Słabszy dolar nie pomógł

Marek Węgrzanowski
opublikowano: 2005-04-19 00:00

Polska waluta słabła wyraźnie przez cały dzień. Działo się to zarówno przy wzroście, jak i spadku kursu EUR/USD, co jest niepokojącym sygnałem, bo do tej pory osłabienie dolara zwykle pomagało złotemu. Kurs euro wzrósł wczoraj o około 5 groszy, a dolara o około 2 grosze. Na początku handlu za euro płacono 4,14 zł i 3,21 zł za dolara. Później z godziny na godzinę kursy walut rosły, osiągając po południu dzienne maksima — 4,1970 zł za euro i 3,2350 zł za dolara. O 15.45 euro kosztowało 4,19 zł, a dolar — 3,23 zł.

Złotego osłabiały już kwestie polityczne związane z wyborami parlamentarnymi, które odstraszały inwestorów zagranicznych. W weekend dało się słyszeć sprzeczne deklaracje SLD co do decyzji o wyborach na początku maja. Media doniosły też o możliwej przyszłej koalicji rządowej PiS-LPR. Polską walutę dodatkowo osłabiało zamieszanie na Węgrzech, gdzie doszło do zmiany na stanowisku ministra finansów. Tibora Draskovicsa zastąpi mało znany inwestorom Janos Veres. W reakcji na tę informację cena euro w forintach była najwyższa od 3 tygodni.

Mimo nie najlepszych nastrojów na rynku walutowym, nastawienie inwestorów do polskich obligacji było dość dobre, co wynikało z poprawy na rynkach bazowych. Resort finansów nie miał też kłopotu ze znalezieniem chętnych na bony skarbowe. Popyt łącznie był blisko 3-krotnie wyższy od oferty, spadła też do 5,33 proc. średnia rentowność dla papierów 52-tygodniowych.

Dziś poznamy dane o inflacji w cenach producentów (PPI) i dynamice produkcji przemysłowej. Po raz pierwszy od wielu miesięcy prognozy mówią o spadku produkcji przemysłowej (-1,1 proc.). Dane dadzą RPP zapewne kolejny argument za cięciem stóp. Na razie poziom 4,20 dla EUR/PLN chroni przed dalszą przeceną.

Możesz zainteresować się również: