Śląskim elektrociepłowniom brakuje węgla

opublikowano: 2004-10-27 12:09

Zadłużone i pozbawione płynności finansowej elektrociepłownie z Zabrza, Bytomia i Tychów, zaopatrujące w ciepło kilkaset tysięcy mieszkańców śląskich miast, mają trudności z zakupem węgla. Związkowcy z tych firm alarmują, że ciągłość dostaw ciepła może być tej zimy zagrożona.

Przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego wojewoda śląski Lechosław Jarzębski powołał w środę zespół roboczy, który w ciągu dwóch tygodni ma wypracować koncepcje rozwiązania problemów śląskich elektrociepłowni. W jego skład wejdą m.in. prezydenci zainteresowanych miast, szefowie firm oraz przedstawiciele spółek węglowych.

Bieżącej sytuacji oraz przyszłości tych firm poświęcone były środowe obrady Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego w

Katowicach. Wśród przyczyn złej sytuacji elektrociepłowni wymieniano m.in. niezdecydowaną i powolną politykę właściciela -

resortu Skarbu Państwa - wobec przedsiębiorstw, które nie zostały sprywatyzowane ani skonsolidowane.

Kłopoty elektrociepłowni z zaopatrzeniem w węgiel biorą się z braku pieniędzy. Pozbawione płynności firmy nie są w stanie

sprostać wymaganym przez producentów węgla przedpłatom i gwarancjom finansowym. Mogą zapłacić za węgiel dopiero, gdy otrzymają pieniądze za sprzedane ciepło. Na takie warunki nie godzą się duzi producenci. Często elektrociepłownie kupują więc węgiel doraźnie, u pośredników.

"Pogarszająca się sytuacja finansowa i opóźnienie przekształceń własnościowych doprowadziły do utraty pozycji negocjacyjnej elektrociepłowni przy negocjowaniu umów. Mamy gorszą pozycję konkurencyjną i z tego powodu za węgiel często musimy płacić więcej niż inne podmioty w energetyce" - powiedział prezes EC Bytom Jacek Janas.

Prezes EC Zabrze Jan Uruski podkreślił, że w obecnej sytuacji elektrociepłownie nie mogą liczyć na pieniądze z banków.

Zabrzańska firma uzyskała w tym roku jedynie połowę kredytów w stosunku do 2003 r. EC Zabrze ma obecnie zapasy węgla na 20 dni, które są stopniowo zużywane.

Prezes największego producenta węgla Kompanii Węglowej Maksymilian Klank zadeklarował, że firma jest gotowa na zawarcie z elektrociepłowniami wieloletnich umów na dostawę węgla, ale na zasadach komercyjnych w oparciu o obowiązujące w spółce zasady płatności i zabezpieczeń finansowych. Takie wieloletnie umowy są obecnie negocjowane, ale trudno przesądzać, czy zakończą się porozumieniem.

W EC Tychy - według informacji związkowców - w pewnym momencie zapasy węgla wystarczyłyby na dwa dni. Kryzys zażegnano, ale sytuacja zadłużonej spółki jest trudna. Wicedyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego w resorcie gospodarki Jan Bogolubow poinformował, że zrezygnowano z koncepcji zamiany długu na akcje tej elektrociepłowni, które mieliby objąć wierzyciele: kopalnia Budryk oraz Węglokoks, największy polski eksporter węgla i koksu. Postanowiono, że firmy te same muszą uzgodnić ścieżkę restrukturyzacji zadłużenia.

Przedstawiciele resortu skarbu poinformowali, że ministerstwo zrezygnowało z zakładanego wcześniej włączenia tych trzech

elektrociepłowni do Południowego Koncernu Energetycznego, ponieważ pogorszyłoby to atrakcyjność oferty prywatyzacyjnej tego koncernu. Resort zdecydował o wznowieniu zainicjowanego trzy lata temu procesu prywatyzacji elektrociepłowni, w pierwszej kolejności EC Zabrze. Ministerstwo chce, aby prywatyzację prowadzono z udziałem wybranego wcześniej doradcy i z wykorzystaniem wykonanych przez niego analiz.

Uruchomienie prywatyzacji ma określić przyszłość trzech śląskich elektrociepłowni - jedynych w regionie nieobjętych dotąd procesem konsolidacji. To ważne dla elektrociepłowni w Bytomiu i Zabrzu, które są stare i wyeksploatowane. W bliskiej perspektywie niezbędna jest odbudowa ich źródeł ciepła i kompleksowa modernizacja. W przeciwnym razie nie spełnią unijnych norm ekologicznych, a ich niska sprawność nie pozwoli na efektywne działanie. Spółki nie mają środków na inwestycje.

mab/ ep/ pad/ bsb/