Po dwóch przeciętnych tytułach: drugiej części „Snajpera” i „Lords of the Fallen”, wydawało się, że CI Games jest skazane na los producenta gier, o których wszyscy szybko zapominają. Tymczasem firma, która jeszcze rok temu przechodziła bolesną restrukturyzację, udowodniła, że może postarać się lepiej. W ostatnich tygodniach CI Games ruszyło w świat, by zaprezentować swoje najnowsze dzieło, „Snajpera 3”, na najważniejszych branżowych targach: E3 w Los Angeles i Gamescon w Kolonii. Tytuł spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem ze strony branżowych mediów i graczy, którzy mieli okazję zagrać w krótkie demo. To nie jest kolejny klon „Call of Duty”. Snajper w pełni zasługuje na swoje miano — napisał o trzeciej części polskiej gry ign.com, jeden z największych na świecie portali o grach.
Skok na wyższą półkę
Marek Tymiński, prezes CI Games, już wie, że gra, która ma trafić do sprzedaży w drugim kwartale przyszłego roku, ma szansę być perełką. Kuje więc żelazo, póki gorące.
— To będzie pierwszy w historii CI Games tytuł rangi AAA [branżowy skrót oznaczający grę najwyższej jakości, która z założenia powinna stać się hitem sprzedażowym — red.] i pierwszy nasz produkt, który chcemy sprzedawać w normalnej, rynkowej cenie — mówi Marek Tymiński.
Poprzednie gry CI Games plasowało na niższej półce — jakościowej i cenowej. Zdaniem Marka Tymińskiego, „Snajper 3” wyznaczy nową jakość w segmencie gier snajperskich. Dlatego będzie zawierał modne ostatnio rozwiązania, jak np. otwarty świat, a jego fabuła ma być wciągająca. W ten sposób CI Games chce dotrzeć nie tylko do miłośników gier snajperskich, ale także osób grających sporadycznie i kupujących bestsellery. Nie da się tego zrobić bez wydatków ma marketing.
— Budżet „Snajpera 3” zbliża się do 40 mln zł. 15-17 mln zł planujemy przeznaczyć na reklamę — mówi szef CI Games.
Nie jest to kwota, która w branży gier powala na kolana. Spółka może jednak zwiększyć wydatki na reklamę, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dodatkowo w USA — na największym rynku gier — CI Games planuje samodzielnie zająć się wydaniem tytułu. To oznacza, że będzie musiało wyłożyć z góry pieniądze na marketing za oceanem. To konsekwencje zerwania umowy z firmą Bandai Namco, która zajmowała się dystrybucją gier polskiej firmy w USA (więcej na ten temat w tekście obok).
— Dzięki temu będziemy mogli liczyć na większą marżę ze sprzedaży gry w USA. Co prawda dystrybutor wykłada pieniądze na marketing, ale później pobiera kilkanaście procent prowizji od każdego sprzedanego egzemplarza — wyjaśnia Marek Tymiński.
Na razie szef CI Games unika jak ognia prognozowania sprzedaży „Snajpera 3”. Jednak za dzielenie skóry na niedźwiedziu wzięli się giełdowi analitycy. Łukasz Kosiarski z DM BZ WBK szacuje, że w 2016 r. grę kupi między 1,5 a 2 mln graczy.
— Na podstawie pierwszych wrażeń z pokazów „Snajpera 3” rysuje się obraz gry lepszej jakościowo i graficznie w porównaniu z drugą częścią, dlatego wyższa sprzedaż będzie w pełni uzasadniona — podkreśla analityk.
Michał Czerwiński z DM Trigon obstawia sprzedaż 2 mln kopii w przyszłym roku. Zastrzega jednak, że ta liczba może być większa, jeśli w kolejnych miesiącach CI Games będzie umiejętnie budowało zainteresowanie branżowych mediów i graczy tytułem. Taki wynik powinien przełożyć się na ok. 65 mln zł zysku netto w 2016 r. To wystarczająca kwota, by w CI Games zapomniano o niedawnych wpadkach i nieudanych projektach, a spółka mogła spokojnie zająć się produkcją następnych gier bez konieczności ciągłego pożyczania pieniędzy (w maju PKO BP pożyczył CI Games 15 mln zł na dokończenie prac nad „Snajperem 3”). W planach ma już kolejny tytuł. — W pierwszej połowie 2016 r. ruszamy z pracami nad „Lords of the Fallen 2” — zapowiada Marek Tymiński.
Polskie gry podbijają świat
Jeśli nadzieje związane ze „Snajperem 3” nie okażą się płonne, CI Games ma szansę podtrzymać fenomenalną passę polskich producentów gier komputerowych, która trwa od końca ubiegłego roku. Rozpoczął ją warszawski deweloper 11bit studios, którego gra „The War of Mine” stała się fenemomen w segmencie produkcji niezależnych. W styczniu wrocławska firma Techland wypuściła na rynek „Dying Light”, które okazało się hitem w kategorii gier o zombie. W ciągu zaledwie pół roku grę kupiło ponad 4 mln graczy. Ostatnie miesiące należą jednak do Geralta z Rivii i CD Projektu. Trzecia część przygód Wiedźmina trafiła do sprzedaży w maju. W ciągu dwóch tygodni grę kupiło 4 mln graczy, a analitycy szacują, że do końca roku sprzedaż może sięgnąć nawet 10 mln sztuk. Za dwa tygodnie warszawska spółka będzie publikowała wyniki półroczne i wtedy dowiemy się, czy jest na to szansa. Te sukcesy dowodzą, że po kilkunastu latach rozwoju polska branża gier komputerowych zaczęła grać w pierwszej globalnej lidze.
Polskie gry podbijają świat
Jeśli nadzieje związane ze „Snajperem 3” nie okażą się płonne, CI Games ma szansę podtrzymać fenomenalną passę polskich producentów gier komputerowych, która trwa od końca ubiegłego roku. Rozpoczął ją warszawski deweloper 11bit studios, którego gra „The War of Mine” stała się fenemomen w segmencie produkcji niezależnych. W styczniu wrocławska firma Techland wypuściła na rynek „Dying Light”, które okazało się hitem w kategorii gier o zombie. W ciągu zaledwie pół roku grę kupiło ponad 4 mln graczy. Ostatnie miesiące należą jednak do Geralta z Rivii i CD Projektu. Trzecia część przygód Wiedźmina trafiła do sprzedaży w maju. W ciągu dwóch tygodni grę kupiło 4 mln graczy, a analitycy szacują, że do końca roku sprzedaż może sięgnąć nawet 10 mln sztuk. Za dwa tygodnie warszawska spółka będzie publikowała wyniki półroczne i wtedy dowiemy się, czy jest na to szansa. Te sukcesy dowodzą, że po kilkunastu latach rozwoju polska branża gier komputerowych zaczęła grać w pierwszej globalnej lidze.


