Urzędnicy Unii Europejskiej od lat systematycznie rozbudowują listę obowiązkowego wyposażania nowych aut w systemy minimalizujące ryzyko kolizji lub – jeśli do niej dojdzie – zwiększające szanse na to, że pasażerowie wyjdą z niej bez szwanku. Od połowy 2022 r. wszystkie nowe samochody wprowadzane na rynek UE będą musiały mieć systemy utrzymujące auto w pasie ruchu, monitorujące senność kierowcy i wykrywające obiekty przy cofaniu. To bardzo zaawansowane rozwiązania. Pierwszym systemem mającym chronić kierowców i pasażerów były trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. To ten wynalazek stał się kamieniem milowym w rozwoju innych systemów ratujących życie. Co ciekawe, położono go całkiem niedawno i gdyby to zależało od dziennikarzy, nigdy by się nie przyjął.

Innowator. Nils Bohlin wynalazł i za sprawą Volvo wprowadził na rynek powszechne dziś trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. Dzieło jego życia ocaliło ponad milion istnień. Fot. ARC
Wstrząśnięty prezes
W latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia w wypadku samochodowym zginął krewny Gunnara Engelau, ówczesnego prezesa firmy Volvo. Ta tragedia tak nim wstrząsnęła, że postanowił zwiększyć nakłady na podniesienie bezpieczeństwa produkowanych przez jego firmę aut. W 1958 r. do rozdysponowania tego budżetu zatrudniono niejakiego Nilsa Bohlina. Wybrano go, bo miał 16 lat doświadczenia w branży… lotniczej. Zasłynął opracowaniem fotela z katapultą montowanego w naddźwiękowym samolocie myśliwskim Saab. Na nasze szczęście inżynier od razu odrzucił koncepcję lotniczą, w której pasy mają wiele punktów mocowania. To bardzo efektywne rozwiązanie, lecz zupełnie bezużyteczne w samochodach. Uznał, że jego wynalazek musi się dać obsłużyć jedną ręką. Jego myślenie było nowatorskie, ponieważ ówczesne samochody jeśli w ogóle miały pasy to raczej dwupunktowe, przekładane przez brzuch. Większość kolizji drogowych boleśnie obnażała niedoskonałość tego rozwiązania, sprowadzając zastosowanie do utrzymania ciała na miejscu. Najczęściej już martwego ciała. Prace nad nowym systemem postępowały szybko. W 1959 r. fabrykę opuścił seryjny model PV544 wyposażony w trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. Nie miały jeszcze mechanizmu bezwładnościowego, który by je automatycznie zwijał, ale w ówczesny motoryzacyjnym świecie były czymś całkowicie nowym. Wówczas z pasów bezpieczeństwa korzystali najczęściej kierowcy wyścigowi (a i to nie zawsze), a tutaj w zwykłym samochodzie takie cudo. Stało się to, co zawsze się dzieje, gdy ludzie stykają się z czymś nowym… Podniosła się fala krytyki.

W cenie auta. Od 1967 r. trzypunktowe pasy bezpieczeństwa nie wymagały w Volvo dopłaty. Stały się wyposażeniem seryjnym każdego modelu. Fot. ARC
Zamach na wolność
Byłoby to oczywistą nieprawdą, gdyby napisać, że wszyscy krytykowali nowy pomysł. Ale był to silny i mocno słyszalny głos.Wystarczy przytoczyć kilka nagłówków ówczesnych gazet: „Pasy bezpieczeństwa to przerażająca idea”, „Pasy bezpieczeństwa są niewygodne i nieskuteczne”, „To zamach na naszą wolność”. Mimo wyraźnego sprzeciwu krytyków wynalazkiem zainteresowały się jednak inne firmy motoryzacyjne. Przyczyniła się do tego również decyzja zarządu Volvo, w myśl której patent na pasy został udostępniony za darmo. W ten sposób w 1968 r., czyli zaledwie w 10 lat po wprowadzeniu pierwszego na świecie seryjnego auta wyposażonego w nowoczesny typ pasów, stały się obowiązkowym wyposażeniem wszystkich aut produkowanych w USA – a w Volvo przestały być wyposażeniem dodatkowym. Stały się seryjnym.

Standard. W 1971 r. Volvo zaczęło montować kontrolkę ostrzegającą, że pasy bezpieczeństwa nie są zapięte. Fot. ARC
W 2002 r. w „New York Timesie” ukazał się pośmiertny artykuł na cześć Nilsa Bohlina. Napisano o nim wiele ciepłych słów. Przywołano wyliczenia Volvo, zgodnie z którymi około milion osób na świecie przeżyło wypadki drogowe dzięki trzypunktowym pasom bezpieczeństwa. Sam Nils Bohlin został zaś wprowadzony do National Inventors Hall of Fame (Narodowego Panteonu Wynalazców) w Akron w stanie Ohio.
W Polsce obowiązek zapinania pasów nie istniał przed 1983 r., a tym samym niewiele aut je posiadało. Kiedy się pojawił, dotyczył tylko przednich siedzeń oraz dróg poza obszarem zabudowanym. Dopiero w 1991 r. obowiązek rozszerzono do stanu znanego dzisiaj – wszystkie drogi i wszystkie siedzenia.
Historia zatacza koło
Dziś, tak samo jak pod koniec lat 50. XX w., podnoszą się głosy krytyki w odniesieniu do pomysłów lansowanych przez Volvo. Tak jak odważną – jak na tamte czasy – decyzją było wprowadzenie pasów bezpieczeństwa, tak dziś jest nią ograniczanie prędkości. Od kwietnia 2020 r. wszystkie produkowane przez Volvo samochody mają elektroniczny ogranicznik prędkości do 180 km/h. Spotkało się to z ostrą krytyką internautów, którzy znowu odwołują się do ograniczania wolności.

Bezpieczne maluchy. Już w latach 70. ubiegłego stulecia w Volvo opracowywano systemy mające chronić podróżujące autem dzieci. Fot. ARC
