Skończył nim zaczął

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 15-12-2006, 00:00

Najlepszy prezydencki kandydat do fotela prezesa NBP wycofał się. Rynek się tym nie przejmie,

ale świat może nas uznać za niepoważnych.

Wczoraj wieczorem Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Jan Sulmicki, przedstawiony zaledwie dwa dni wcześniej prezydencki kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego, wycofał zgodę na kandydowanie do tego fotela. Oficjalnie z powodów rodzinnych.

— To absurdalna sytuacja. Dopiero został zgłoszony, a już rezygnuje? To zbyt poważna funkcja w państwie, by można się z niej było w ten sposób wycofać. Może prezydent w ogóle z nim nie rozmawiał — komentuje na gorąco Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.

Także według Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Banku, sytuacje, gdy po przedstawieniu kandydat na tak ważną posadę wycofuje się, zdarzają się bardzo rzadko.

— To rodzi niepokój, bo zaczną się spekulacje na temat powodów tej nieoczekiwanej decyzji — dodaje zaskoczony sytuacją Jacek Wiśniewski.

Ekonomiści nie spodziewają się nerwowych reakcji inwestorów na niecodzienną sytuację.

— Konsekwencji dla rynku nie będzie, jednak ta sprawa stawia Polskę w mało korzystnym świetle. W tym momencie takie zachowanie jest mało poważne. Poza tym inwestorzy mogą się obawiać, że kolejny kandydat będzie „z łapanki” — uważa Ryszard Petru.

Tym bardziej, że prezydent Kaczyński stwierdził niedawno, iż Jana Sulmickiego nikt mu nie podpowiadał, i że jest on „spoza grona osób, za którymi stały różnego rodzaju lobby”. A to mogło być odebrane jako sugestia, iż za osobami, które wcześniej brano pod uwagę — spekulując, kto zostanie następcą Leszka Balcerowicza — jakieś tam lobby stało.

W każdym razie prezydent powinien dość szybko znaleźć nowego kandydata. Ryszard Petru uważa, że jeśli na początku przyszłego roku wciąż nie będzie prezesa NBP, spadnie wiarygodność Polski w świecie a na rynkach finansowych wzrośnie nerwowość.

Według Aleksandra Szczygło, szefa Kancelarii Prezydenta, Lech Kaczyński przedstawi nową kandydaturę „raczej w przyszłym tygodniu”.

— Kandydat powinien mieć przynajmniej takie kwalifikacje jak Jan Sulmicki: wieloletnie doświadczenie, przygotowanie merytoryczne, znaczny dorobek naukowy. Tylko wtedy nie będzie niepokojów, iż kolejna nominacja będzie miała charakter polityczny — uważa Jacek Wiśniewski.

Ryszard Petru spodziewa się takiego właśnie wyboru.

— Myślę, że będzie to wybór akademika a nie polityka. Z dotychczas branych pod uwagę kandydatur najlepiej oceniam Urszulę Grzelońską — dodaje ekonomista BPH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu