Specjalistę weź zza Buga

Rafał Fabisiak
opublikowano: 07-01-2011, 00:00

Pracownicy zza naszej wschodniej granicy są dobrym i często tańszym uzupełnieniem brakującej kadry.

Wśród przyjeżdżających do nas do pracy jest m.in. wielu dobrze wykształconych informatyków, finansistów, księgowych

Pracownicy zza naszej wschodniej granicy są dobrym i często tańszym uzupełnieniem brakującej kadry.

Od kilku lat obowiązują przepisy, które pozwalają zatrudniać w Polsce pracowników ze Wschodu na 6 miesięcy bez zezwolenia na pracę. Nowe rozporządzenie minister pracy i polityki społecznej, które Jolanta Fedak podpisała w grudniu, przedłuża ten okres na czas nieokreślony. Rozporządzenie weszło w życie 1 stycznia 2011. Dotyczy obywateli Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy.

— Po sześciomiesięcznym zatrudnieniu na podstawie uproszczonej procedury pracodawca wciąż jednak musi się ubiegać o zezwolenie na pracę dla takiego pracownika — podkreśla Adam Ambrozik z Pracodawców RP.

Nie tylko proste prace

Przy staraniach o wizę z prawem pracy dla obywateli objętych rozporządzeniem nie wymaga się jednak okazania zezwolenia na pracę. Wystarczy oświadczenie o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi. Na ogół imigranci podejmują się prostych zajęć: sprzątania, prac sezonowych w rolnictwie i ogrodnictwie czy na budowach.

— Najczęściej takie osoby pracują u podwykonawców dużych przedsiębiorstw. Z pracowników ze Wschodu korzystają firmy różnej wielkości, niestety, wciąż wielu pracuje w szarej strefie w małych, lokalnych przedsiębiorstwach, które nie formalizują ich zatrudnienia — mówi Marta Zięba-Szklarska, ekspert ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia.

Liczba zezwoleń na pracę dla przybyszy ze Wschodu wciąż rośnie. W 2007 wydano ich 12 tys., w 2008 — 18 tys., a w 2009 r. ponad 29 tysięcy. W 2009 r. (brak jeszcze danych za rok 2010) najwięcej cudzoziemców pracowało w handlu hurtowym i detalicznym (prawie 7 tys. zezwoleń), przetwórstwie (5 tys.), pośrednictwie finansowym i obsłudze nieruchomości (4 tys.), budownictwie (3 tys.), hotelarstwie i gastronomii (2 tys.). Tylko 351 zezwoleń dotyczyło pracy w edukacji, a 440 w ochronie zdrowia. Ale specjaliści podkreślają, że wśród cudzoziemców nie brak wykwalifikowanej kadry.

— Około 80 proc. pracowników ze Wschodu, których szukamy dla naszych klientów, to osoby wykwalifikowane i po studiach. Najczęściej są to inżynierowie, elektrycy czy specjaliści od budowy rusztowań. Budownictwo i energetyka to główne branże, które korzystają z obcokrajowców — informuje Konrad Królikowski, dyrektor zarządzający w firmie Alter Interim.

Zdaniem Jolanty Jaworskiej, wiceprezesa ABSL i dyrektora programów partnerskich w IBM, warto pamiętać, że wśród przyjeżdżających ze Wschodu są też osoby np. informatycy, finansiści, księgowi.

— Przyjeżdżający specjaliści są bardzo dobrze wykwalifikowani. A w dodatku tańsi o jakieś 50 proc., biorąc pod uwagę ich efektywność i zaangażowanie w pracy. Brakuje u nas rodzimych fachowców, a ci, którzy są, mają zbyt wysokie wymagania w stosunku do umiejętności. Firmy mogą zresztą korzystać także z tzw. leasingu pracowników, co pozwala ograniczyć koszty — wszystkimi formalnościami zajmuje się wtedy agencja zatrudnienia, a pracodawca dostaje tylko co miesiąc fakturę. To obopólna korzyść, bo w Polsce cudzoziemcy ze Wschodu zarabiają trzy, cztery razy więcej niż w swoich krajach — dodaje Konrad Królikowski.

Najwięcej Ukraińców

Prawie 96 proc. oświadczeń o zamiarze zatrudnienia (czyli w tzw. procedurze uproszczonej) wydanych w 2009 r. dotyczyło obywateli Ukrainy. W liczbie zezwoleń też przeważali — otrzymali ich 9,5 tys. Za nimi byli Chińczycy (4,5 tys.) i Wietnamczycy (2,5 tys.).

Jurij Bulyk, koordynator działu ds. PR Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej i obywatel Ukrainy, mówi, że do Polski przyjeżdżają pracownicy głównie z zachodniej Ukrainy, ale coraz więcej także ze wschodniej i centralnej części kraju. Niestety, ci z dyplomami uczelni najczęściej nie pracują w swoich zawodach. Do wyjazdu zmusza ich najczęściej zła sytuacja gospodarcza na Ukrainie.

— Obcokrajowcy ze Wschodu średnio pracują w Polsce około 2-2,5 roku, jeśli nie przyjeżdżają tylko do pracy sezonowej. Potem z reguły wracają do kraju. Pracodawcy bardzo chwalą takie osoby. Wygląda to tak, jak w przypadku Polaków wyjeżdżających na Zachód. Jadą tam pracować, dlatego wykonują obowiązki sumiennie i rzetelnie, są bardzo efektywni — tłumaczy Marta Zięba-Szklarska.

Konrad Królikowski twierdzi, że obcokrajowcy najwydajniej pracują przez około 2-3 miesiące. I głównie przyjeżdżają co jakiś czas na takie właśnie krótkie kontrakty.

2-2,5

roku Przeciętnie tyle pracują w Polsce obcokrajowcy ze Wschodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane