Słabe inwestycje firm

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-05-24 20:00

Nakłady rozwojowe średnich i dużych przedsiębiorstw prawie w ogóle nie wzrosły w pierwszych miesiącach 2022 r. Dużej recesji inwestycyjnej nie powinniśmy jednak zobaczyć.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dynamika inwestycji średnich i dużych firm w I kw. dość wyraźnie się obniżyła. Częściowo jest to efekt wysokiej bazy sprzed roku, a częściowo zapewne już rosnących stóp procentowych, presji na marże i wysokiej niepewności. Mimo potężnego wzrostu gospodarczego nakłady rozwojowe przedsiębiorstw nie zachwycają.

Z najnowszych danych wynika, że firmy niefinansowe zatrudniające co najmniej 50 osób zwiększyły w I kw. nakłady na środki trwałe tylko o 1,3 proc. r/r. Są to dane w cenach stałych, a więc nie uwzględniają wzrostu cen maszyn, urządzeń, budynków itd. Dla porównania — w ostatnim kwartale zeszłego roku dynamika inwestycji wyniosła 5,1 proc., a jeszcze kwartał wcześniej 9,5 proc.

Za dużą część spowolnienia odpowiada efekt bazy – akurat przed rokiem nastąpiło istotne przyspieszenie inwestycji. Żeby to zobaczyć, możemy spojrzeć na dynamikę dwuletnią inwestycji. W I kw. wyniosła 6 proc., podczas gdy w poprzednim było to -3 proc. Inwestycje są już wyraźnie wyższe niż przed pandemią. Jednocześnie jednak warto pamiętać, że PKB w ciągu dwóch lat wzrósł niemal o 8 proc., więc inwestycje rosną słabiej niż dochody. Udział inwestycji w PKB spada, mimo że polska gospodarka wciąż zaskakuje dobrymi wynikami.

W idealnym świecie przy 8-9-procentowym wzroście gospodarczym powinniśmy widzieć znacznie wyższą dynamikę nakładów na środki trwałe. Działając na maksimum zdolności produkcyjnych, firmy powinny dążyć do ich rozbudowy na dużą skalę. Tak się jednak nie dzieje. Dlaczego?

Można to wyjaśnić tym, że przedsiębiorstwa boją się rosnących kosztów i zaburzeń dostaw. Wzrost popytu traktują jako zjawisko całkowicie przejściowe. Jak pisałem wczoraj, bardzo dużo firm już odczuwa powrót presji na marże, a to przekłada się na skłonność do inwestowania.

Drugim wyjaśnieniem słabości inwestycji mogą być stopy procentowe, które już zaczynają blokować niektóre projekty. Z badań ankietowych NBP wynika, że firmy zaczną ograniczać nakłady rozwojowe, gdy stopy nominalne przekroczą 7 proc. W I kw. było jeszcze daleko do tego poziomu, ale możliwe, że niektóre przedsięwzięcia zostały wstrzymane w obliczu skokowego wzrostu kosztów finansowania i spadku kosztu alternatywnego trzymania gotówki.

Trzecie wyjaśnienie może być związane z ogólnogospodarczą niepewnością. Od drugiej połowy stycznia napływały sygnały, że wybuch wojny w Ukrainie staje się prawdopodobny, więc wojna zaczęła wpływać na decyzje firm, zanim jeszcze faktycznie się rozpoczęła.

W tym wszystkim jest natomiast jeden aspekt pozytywny. Zarówno w Polsce, jak też na świecie nie mieliśmy do czynienia z boomem inwestycyjnym ani kredytowym, więc koń, z którego spadamy, jest bardzo niski, a upadek może okaże się przy dobrych wiatrach niebolesny. Inwestycje mogą być przez kilka kwartałów słabe, ale i tak były w minionym roku niewysokie. Bardzo szybko wyszły z recesji, ale nie przeszły do fazy dynamicznej ekspansji. Dużej recesji inwestycyjnej raczej więc nie zobaczymy.