Spadek sprzedaży? Tak, ale niewielki

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2005-11-09 00:00

Ma nie być powtórki z wejścia „Faktu”. „SE” zakłada, że nowy tytuł tylko nieznacznie odbierze mu czytelników. Pożyjemy, zobaczymy…

 

Pojawienie się „Faktu” sprawiło, że ubiegły rok był najgorszy w historii Media Express, wydawcy „Super Expressu” („SE”). Ma on nadzieję, że wejście na rynek nowego dziennika Agory, który ma się pojawić w kioskach 14 listopada, nie będzie aż tak drastyczny dla spółki.

— Uważamy, że stracimy maksymalnie 10 proc. sprzedaży gazety, a w tym roku wejście nowego dziennika nie przełoży się na spadek przychodów — mówi Ewa Cieślak, prezes Media Express, wydawcy „SE”.

„Fakt” wymusił na Media Express potężną restrukturyzację — zwolnienie ponad 200 osób, zlikwidowanie sześciu nierentownych dodatków regionalnych, redukcję kosztów — w tym roku powinny one być o 40 mln zł niższe niż dwa lata temu. Mimo to w trzecim kwartale ubiegłego roku Media Express nie był w stanie utrzymać się z własnych środków i musiał prosić akcjonariuszy o pożyczkę.

— Spodziewamy się, że tym razem będzie to łagodniejsze wejście. Z zapowiedzi Agory wynika, że ich nowy projekt nie będzie naszą bezpośrednią konkurencją —mówi Ewa Cieślak.

Zgadzają się z tym niektórzy analitycy.

— Nowy dziennik musi zabrać czytelników wszystkim, łącznie z „Wyborczą”. Skala będzie różna. „Super Expresss” straci, ale niewiele. Stracą przede wszystkim gazety lokalne — mówi Jakub Bierzyński, prezes OMD Poland.

Wyścig nie dla nich

W pierwszej połowie tego roku gazeta sprzedawała średnio 216,8 tys. egz. W pierwszym półroczu 2003 r, jeszcze przed wejściem „Faktu” — 269,7 tys. egz. Tym razem „SE” zamierza bronić się przed spadkiem sprzedaży gazety, wprowadzając nowe dodatki tematyczne, wkrótce wystartuje ze zdrapką, ostatnio zatrudnił 10 osób do działu redakcyjnego. We wrześniu wystartował z kampanią reklamową, na którą chce wydać około 5 mln zł. To zapewne dużo mniej niż wydatki Agory.

— W tym wyścigu nie weź- miemy udziału — ripostuje Ewa Cieślak.

Sytuacji „SE” nie ułatwia fakt, bo w czasie, gdy na rynek wchodzi nowa gazeta, jego właściciele szukają inwestora.

— Do końca roku na pewno nastąpi zmiana właścicielska — mówi Zbigniew Benbenek, przewodniczący rady nadzorczej Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, właściciela 50 proc. Media Express. Drugie 50 proc. ma szwedzka grupa Bonnier, właściciel „Pulsu Biznesu”.

Zarobią w 2007 r.

Powstaje pytanie, na ile Media Express może sobie pozwolić w obecnej sytuacji finansowej. Ubiegłoroczna strata netto wielkości 35,3 mln zł wraz z 31,4 mln zł straty z lat ubiegłych przewyższyły sumę kapitału zapasowego, rezerwowego i połowę kapitału zakładowego, co sprawiło, że wydawca musiał zwołać walne, które podjęło decyzję o dalszym istnieniu spółki.

— Bardzo obniżyliśmy koszty. Teraz nastawiamy się na zwiększenie przychodów — mówi Ewa Cieślak.

Akcjonariusze zgodzili się poczekać jeszcze dwa lata na zyski.

— Po uwzględnieniu skutków wejścia nowego tytułu zysk ma się pojawić w 2007 r. — dodaje Ewa Cieślak.