Skazani na plastik

Jak zadowolić konsumentów, którzy stają się „eko”, i handel, który nie chce drogich opakowań? Biznes gubi się w sprzecznych teoriach, co naprawdę szkodzi środowisku

Życie bez plastiku — to inicjatywa podejmowana już nie tylko przez blogerów i działaczy ekologicznych. Angażuje się w nią coraz więcej Polaków, często całymi rodzinami. Restauracje szczycą się brakiem plastikowych słomek, miasta (na razie amerykańskie) — wyeliminowaniem plastikowych butelek. Dzielnice, np. warszawskie, nawołują do rezygnacji z plastikowych jednorazowych opakowań i sztućców, a liczni przedsiębiorcy zobowiązują się do redukcji zużycia plastiku.

Antyplastikowy ruch dociera do kolejnych branż. Wśród najbardziej „plastikowych” wymieniane są m.in. spożywcza i kosmetyczna. Czy mogą obejść się bez plastiku? Nie ma mowy — odpowiadają przedsiębiorcy.

Ekologiczne wątpliwości

— Nie da się w 100 proc. zrezygnować z plastiku. W hotelach udało nam się to zrobić w 90 proc., ale w kosmetykach — nie. Musimy jednak zadbać o to, by biznes w perspektywie kilku lat był w stanie udźwignąć ekonomicznie duże zmiany w tym zakresie. Być może za 10-20 lat wszystko będzie w szkle, ale to też nie jest jednoznacznie korzystne rozwiązanie. Oznacza to np. konieczność przewiezienia cięższych opakowań, a więc wyższe koszty transportu i większe zużycie paliwa, a do tego koszty płukania opakowań — mówi Henryk Orfinger, prezes firmy Dr Irena Eris.

Andrzej Kubik, prokurent w firmie Replas Recycling Plastics (RRP), przekonuje, że według badań tzw. całkowity ślad węglowy, czyli suma emisji gazów cieplarnianych dla „pełnego cyklu życia”, który obejmuje wytworzenie, użytkowanie i recykling opakowania, w przypadku szklanej butelki jest aż czterokrotnie większy niż w przypadku podobnej butelki wykonanej z PET.

— W obliczeniach uwzględniono też częstość wielokrotnego wykorzystywania, w ramach systemu kaucyjnego, opakowań ze szkła — podkreśla Andrzej Kubik.

Ekologicznych wątpliwości jest więcej.

— Jeden ekspert przekonuje, że należy postawić na opakowania zawierające jak najmniej plastiku w plastiku, a jak najwięcej innych składników, drugi przeciwnie — że kluczowa jest czystość tworzywa, która ułatwia utylizację. Okazuje się też, że jest problem z opakowaniami z recyklingu i często importuje się je z Niemiec. I bądź tu przedsiębiorco mądry — podsumowuje prezes Dr Ireny Eris.

Zdaniem Andrzeja Kubika wyeliminowanie z rynku opakowań z tworzyw sztucznych oznaczałoby też np., że marnowałoby się nawet o jedną trzecią żywności więcej niż obecnie.

— W branży opakowaniowej tworzywa sztuczne nie mają konkurencji, a próby zastąpienia ich na siłę innymi materiałami są nieracjonalne i skazane na porażkę — twierdzi przedstawiciel RRP.

Koszty do podziału

Niektórzy spożywcy myślą jednak intensywnie o pozbyciu się niechcianego przez konsumentów plastiku.

— Kilka miesięcy temu kilku naszych dyrektorów przyszło z pomysłem zmiany opakowań. Znaleźli na rynku tworzywa sztuczne, które są mniej szkodliwie dla środowiska. Zrobili badania i rynkowe testy. Okazało się, że handel nie jest skłonny zaakceptować wyższej ceny za produkt opakowany w droższy plastik. Być może rynek jeszcze do tego nie dojrzał, a być może jest to kwestia organizacji łańcucha dystrybucyjnego — mówi Piotr Kulikowski, szef Indykpolu.

— To kwestia umowy społecznej między producentem, handlem i konsumentem, że zrobimy coś prośrodowiskowego wspólnie i podzielimy się kosztami. Takie próby jednak dopiero się zaczynają — uważa Henryk Orfinger.

