SLS CHCE KUPIĆ ŚLĄSKI CUKIER

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2000-01-27 00:00

SLS CHCE KUPIĆ ŚLĄSKI CUKIER

Francuzi mogą przebić Niemców obietnicą łagodnej restrukturyzacji

BEZ SZYBKICH ZWROTÓW: Na razie nie możemy mówić o ewentualnych zyskach z inwestycji w Polsce. Jednak potencjał tych cukrowni gwarantuje ich rentowność w przyszłości. Pierwsze zainwestowane pieniądze zaczną się zwracać nie wcześniej niż za 3-4 lata — podkreśla Pierre Moraillon, prezes SLS. fot. GK

Pierre Moraillon, prezes Saint Louis Sucre (SLS), który chce przejąć zadłużoną na 350 mln zł Śląską Spółkę Cukrową, przestrzega przed zdominowaniem rynku przez inwestorów niemieckich. Twierdzi, że powinien zostać on podzielony między kilku graczy. Nie wyklucza, że jednym z nich mógłby być kontrowersyjny Polski Cukier, jeśli, oczywiście, będzie w stanie zdobyć środki na modernizację cukrowni.

Przetarg na 16 cukrowni Śląskiej Spółki Cukrowej zostanie rozstrzygnięty w marcu. O zakłady z tego regionu ubiegają się obecnie cztery firmy: dwie francuskie — Saint Louis Sucre i Erydania Beghin Say oraz oraz dwie grupy niemieckie: Pfeifer und Langen i Sźdzucker. Gra toczy się o 17-proc. udział w polskim rynku.

Według PierreŐa Moraillona, prezesa SLS, polski rynek cukrowy powinien być podzielony między kilku graczy. Wśród nich musi być przynajmniej jedna firma francuska. Powód? Jego zdaniem, nie można dopuścić do zdominowania rynku przez koncerny niemieckie. Sźdzucker ma już swoje cukrownie na południowym wschodzie Polski, Pfeifer und Langen jest właścicielem cukrowni leszczyńskich. Wszystko wskazuje na to, że zaklepane zakłady ma także niemiecki Nordzucker i duńska firma Danisco. Swoje cukrownie chce mieć także Saint Louis Sucre.

Francuzi bez bólu pogodziliby się z obecnością na rynku jeszcze jednej firmy — na przykład z kapitałem polskim. Pierre Moraillon uważa, że mógłby być to Polski Cukier, którego utworzenie forsują politycy związani z AWS. Taki holding musiałby jednak znaleźć środki na pokrycie długów i modernizację cukrowni. Na razie jednak nikt nie mówi, skąd Polski Cukier miałby wziąć pieniądze dla wierzycieli 16 zakładów, do których przejęcia się przymierza.

Trzy powody

— Polska jest krajem, którego nie można pominąć, jeśli poważnie myśli się o zwiększaniu swoich wpływów w zjednoczonej Europie. Startujemy w przetargu o holding śląski z trzech powodów: Polska jest trzecim w Europie — po Francji i Niemczech — producentem cukru z 40- -mln rynkiem konsumenckim. W przyszłości ma szansę zostać jego liczącym się eksporterem, szczególnie jeśli chodzi o sprzedaż na rynki wschodnie. Wreszcie w perspektywie przyłączenia do UE Polska będzie musiała dostosować do obowiązujących tam norm także sektor cukrowniczy. Możemy zapewnić niezbędne do tego kapitał i wiedzę — wylicza prezes koncernu.

Pierre Moraillon, prezes koncernu Saint Louis Sucre, nie ujawnia szczegółów projektu restrukturyzacji Śląskiej Spółki Cukrowej. Zapewnia jednak, że przeprowadzi przekształcenia o wiele łagodniej niż robią to zwykle niemieccy konkurenci.

— Nie planujemy gwałtownych zwolnień i natychmiastowego zamykania cukrowni. Można pogodzić sukces ekonomiczny z zarządzaniem opartym na partnerskich stosunkach z pracownikami i plantatorami. Nie możemy na razie powiedzieć, ile będzie kosztowała restrukturyzacja i modernizacja cukrowni śląskich. Mówimy tu o setkach milionów złotych. To są koszty modernizacji technicznej i technologicznej, ale także zmian w rolnictwie i w handlu. Nie będziemy natomiast budować fabryk. Nowa cukrownia kosztuje około 800 mln zł. Bardziej opłaci się modernizować istniejące obiekty — mówi Pierre Moraillon.

Trochę potrwa

Łagodna restrukturyzacja, którą obiecuje inwestor, ma potrwać 8- -10 lat. Francuzi podpierają się doświadczeniem zdobytym we Francji, na Węgrzech, Słowacji i w Czechach. W ciągu ostatnich pięciu lat SLS zamknął dwie fabryki. Zamiast nich powstały dwie firmy, które współpracują z cukrowniami.

— O tym, że w przyszłości dany zakład ma zostać zlikwidowany, informujemy z dużym wyprzedzeniem. W tym czasie, we współpracy z lokalnymi władzami, tworzymy nowe miejsca pracy. W Czechach zamknęliśmy jedną z trzech przejętych cukrowni. Większość jej pracowników i współpracujących plantatorów przeszła do istniejących placówek — tłumaczy Pierre Moraillon.

Na korzyść pracowników cukrowni ze Śląska działa dodatkowo to, że firmy są sprzedawane w jednym pakiecie. Może to ułatwić przesunięcia pracowników. Holding zatrudnia 3200 osób.

Przywracanie płynności

— Jeszcze nie wiem, ile osób zostanie w cukrowniach po przekształceniach. Nie mogę też powiedzieć, ile cukrowni zostanie zamkniętych. Najpierw wszystkim spółkom trzeba przywrócić płynność finansową, bo na razie niszczą je koszty własne. Zmiany techniczne muszą poprawić wydajność i zwiększyć konkurencyjność wobec fabryk działających w Unii — mówi Pierre Moraillon.

— Musimy wprowadzić wspólną politykę handlową dla wszystkich śląskich cukrowni, bo w tej chwili ze sobą konkurują — dodaje Patrice Saintherant, dyrektor ds. rozwoju na rynkach zagranicznych w SLS.