Spadła sprzedaż aut ciężarowych

Krzysztof Maciejewski
opublikowano: 2000-01-20 00:00

Spadła sprzedaż aut ciężarowych

Dostawcy prognozują ożywienie eksportu

CZEKAJĄC NA WYMIANĘ: Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar, uważa, że polskie przedsiębiorstwa wkrótce zaczną wymieniać ciężarówki kupione w latach 90. na nowe pojazdy. Będzie to szansa dla dostawców. fot. Borys Skrzyński

Polski rynek samochodów ciężarowych załamał się wraz z nadejściem kryzysu rosyjskiego. Jednak branża odzyskuje wiarę w lepszą koniunkturę. Liczy głównie na wymianę eksploatowanego sprzętu i rozwój budownictwa, dzięki którym może wzrosnąć popyt na samochody ciężarowe.

Plany krajowych producentów aut ciężarowych przewidują, że rok 2000 będzie lepszy od ubiegłego. Z danych firmy Samar, monitorującej polski rynek samochodowy, wynika, że w ciągu 1999 roku sprzedano w Polsce 6,5 tys. samochodów ciężarowych (o masie całkowitej powyżej 6 ton). To blisko o jedną trzecią (28,43 proc.) mniej niż w roku 1998. Nieznacznie, bo o 4,6 proc., spadła również sprzedaż samochodów dostawczych.

Cień Rosji

Branżowi obserwatorzy zwracają uwagę, że najsilniejsze załamanie dotknęło transport międzynarodowy. Styczniowe wydarzenia w Rosji odbiły się na całorocznej sprzedaży, a echa rosyjskiego kryzysu wstrząsały rynkiem jeszcze przez wiele miesięcy. Popyt krajowy nie zrekompensował utraty wschodnich rynków.

— Rozwijał się praktycznie tylko segment pojazdów użytkowych o ładowności 2,9-3,4 tony. Działo się tak zresztą tylko dlatego, że Daewoo Motor produkuje stosunkowo tanie samochody tego typu — ocenia Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar.

Zauważa on, że wiele polskich przedsiębiorstw kupiło samochody ciężarowe w drugiej połowie lat 90. i wciąż je eksploatuje.

— Istnieją pewne szanse, że jeszcze w tym roku zacznie się wymiana zużytego taboru — przypuszcza Wojciech Drzewiecki.

Tymczasem w Polsce pojawia się coraz więcej producentów — nic więc dziwnego, że konkurencja rośnie. Nie można również zapominać o importerach. W 1999 r. na polski rynek trafiło około tysiąca ciężarówek marek Kamaz i Maz. Ogólny, dość nieciekawy, obraz polskiego rynku nabiera więc trochę barw. Niektórzy analitycy zwracają jednak uwagę, że prawdopodobny jest także inny scenariusz. Ich zdaniem, zagraniczni inwestorzy przecenili możliwości krajowych nabywców i produkcja stopniowo może tracić na opłacalności.

Szwedzki stół

Ponad 50 proc. rynku samochodów ciężarowych o masie powyżej 16 ton należy do Szwedów reprezentowanych przez Volvo i Scanię. W ubiegłym roku pierwszy z wymienionych koncernów stał się właścicielem drugiego, co nie oznacza jednak automatycznego połączenia działów marketingu i sieci sprzedaży.

— Struktury obu firm istnieją niezależnie. Sądzę, że w dłuższej perspektywie można się spodziewać bliższej współpracy Volvo i Scanii, choć raczej na płaszczyźnie technologicznej — uważa Piotr Wysocki z Volvo Poland Trucks.

Firmy zagraniczne opanowały znaczną część rynku. Obok obu szwedzkich koncernów najbardziej liczą się Mercedes, DAF i MAN. Pozycja Stara i Jelcza od kilku lat systematycznie słabnie.

Walka o dealera

Coraz większe staje się znaczenie jakości świadczonych usług serwisowych. W związku z tym należy spodziewać się pewnych ruchów na rynku dealerskim. Niedawno łamy prasy obiegła wiadomość o wykupie przez Volvo Trucks jednego ze swoich krakowskich dealerów. Natychmiast pojawiły się spekulacje na temat ewentualnych planów przejęcia przez Szwedów całej sieci salonów. Przedstawiciele Volvo zaprzeczyli jednak na razie tym rewelacjom. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że lista zakupów szwedzkiego koncernu wciąż pozostaje otwarta.

Jazda pod górę

Prognozy na rok 2000 przewidują wzrost sprzedaży. Zdaniem przedstawicieli producentów, istnieją realne szanse zarówno na odzyskanie zagranicznych rynków, jak i na pobudzenie krajowego popytu. To drugie zadanie może zresztą okazać się łatwiejsze.

— Wiele przesłanek wskazuje na dynamiczny rozwój budownictwa. Boom budowlany wykreuje popyt na samochody ciężarowe — tłumaczy Adam Rozwadowski z DAF Trucks Polska.

Żaden z przedstawicieli branży nie chce na razie szacować wielkości tegorocznej sprzedaży. Uważają oni jednak, że może być nieco lepiej niż w roku ubiegłym.

— Dość realnym scenariuszem jest wyhamowanie trendu spadkowego. W roku 2000 prawdopodobnie nie nastąpi wzrost sprzedaży, lecz spadki nie powinny być już tak dotkliwe — szacuje Wojciech Drzewiecki.

Nieco więcej optymizmu przejawiają producenci.

— Kryzys rosyjski mamy już za sobą — mówi Piotr Wysocki.

Nie znaczy to wcale jednak, że automatycznie uda się odzyskać utracone rynki wschodnie. Także wzrost sprzedaży może okazać się mrzonką.

Krzysztof Maciejewski