił 1,096 mld zł. Podatku nie zapłacono.

— Wniesienie udziałów aportem do P1 z mocy prawa nie było opodatkowane, a cena sprzedaży tych udziałów przez P1 była niższa od wartości aportu, więc też nie wykazano dochodu. Wszystko było zgodne z przepisami — tłumaczy Cezary Baran, wiceprezes i szef finansów Emperii. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane