Analitycy wieszczą dalsze spadki cen surowców, co akurat dla warszawskiego rynku stanowi dobrą informację. Wyjątek jest jeden, ale za to jaki. To KGHM z prawie 9-procentowym wpływem na wartość WIG20. Z drugiej jednak strony połączenie spadku cen ropy i metali z ewentualnym umocnieniem dolara, powinno poprawić nastroje na światowych giełdach, a jednocześnie przynieść ulgę całej grupie naszych firm, z rafineriami (w sumie mają 11,3-procentowy udział w portfelu blue chipów) na czele.
Od szczytu, zanotowanego w połowie lipca, cena baryłki ropy oddaliła się o jakieś 20 proc. W tym czasie kurs Lotosu wzrósł o 3,6 proc., a Orlenu o 2,4 proc. To znacznie słabiej od rynku, bo WIG20 zyskał w tym czasie 9,5 proc.
Akcjonariusze polskich rafinerii nie powinni jednak popadać w hurraoptymizm. Cena ropy jest bowiem na poziomie średniej z drugiego kwartału, a kurs USD/PLN jest wciąż od tej średniej o 10 groszy niższy. Otoczenie makroekonomiczne jest więc jeszcze bardziej niekorzystne niż w poprzednim okresie, który — w opinii analityków — zakończy się raczej słabymi rezultatami obu firm. Według średniej prognoz siedmiu biur maklerskich, Orlen zwiększy zysk netto o 12,3 proc., do 1,25 mld zł. Lotos miał natomiast wypracować 276 mln zł czystego zysku (wzrost o 18 proc.).
Cały artykuł w środowym Pulsie Biznesu. Zapraszamy do lektury!
Kamil Zatoński, k. [email protected]