Piotr Kulikowski nie odłożył pomysłu ad acta — postanowił spotkać się z handlem w pół drogi.

— Widzimy, że to ważny temat dla konsumentów, więc za jakiś czas wypuścimy na rynek produkty w nieco bardziej przyjaznych dla środowiska opakowaniach, czyli takich, w których jest mniej plastiku. Zmiana nie będzie jednak drastyczna. Na razie za wcześnie na szczegóły — podkreśla Piotr Kulikowski.

Jaka zmiana byłaby drastyczna?

— Np. powrót do sprzedaży mrożonych produktów w kartonikach. Kiedyś byliśmy do tego przyzwyczajeni, jednak teraz Polacy po pierwsze nie chcą mrożonek, lecz produktów świeżych, chłodzonych, które pakowane są w plastik, po drugie liczy się dla nich estetyka i przezroczystość opakowania, a po trzecie nie chcą kupować produktów na wagę, które nie są tak pakowane. Ponadto coraz szybszy tryb życia skłania do zakupu coraz mniejszych opakowań, co oznacza więcej plastiku — tłumaczy szef Indykpolu.

TRZY PYTANIA DO PROFESORA ARTURA BARTKOWIAKA, DYREKTORA CENTRUM BIOIMMOBILIZACJI I INNOWACYJNYCH MATERIAŁÓW OPAKOWANIOWYCH (CBIMO) ZACHODNIOPOMORSKIEGO UNIWERSYTETU TECHNOLOGICZNEGO W SZCZECINIE

Ekologia czy pozory

1. Ostatnio mówi się głównie o minusach stosowania tworzyw sztucznych. Czy są jakieś plusy, np. w branży opakowaniowej?

Jeszcze na początku latach 90. straty na skutek niewłaściwego przechowywania żywności sięgały nawet 40-50 proc. Udało się ten wskaźnik znacznie obniżyć, m.in. dzięki wykorzystaniu tworzyw sztucznych do produkcji opakowań. Problem polega na tym, że zachłystując się różnymi wyrobami z plastiku, nie stworzyliśmy właściwego systemu jego recyklingu, jaki działa w przypadku szkła, makulatury czy metali.

2. Pewnie dlatego próbuje się zastępować tworzywa sztuczne innymi materiałami. Jak się pan na to zapatruje?

Dzisiaj plastik rzeczywiście znalazł się na cenzurowanym i coraz częściej próbuje się go zastępować substancjami nazywanymi ekologicznymi. Trzeba jednak pamiętać, że one też nie rozkładają się w ciągu miesiąca czy dwóch i są na początku takimi samymi odpadami, które należy segregować, zbierać i składować w ściśle określonych warunkach. Ponadto takie ekologiczne słomki do napojów, sztućce czy talerzyki będą mogły skutecznie zastąpić plastikowe, jeśli ich użycie da przynajmniej zbliżony poziom komfortu. Jeśli natomiast różnica in minus będzie zbyt duża, rynek i większość klientów wróci do tworzyw. Czasami zastosowanie nowego rozwiązania tylko pozornie jest ekologiczne. Np. zamiana opakowań plastikowych na szklane powoduje wzrost kosztów logistyki, większe zużycie paliwa, a co za tym idzie — wyższą emisję dwutlenku węgla. Odpady opakowaniowez tworzyw sztucznych mogą być wykorzystane m.in. do produkcji chemikaliów analogicznych do tych, jakie obecnie produkuje się bezpośrednio z ropy naftowej. Dobrze, że zwracamy uwagę na kwestie ekologii, ale warto sobie uświadomić, że zerwanie z plastikiem z dnia na dzień jest nierealne i, co bardziej istotne, nieracjonalne.

3. Co w tej sytuacji powinni robić przedsiębiorcy?

Właściwe wydają się próby tworzenia opakowań zgodnych z wymogami gospodarki obiegu zamkniętego, np. tylko z jednego rodzaju plastiku, żeby łatwiej można je było poddawać recyklingowi materiałowemu, lub przy ograniczeniu różnorodności tworzyw sztucznych stosowanych w branży opakowań, np. do trzech, czterech głównych rodzajów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy