Skromny początek bankowego mariażu

ET
opublikowano: 05-06-2013, 00:00

Raiffeisen z Polbankiem wypracowali 45,5 mln zł zysku. Przed rokiem sam zarobił dwa razy więcej.

Na początku tego roku małżeństwo Raiffeisena z Polbankiem zostało prawnie sfinalizowane. Wygląda na to, że przynajmniej na razie nie służy przejmującemu. W I kw. zysk Raiffeisena wyniósł 46,5 mln zł wobec 95,6 mln zł przed rokiem. Fakt, że jest lepiej niż w całym 2012 r., kiedy skonsolidowany zysk wyniósł 8,1 mln zł. Na tegorocznymwyniku kwartalnym wciąż mocno ważyły rezerwy, które wyniosły 68,6 mln zł (22,7 mln zł w I kw. 2012 r.). Współczynnik wypłacalności spadł poniżej 12 proc., do 11,89 proc. Koszty były o 0,4 proc. wyższe niż na koniec roku i wyniosły 74,5 proc. Portfel kredytowy w porównaniu z końcem roku praktycznie się nie zmienił i miał wartość 35,3 mld zł, podobnie jak depozyty, których bank zgromadził 32 mld zł. Suma bilansowa Raiffeisena wyniosła na koniec marca 50 mld zł — o 4 mld zł mniej niż w grudniu 2012 r. Piotr Czarnecki, szef Raiffeisen Polbank, tłumaczy wyniki pogarszającą się sytuacją gospodarczą i pracami nad scalaniem banku.

— Od strony biznesowej, jak wszystkie banki, odczuliśmy presję na wynik odsetkowy wynikającą ze spadku stóp rynkowych. Z drugiej strony, dzięki ostrożnej polityce kredytowej znacząco ograniczyliśmy koszty ryzyka i jednocześnie bardzo restrykcyjnie podchodziliśmy do wydawania pieniędzy mimo konieczności prowadzenia wielu kosztownych projektów, głównie integracyjnych — tłumaczy Piotr Czarnecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy