Sojusz przeciwko kiepskim LED

  • Anna Pronińska
opublikowano: 30-01-2012, 00:00

Markowi konkurenci połączyli siły, by wyeliminować z rynku rywali, importujących sprzęt słabej jakości.

Teoretycznie będzie to jedynie kampania edukacyjna, która nagłośni problem oszukiwania klientów, kupującym w dobrej wierze złej jakości oświetlenia LED.

Głównym celem jest jednak zwrócenie uwagi regulatorów i doprowadzenie do masowej kontroli w branży. W projekt kampanii „dobre światło” zaangażowały się spółki z warszawskiego parkietu (ES-System, LUG) i międzynarodowi giganci (Osram, Philips, Thorn), zrzeszeni w Związku Producentów Sprzętu Oświetleniowego „Pol-lighting”. Gra toczy się o rynek wart 100 mln zł.

— W ostatnich latach branża oświetleniowa przeżywa rewolucyjny rozwój. Powstają nowe technologie, w tym cyfrowe (LED-y), które szybko wchodzą do zastosowania. Ale taki rozwój powinien być prawidłowy. Tymczasem na naszym rynku jest coraz więcej produktów, które nie spełniają deklarowanych parametrów technicznych i nie mają przeprowadzonych niezbędnych badań — mówi Narcyza Barczak z Pol-lighting.

I dodaje: — Pojawianie się na rynku złej jakości LED jest szkodliwe nie tylko dla markowych producentów, ale też konsumentów,którzy nie czerpią z takiego źródła światła korzyści w postaci oszczędności energii i są rozczarowani uzyskanym efektem świetlnym.

Jaka skala?

Bogusław Pilszczek, prezes ES-Systemu, przyznaje, że w krajach unijnych badano skalę zjawiska i odsetek złych produktów był niewielki. U nas nie było badań dotyczących wyłącznie LED, więc skala nie jest dokładnie znana.

— W Polsce skala problemu może być większa niż w innych krajach UE, bowiem obserwujemy nagminne wprowadzanie przez wiele firm (zarówno producentów, jak i importerów) produktów, które nie przeszły wymaganych badań — mówi Bogusław Pilszczek.

W 2011 r. Państwowa Inspekcja Handlowa (PIH) na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) przeprowadziła kontrolę lamp do użytku domowego. Wśród nich znalazły się także lampy typu LED.

— Planując kontrole, bierzemy pod uwagę wiele czynników, m.in. zagrożenia, jakie może powodować dany produkt, skargi konsumenckie, informacje z innych państw członkowskich UE — mówi Ernest Makowski z biura prasowego urzędu. Pod lupę poszło blisko 300 produktów (w tym 189 importowanych z Chin). Łącznie zakwestionowano co piątą

lampę (w tym 10 proc. z uwagi na nieprawidłową deklarację zgodności, a 14 proc. przez niepełne informacje na opakowaniu). Ale są też inne — nieoficjalne — wyliczenia odnoszące się wyłącznie do lamp typu LED.

Przeprowadził je jeden z producentów, który nie chce być podawany z nazwy. Wyliczył, że tylko 15-20 proc. rynku oświetleniowego jest w rękach producentów markowych LED, czyli takich, którzy inwestują w rozwój technologii i gwarantują zadeklarowaną jakość światła.

Zadanie dla konsumenta

Zdaniem Bogusława Pilszczka, problemu nie można lekceważyć. Tym bardziej że do 2020 r. sprzedaż rynku oświetleniowego w Polsce podwoi się (z tego połowę będą stanowić LED).

— Chcemy m.in. uświadomić konsumentów, że sami mogą sprawdzić produkty. Chcemy też nagłośnić problem, by można było skontrolować ogromną ilość LED, głównie produkowanych w Chinach — mówi prezes ES- Systemu.

— Nieuczciwa konkurencja wynika z braku nadzoru rynkowego, a konsumenci są zdani wyłącznie na siebie — dodaje Narcyza Barczak. Bogusław Pilszczek jest przekonany, że najlepszymi regulatorami będą w tym wypadku UOKiK i PIH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu