Słowacja może oddalić nas od strefy euro

JKW
opublikowano: 20-06-2008, 00:00

Sąsiedzi z Południa są o krok od Eurolandu. Ich przykład może jednak zaszkodzić nam w przyjęciu wspólnej waluty.

Sąsiedzi z Południa są o krok od Eurolandu. Ich przykład może jednak zaszkodzić nam w przyjęciu wspólnej waluty.

Wczoraj w Brukseli rozpoczął się szczyt przywódców państw członkowskich Unii Europejskiej. Rządzący mają oficjalnie zgodzić się na wprowadzenie wspólnej waluty na Słowacji. Jeśli decyzja będzie pozytywna, nasi południowi sąsiedzi zaczną płacić w euro od 1 stycznia 2009 r. Trudno oczekiwać, że stanie się inaczej — wcześniej swoją aprobatę wyraziły już Komisja Europejska i unijny parlament.

Casus Słowacji będzie miał ogromne znaczenie dla naszego przystępowania do strefy euro.

— Gospodarka słowacka jest najbardziej podobna do naszej ze wszystkich państw, które wchodziły do strefy euro. Rezultat integracji może mieć duży wpływ na termin przyjęcia unijnej waluty przez Polskę — uważa Marta Petka, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Mało prawdopodobne, by sytuacja u południowych sąsiadów przyspieszyła tę datę. Będzie raczej wodą na młyn dla przeciwników przyjmowania euro.

— Największym zagrożeniem dla Słowacji jest inflacja. W dodatku źródła potencjalnego jej wzrostu są aż trzy. Przedsiębiorcy mogą wykorzystywać zmianę waluty do podnoszenia cen. Płace mogą szybciej wyrównywać się z zachodnimi, co wzmocni konsumpcję. Słowacja straci też naturalny mechanizm łagodzenia inflacji — niezależny kurs walutowy — mówi Marta Petka.

Zapobiec wzrostowi cen może być Słowacji trudno —doświadczyły tego wszystkie państwa, które wkroczyły do Eurolandu. Nawet Słowenia — wprawdzie w momencie przewalutowania tego uniknęła, jednak później wzrost cen dał się jej dotkliwie we znaki.

— U naszych sąsiadów będzie podobnie. Inflacja wystrzeli dopiero po jakimś czasie. Ale będzie to efekt uboczny szybkiego wzrostu gospodarczego, do którego przyczyni się integracja ze strefą euro. Na to też należy zwracać uwagę, obserwując sytuację na Słowacji — twierdzi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu