Smog wygrywa 13 do 2

opublikowano: 03-05-2018, 22:00

Widać pewne postępy, jednak zdecydowana większość punktów rządowego programu Czyste Powietrze nie została zrealizowana

Przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego uważają, że realizacja rządowego programu Czyste Powietrze, który ma przeciwdziałać szkodliwym dla zdrowia i życia ludzi stężeniom substancji w atmosferze, idzie bardzo powoli. Z 15 rekomendacji zrealizowano tylko jedną i to nie najważniejszą — podkreślano 26 kwietnia 2018 r. na konferencji poświęconej realizacji projektu.

PILNA SPRAWA:  Z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Unii Europejskiej 33 znajduje się w Polsce. Dlatego potrzebna jest szybka realizacja rekomendacji zapisanych w rządowym programie Czyste Powietrze. Inaczej Polska poniesie kary za nieprzestrzeganie unijnych regulacji, a mieszkańcy zapłacą zdrowiem.
Zobacz więcej

PILNA SPRAWA: Z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Unii Europejskiej 33 znajduje się w Polsce. Dlatego potrzebna jest szybka realizacja rekomendacji zapisanych w rządowym programie Czyste Powietrze. Inaczej Polska poniesie kary za nieprzestrzeganie unijnych regulacji, a mieszkańcy zapłacą zdrowiem. Fot. Fotolia

— Wiem, że odbiorcy oczekują jasnego sygnału: jest źle albo dobrze, jednak uczciwie podchodząc do sprawy, nie da się tego określić w taki sposób. Wygląda bowiem, że „coś” się dzieje, ale nie można powiedzieć na pewno, czy nie jest to zasłona dymna lub PR. Najbliższe miesiące to zweryfikują — mówi Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego (PAS).

Jakość paliwa

PAS bardzo krytycznie ocenia kolejne zapowiedzi dotyczące ustanowienia norm jakości węgla. Według deklaracji rządu miało to zostać uregulowane w pierwszym kwartale 2017 r. Sprawa ugrzęzła jednak w resorcie energii. Zapewne jakiś wpływ na to miało środowisko górnicze, które lobbowało o dłuższe vacatio legis, gdyż obawiało się o sprzedaż 2,5 mln ton surowca.

Ostatnio sytuacja się zmieniła. Można się spodziewać, że ustawa o jakości paliw nabierze wreszcie tempa, ponieważ grożą nam kary. Lutowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu orzekł, że Polska złamała prawo UE, dopuszczając do nadmiernych wieloletnich przekroczeń stężeń pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu. Dobowe i roczne normy zanieczyszczenia powietrza były ciągle przekraczane w latach 2007-15. Nie dziwi, że 25 kwietnia 2018 r. sejmowa komisja energii i skarbu państwa przyjęła rządowy projekt nowelizacji ustawy o paliwach stałych. Zakłada on, że najgorszej jakości surowiec, czyli muły węglowe, flotokoncentraty, węgiel brunatny, ich mieszanki zawierające mniej niż 85 proc. węgla kamiennego zostaną objęte zakazem sprzedaży do sektora komunalno-bytowego.

— Nie ma najmniejszych wątpliwości, że konieczne jest jak najszybsze przyjęcie ustawy o jakości paliw. W przeciwnym razie zamiast wydawać pieniądze na poprawę jakości powietrza, będziemy płacili kary –przekonywał w Sejmie Piotr Woźny, pełnomocnik rządu ds. programu Czyste Powietrze. Dzięki nowym przepisom ze składowisk węgla mają zniknąć odpady węglowe. Przedsiębiorcom, którzy się do tego nie dostosują, grożą kary do pół miliona złotych, a nawet trzy lata więzienia. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Nie wiadomo, kiedy w Sejmie odbędzie się głosowanie nad ustawą. Dopiero po jej wejściu w życie minister energii określi w drodze rozporządzenia dopuszczalne parametry węgla i dozwolony poziom odchylenia od tych wymagań. W projekcie jest też zapis o możliwości czasowego zawieszenia norm jakościowych w sytuacji niedoboru źródeł ciepła bądź ewentualnych perturbacji na rynku wytwarzania energii przy niedoborze podaży paliw stałych.

Nieatrakcyjna taryfa

Według zapowiedzi rządu taryfa antysmogowa miała obniżyć ceny energii elektrycznej na ogrzewanie mieszkań o 25 proc. Wprowadzone rozwiązania okazały się nawet droższe od obowiązujących już od dawna taryf G12 czy G12W. Po protestach Polskiego Alarmu Smogowego taryfa została skorygowana (jeszcze w połowie stycznia) przez obniżenie o 50 proc. opłaty za dystrybucję, jednak nawet w zmodyfikowanej wersji nie sprzyja promocji ogrzewania elektrycznego i nie przyczyni się do poprawy jakości powietrza. PAS postuluje poprawę atrakcyjności tej taryfy przez zniesienie akcyzy i tzw. opłaty za kolorowe certyfikaty i redukcję stawki VAT z 23 do 8 proc. Kolejną niezrealizowaną obietnicą jest przeznaczenie znacznych pieniędzy z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na ochronę powietrza — duża część deklarowanych kwot ma niewielki wpływ na poprawę jakości powietrza. Wciąż nie wdrożono spójnego programu wspierania mieszkańców Polski w wymianie źródeł grzewczych i docieplania domów.

Zrealizowano tylko jeden

Jeśli chodzi o całość programu — trzymając się nomenklatury sportowej — wynik w kwietniu 2018 r. zmienił się na 13 do dwóch dla smogu (w ocenie z listopada 2017 r. było to 14 do jednego). W pełni zrealizowano zaledwie jeden punkt programu — promocji samochodów elektrycznych, a w jednym postępy są zaawansowane (standardy emisyjne dla nowych kotłów). Po raz pierwszy rząd dostrzegł problem ubóstwa energetycznego. Dotychczas ubożsi mieszkańcy byli wykluczeni z programów pomocowych ze względu na brak możliwości zapewnienia odpowiedniego wkładu własnego czy niemożność prefinansowania inwestycji.

W rezultacie dotacje trafiały do bardziej majętnej części społeczeństwa. W tym punkcie zdecydowano się na podniesienie oceny z niedostatecznej na umiarkowaną ze względu na rozpoczęcie przez rząd prac nad mechanizmem wspierającym gospodarstwa domowe zagrożone ubóstwem energetycznym. Na początku kwietnia 2018 r. rząd poddał konsultacjom społecznym projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów. Na uwagę zasługuje zapowiedź premiera o przeznaczeniu przez rząd 25-30 mld zł na termomodernizację budynków w ciągu 10 lat. Za tą deklaracją powinna pójść spójna koncepcja krajowego programu wspierającego likwidację niskiej emisji zarówno w zasobie budynków należącym do osób ubogich (tam konieczne są wyższe dotacje), jak i pozostałych gospodarstw domowych (np. dostęp do preferencyjnych pożyczek czy ulgi podatkowe). Standardy emisyjnych dla kotłów PAS ocenia jako zaawansowany. Minister rozwoju i finansów wydał rozporządzenie w sprawie wymagań emisyjnych dla kotłów na paliwo stałe.

Dzięki niemu od 1 lipca ze sprzedaży mają zniknąć tzw. kopciuchy. Ze względu na długi okres użytkowania 15-20 lat i tak jeszcze przez wiele lat będą funkcjonować. Na dodatek producenci, korzystając z luk w rozporządzeniu, zaczęli wprowadzać do obrotu „kopciuchy” pod inną nazwą (np. jako kotły na biomasę niedrzewną), obchodząc w ten sposób przepisy. Trwają prace nad uszczelnieniem regulacji przyjętych w 2017 r.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Smog wygrywa 13 do 2