Ślak nie odpuści prokuratorowi

Paweł Janas
opublikowano: 08-05-2008, 07:42

Były szef Rafinerii Trzebinia i Skotanu wyrusza na krucjatę w obronie dobrego imienia. Został oskarżony o potężne zaległości podatkowe. Minęły trzy lata, a aktu oskarżenia nie ma. Gorzej niż u  Romana Kluski.

Jest poranek 29 czerwca 2006 r. Grzegorz Ślak, zdolny menedżer związany z sektorem biopaliwowym, zostaje o 6.00 rano zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Trafia na przesłuchanie do Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, która stawia mu zarzut uszczuplenia należności podatkowej o gigantyczną kwotę 764 mln zł. Miało do tego dojść w latach 2002-04, a więc w okresie, kiedy szefował orlenowską Rafinerią Trzebinia. W konsekwencji Grzegorz Ślak na 30 dni traci wolność. Traci też prezesurę giełdowego Skotanu, ale przede wszystkim dobre imię w świecie polskiego biznesu. Być może bez żadnego powodu.

Desperacja menedżera

Postępowanie dowodowe w tej sprawie trwa trzy lata. Prokuratura do dziś nie znalazła wystarczających dowodów, by sformułować przeciwko niemu akt oskarżenia. Prezes Ślak jest zdesperowany.

— Chciałbym, aby takie sytuacje już nigdy nie spotykały menedżerów, którzy chcą faktycznie coś zrobić w przedsiębiorstwach z udziałem skarbu państwa. Dlatego postaram się, by osoby, które naruszyły prawo przy stawianiu mi zarzutów, poniosły odpowiedzialność. Rozważam złożenie doniesienia do prokuratury przeciwko prokuratorowi prowadzącemu sprawę. Nie może być tak, że w kraju w środku Europy można człowieka pozbawić wolności i oczerniać go w oczach opinii publicznej. I to tylko dlatego, że jest to w interesie politycznym władzy wykonawczej — zaznacza.

Gdy Grzegorz Ślak wyszedł w 2006 r. z aresztu (za kilkusettysięczną kaucją i zakazem opuszczania kraju), postanowił działać i bronić swojego dobrego imienia.

— Zleciłem ekspertyzy prawne, które miały wykazać, czy można było postawić mi zarzuty w sytuacji, gdy żaden organ podatkowy uszczuplenia nie stwierdził, a ponadto istniała wiążąca interpretacja podatkowa. Ta z mocy prawa wyłącza odpowiedzialność karną. Ekspertyzy wykazały jednoznacznie, że zarzutów takich nie można było postawić. Nastąpiło więc naruszenie prawa — podkreśla Grzegorz Ślak.

Co więcej — jak przypomina pionier polskich biopaliw — Rafineria Trzebinia dotąd nie zapłaciła ani grosza kary z tytułu nieprawidłowego naliczania podatku akcyzowego za lata 2002-04. Część kontroli (za 2002 r.) już zakończono i nie potwierdzono informacji o uszczupleniu. Przypomnijmy jednak, że trwa jeszcze kontrola za 2003 r. i za styczeń-kwiecień 2004 r.

Grzegorz Ślak nie chce jednak, by porównywano go z głośnym przypadkiem Romana Kluski, byłego właściciela nowosądeckiego Optimusa.

— Między obiema sprawami istnieje kilka poważnych różnic: Tam była decyzja organu skarbowego pierwszej instancji i organy ścigania znały przynajmniej orientacyjną kwotę rzekomych roszczeń skarbowych. W moim przypadku takiej decyzji nie było i tylko prokurator wie, skąd wzięła się taka kwota uszczuplenia. Działałem na podstawie wiążących opinii instytutów i organów skarbowych — podkreśla Grzegorz Ślak.

Racje prokuratora

Łukasz Gramza, prowadzący sprawę w krakowskiej Prokuraturze Apelacyjnej, broni swoich racji. Twierdzi, że zgromadzony materiał pozwalał na postawienie zarzutów. Oparte one były na wiarygodnych informacjach od organów skarbowych i przesłuchaniach świadków. Zaznacza także, że decyzji o uszczupleniu podatkowym za 2002 r. nie ma tylko dlatego, że urząd skarbowy stwierdził, że trudno będzie udowodnić, że obowiązki fiskalne na pewno zostały złamane. Przyznaje jednak, że w związku z zakończeniem kontroli za 2002 r. i brakiem stwierdzenia uszczuplenia pierwotna kwota roszczeń może zostać pomniejszona.

Prokurator podkreśla też, że obecnie główną kość niezgody stanowi sprawa tzw. wiążącej interpretacji podatkowej, na którą powołuje się Grzegorz Ślak.

— Naszym zdaniem, została ona przygotowana na podstawie nierzetelnych danych. Urząd skarbowy, który interpretację wydawał, został wprowadzony w błąd po to, by wydać dokument korzystny dla podatnika. Jeśli nie postawimy aktu oskarżenia, przyznam się do błędu. Postępowanie jeszcze się nie zakończyło — mówi Łukasz Gramza.

Niestety, nie wiadomo, kiedy sprawa będzie miała swój finał.

— Za kilka tygodni prace zakończą biegli. Wiele wskazuje na to, że za trzy miesiące zakończy się postępowanie przygotowawcze i podejmiemy decyzję: postawić akt oskarżenia czy umorzyć sprawę — informuje Łukasz Gramza.

Jedno jest pewne. Grzegorz Ślak pozbywa się kolejnych prokuratorskich zabezpieczeń. Może już opuszczać kraj, a kwota kaucji została zmniejszona o połowę.

Wojciech Błaszczyk, wiceprezydent PKPP Lewiatan : Jakie szkody wyrządza biznesowi
niefrasobliwość organów władzy?

Postępowania organów skarbowych, prokuratury i procesy sądowe bardzo często ciągną się latami i w wielu przypadkach nie kończą się domiarami podatkowymi i skazaniami. Podejrzany przedsiębiorca w oczach innych staje się przestępcą, cierpi wizerunek i dobre imię takiej osoby, jej zdolność do prowadzenia biznesu. Późniejsze uniewinnienie nie zrekompensuje tych szkód. To na pewno nie jest w porządku. Po ludzku można tylko współczuć, ale niestety taka jest rzeczywistość. Aby ją poprawić, należałoby gruntownie zmienić przepisy. Przypadek, o którym mówimy, nie jest odosobniony. Takich spraw jest całe mnóstwo. Jako adwokat wielokrotnie miałem z nimi do czynienia.

Jarosław Chałas, ekspert Business Centre Club : Czy przypadek Ślaka można porównać
do historii Romana Kluski?

Formalnie prokuratura może prowadzić postępowanie i stawiać zarzuty przed wydaniem decyzji przez skarbówkę. Jednak taka praktyka budzi kontrowersje, ale też osłabia podstawy działań organów ścigania. A jeżeli fiskus nie stwierdzi uszczuplenia podatkowego i nie wyda decyzji domiarowej wobec firmy? Wtedy prokuratura będzie udowadniać skarbówce, że ta się myli? To byłby absurd. Uważam, że przypadek prezesa Rafinerii Trzebinia jest bardziej drastyczny i oburzający niż słynna sprawa Kluski. Wobec Optimusa była decyzja fiskusa, więc prokuratura miała pewne podstawy do śledztwa i stawiania zarzutów. W sprawie pana Ślaka nie ma żadnej decyzji organów skarbowych, więc nadgorliwość prokuratury jest co najmniej dziwna i niepokojąca.

Paweł Ciesielski, były prezes JTT Computer : Jak zapobiegać podobnym przypadkom?

Aby nie dochodziło do kontrowersyjnych i dwuznacznych działań organów śledczych, prokuratura po prostu powinna stosować prawo, czyli realizować zasadę domniemania niewinności. Obecnie zaś górę bierze zasada odwrotna, czyli domniemanie winy przedsiębiorcy. Prokuratorzy często postępują według maksymy „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. To niechlubny relikt czasów komunistycznych i należy z tym skończyć. Nie może być tak, że każdy przedsiębiorca czy szef firmy z góry jest traktowany jak przestępca. Uważam, że prokuratura powinna wszczynać śledztwa i stawiać zarzuty dopiero po uprawomocnieniu się decyzji organów skarbowych o domiarze podatkowym.

Grzegorza Ślaka zmagania z fiskusem

04 2002

Grzegorz Ślak zostaje prezesem Rafinerii Trzebinia.

2002-03

Zwraca się o wyjaśnienie wątpliwości związanych z opodatkowaniem wyrobów produkowanych w Rafinerii Trzebinia. Pisma trafiły do Instytutu Technologii Nafty w Krakowie, Centralnego Laboratorium Naftowego, Urzędu Statystycznego i Urzędu Skarbowego. Wszystkie odpowiedzi, zdaniem prezesa Ślaka, wskazywały na prawidłowość prowadzonej przez firmę polityki podatkowej.

I 2005

Urząd Kontroli Skarbowej w Krakowie rozpoczął w Rafinerii Trzebinia kontrolę dotyczącą m.in. prawidłowości obliczania i wpłacania podatku akcyzowego oraz VAT w latach 2002-03 oraz od stycznia do kwietnia 2004 r.

X 2005

Grzegorz Ślak przestaje kierować Rafinerią Trzebinia.

29 VI 2006

ABW aresztuje Grzegorza Ślaka, a Prokuratura Apelacyjna w Krakowie stawia mu zarzuty uszczuplenia należności podatkowej na 764 mln zł za lata 2002-04, a więc za okres, kiedy był prezesem Rafinerii Trzebinia.

XII 2007

Dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej uznał, że rozliczenia Rafinerii Trzebinia z tytułu podatku akcyzowego za 2002 r. są poprawne. Trwa kontrola za 2003 r. i za okres I-IV 2004 r.

Od bankowości do biopaliw

Grzegorz Ślak rozpoczął karierę zawodową w 1993 r. od pracy w Banku Śląskim. Pół roku później przeszedł do Banku Przemysłowo-Handlowego, gdzie przepracował siedem lat, dochodząc do stanowiska dyrektora ds. kredytów korporacyjnych. W 2001 r. otrzymał propozycję od akcjonariuszy giełdowej Huty Ferrum, gdzie objął funkcję wiceprezesa ds. finansowych. Rok później został szefem zarządu Rafinerii Trzebinia. Był pionierem produkcji biopaliw. Wraz z dojściem do władzy PiS musiał jednak pożegnać się ze stanowiskiem. Niedługo potem został szefem biopaliwowego Skotanu z grupy Romana Karkosika. Jego kariera w tej spółce zachwiała się w czerwcu 2006 r. Wtedy postawiono mu zarzut niewywiązania się z zobowiązań podatkowych rafinerii. Na 30 dni trafił do aresztu. Do gry w biznesie wrócił we wrześniu 2007 r., obejmując prezesurę kolejnej spółki biopaliwowej — Biocolu. Ku zaskoczeniu rynku odszedł z Biocolu w lutym tego roku. Obecnie zajmuje się działalnością naukową i doradczą. Grzegorz Ślak ukończył dwa kierunki studiów: prawo na Uniwersytecie Wrocławskim oraz finanse na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Paweł Janas, p.janas@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu