Podniesienie kultury jazdy, mniejsze koszty eksploatacji floty i stawki ubezpieczeń — to niektóre korzyści z doszkalania kierowców firmowych aut.
Kursy bezpiecznej jazdy są nizbędne nie tylko młodym kierowcom. Często takich zajęć potrzebują właśnie osoby z wieloletnim doświadczeniem. Kurs — oprócz nauki prawidłowych reakcji w trudnych sytuacjach drogowych — eliminuje ślepą wiarę we własne umiejętności, uczy szacunku w stosunku do innych użytkowników ruchu drogowego, podnosi kulturę jazdy.
Krąg poślizgowy
Jazda dostosowana do warunków panujących na drodze to jazda bezpieczna, ale też przynosząca korzyści ekonomiczne. Pod warunkiem że szkolenie zorganizował profesjonalny ośrodek, bo kurs prowadzony przez amatorów może przynieść jedynie szkody.
— Wybierając firmę szkoleniową, warto sprawdzić, czy posiada ona certyfikat autodromu wydany np. przez Polski Związek Motorowy oraz czy instruktorzy mają odpowiednie licencje. Proponuję też osobiście odwiedzić miejsce szkolenia, aby nie być zaskoczonym panującymi tam warunkami — radzi Paweł Zawadziński, menedżer ds. zarządzania flotą Masterlink Express.
Jego zdaniem, użytkownik samochodu służbowego, który jest świadom zagrożenia wynikającego z nadmiernej prędkości, jeździ wolniej i tym samym przyczynia się do ograniczenia liczby poważnych wypadków.
Program szkolenia, zależnie od ośrodka i rodzaju kursu, może obejmować różne aspekty prowadzenia auta.
— Przykładowo szkolenie może dotyczyć ćwiczeń hamowania z ominięciem przeszkody, zmiany pasa ruchu połączonego ze zmianą przyczepności, hamowania na zakręcie, hamowania z większej prędkości z redukcją biegów — wymienia Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.
Można też szkolić takie umiejętności, jak jazda slalomem po płycie poślizgowej, operowanie pedałami gazu, sprzęgła i hamulca, opanowanie uślizgu tylnej osi, hamowanie z i bez ABS i ESP, hamowanie z ominięciem przeszkody itd. Koszt takiego kursu zależy m.in. od liczebności grupy szkoleniowej, liczby trenerów, rodzaju zajęć. Na jednego pracownika wynosi średnio, zależnie od szkoły — około 500 zł.
Kierowca nie płaci
Warto inwestować w doskonalenie umiejętności — twierdzą ci, którzy już liczą zaoszczędzone dzięki szkoleniu pieniądze. Ale nie tylko pieniądze.
— Poprzez weryfikację umiejętności kursantów szkolenie przyczynia się do bardziej świadomego prowadzenia samochodu i uniknięcia wielu zagrożeń na drodze w przyszłości. Oprócz zagadnień związanych z techniką jazdy, poznaniem możliwości nowoczesnych samochodów i przepisów ruchu drogowego kurs obejmuje m.in. szkolenie poświęcone ekonomicznemu prowadzeniu samochodu. Kurs eco-driving pozwala natomiast na takie używanie samochodu, które skutecznie zmniejsza koszty utrzymania, uciążliwość dla otoczenia i szkodliwość dla środowiska — mówi Tomasz Płaczek, kierownik ds. szkoleń Szkoła Auto.
Skutki uszkodzenia służbowego pojazdu przez pracownika firmy, w małym stopniu uderzają w niego samego. Konieczność remontu czy nawet zakupu auta, przestój naprawianego samochodu, obniżenie jego wartości, absencja pracownika, koszty ewentualnego zwolnienia lekarskiego to konsekwencje, które ponosi pracodawca. Ale firmom szkodzą nie tylko kolizje. Nieumiejętne posługiwanie się pedałem gazu, sprzęgła i hamulca powoduje większe koszty eksploatacji i zużycie paliwa.
Auto wizytówką
Niższa szkodowość to także większe możliwości negocjowania stawek z firmami ubezpieczeniowymi.
— Im mniej szkód w danym roku, tym łatwiej można wynegocjować dobre warunki ubezpieczeniowe w przyszłym. A to z kolei oznacza mniejszą składkę roczną. Przy zawieraniu umowy ubezpieczeniowej można starać się o zniżkę z tytułu przeprowadzonych szkoleń, ale towarzystwa ubezpieczeniowe niechętnie je przyznają. Tak czy inaczej, jest to karta przetargowa — podpowiada Paweł Zawadziński.
Oprócz zadań praktycznych kursant powinien również brać udział w zajęciach teoretycznych. Obejmują one m.in. spotkania z policjantami, dzięki czemu można wyjaśnić wątpliwości związane z przepisami kodeksu drogowego. Dodatkowo szkoły proponują szkolenie z zakresu pierwszej pomocy i testy psychologiczne dla kierowców.
Samochody służbowe mają zazwyczaj naklejone znaki graficzne firm, do których należą. Udział takiego auta w wypadku drogowym niekorzystnie wpływa więc na wizerunek całego przedsiębiorstwa. Toteż właściciele firm powinni dbać o to, by ich pracownicy prezentowali właściwą kulturę jazdy.
— Trzeba też pamiętać o stratach niematerialnych. Każdy wypadek samochodowy lub śmierć za kierownicą ma nie tylko wymiar finansowy, ale również moralny i prawny. Zawsze pojawia się bowiem pytanie, czy firma dołożyła wszelkich starań, by zapewnić bezpieczeństwo swojemu pracownikowi — mówi Zbigniew Weseli.