Skoki tracą, banki płacą

opublikowano: 20-02-2015, 00:00

Rachunek za ratowanie SKOK-ów i wypłaty depozytów upadłych kas wyniesie ponad 3,2 mld zł.

Już po raz drugi w ostatnich miesiącach przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) opowiadał posłom o sytuacji w Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo- -Kredytowych (SKOK). Andrzej Jakubiak przez półtorej godziny podawał znane już częściowo informacje oraz podał garść nowych, np. dotyczących wyników sektora w 2014 r. Według wstępnych danych, strata netto wyniosła 126 mln zł, aktywa zmniejszyły się do 13,9 mld zł, a depozyty do 12,6 mld zł, co częściowo jest wynikiem upadku SKOK Wspólnota i SKOK Wołomin. Ale nie tylko. Andrzej Jakubiak stwierdził, że dopiero w II połowie 2014 r. nadzorowi udało się wyhamować akcję depozytową w kasach. Wcześniej, szczególnie po 2012 r., doszło, jak to określił, do „eksplozji depozytów”.

Andrzej Jakubiak, szef KNF, poinformował, że ponad 700 klientów SKOK Wołomin straciło na upadku kasy 119 mln zł, ponieważ mieli depozyty wyższe niż gwarantowane przez BFG. W SKOK Wspólnota takich lokat było ponad 150, a ich wartość wyniosła 25 mln zł.
Zobacz więcej

STRACILI MILIONY:

Andrzej Jakubiak, szef KNF, poinformował, że ponad 700 klientów SKOK Wołomin straciło na upadku kasy 119 mln zł, ponieważ mieli depozyty wyższe niż gwarantowane przez BFG. W SKOK Wspólnota takich lokat było ponad 150, a ich wartość wyniosła 25 mln zł. Marek Wiśniewski

— Zaufanie do sektora w dużej części bierze się z tego, że oprocentowanie w SKOK-ach było znacząco wyższe niż w sektorze bankowym — powiedział Andrzej Jakubiak.

W 2008 r. SKOK-i miały w bilansach 8,8 mld zł depozytów, dwa lata później 13,2 mld zł, w 2012 r. już 15,7 mld zł, a na koniec 2013 r. rekordowe 17,6 mld zł. W III kw. 2014 r. portfel depozytowy miał wartość 16 mld zł. Szef KNF wyjaśnił, że polityka kas nastawiona była właśnie na pozyskiwanie kosztownych depozytów i sprzedaż drogich kredytów, które, ze względu na wysoką cenę, brał często klient gorszej jakości. To przekładało się potem na straty. Tak było w SKOK Wspólnota, która wpadła w tarapaty ze względu na wiele własnych błędów i Kasy Krajowej. Inaczej rzecz ma się ze SKOK Wołomin.

— Tu mamy do czynienia ze zorganizowanym systemem — powiedział szef nadzoru. Prokuratura aresztowała 41 osób podejrzanych o zdefraudowanie 300 mln zł, a komisarz skierowany do kasy sporządził listę ponad 700 kredytów o wartości łącznej 800 mln zł udzielonych z naruszeniem prawa.

Obecny na posiedzeniu komisji finansów Jerzy Pruski, szef Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG), przedstawił posłom rozliczenie wypłat depozytów klientom upadłych kas. We Wspólnocie pieniądze dostało 45 tys. deponentówz 74 tys., ale wartość wypłat stanowi prawie 98 proc. z 817 mln zł oszczędności zgromadzonych w tym SKOK-u. 22,7 tys. spośród 44 tys. uprawnionych klientów wołomińskiej kasy odebrało 2,202 mld zł z puli 2,246 mld zł. Do tego trzeba jeszcze doliczyć ponad 150 mln zł dotacji dla banków, które przejęły dwie upadające kasy: Kopernika i Jana z Kęt. Szef BFG przypomniał, że na wypłaty rekompensat i pomocy złożył się głównie sektor bankowy. Wpłaty SKOK-ów do BFG wyniosły w 2013 r. (od października) 3,7 mln zł, a w 2014 r. 16,1 mln zł. 53 mln zł na wsparcie przede wszystkim dla Wspólnoty dorzuciła też Krajowa Kasa SKOK. Rafał Matusiak, prezes KK SKOK, również obecny w Sejmie, podważał te wyliczenia, stwierdzając, że wartość pomocy w funduszu stabilizacyjnym wyniosła w ostatnich latach 350 mln zł. Obecnie „krajówka” dysponuje wolną kwotą w wysokości 90 mln zł.

— Dziś to banki, a pośrednio klienci płacą za błędy pożenione w sektorze SKOK — stwierdził Andrzej Jakubiak.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu