Specjalność? Sądy!

Marcin Goralewski
20-05-2005, 00:00

Nawet jeśli sąd odrzuci roszczenia wierzycieli, to i tak sytuacja Elektrimu się nie poprawi. Wszystko przez spiętrzone spory sądowe.

Dziś o godzinie 11.00 sędzia Tomasz Solak pochyli się na wnioskiem o upadłość Elektrimu. Dojdzie do pierwszej rozprawy, podczas której wierzyciele, właściciele wartych niespełna 2 mld zł obligacji, będą argumentować, że spółka złamała umowę i powinna ponieść stosowną karę — bankructwo.

Możliwe scenariusze

Fajerwerków, przynajmniej na razie, pewnie nie będzie.

— Chociażby z powodu, że do sądu kilka dni temu wpłynął obszerny dokument od wierzycieli, z którym spółka nie zdążyła się jeszcze zapoznać. Sąd może więc przerwać rozprawę, aby dać czas Elektrimowi na zapoznanie się z materiałem — mówi osoba związana z procesem.

Nie jest to jednak konieczne, więc pierwszych decyzji można się jednak spodziewać już dziś. Jakich? Sąd może odrzucić roszczenia wierzycieli. Może też wybrać biegłych, którzy mu pomogą. Wówczas należy spodziewać się kolejnych rozpraw.

Elektrim ma czas na spłatę zobowiązań do 15 grudnia. Czeka go więc 209 burzliwych dni. Warszawska spółka nie ma bowiem pieniędzy na ich spłatę. Może je uzyskać sprzedając aktywa, czyli udziały, w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC), największym w kraju operatorze telefonii komórkowej.

Okopane pozycje

Nie jest to jednak łatwe, przede wszystkim z uwagi na liczne spory sądowe, jakie od końca ubiegłego roku trwają wśród udziałowców PTC. Obok prezentujemy wszystkie wątki kłótni, jakie udało się nam znaleźć. Czym się one zakończą? Sam zarząd Elektrimu, jak i nieliczni analitycy, którzy zajmują się spółką, podpowiadają, że jedyne rozwiązanie to porozumienie między Deutsche Telekom, Vivendi i warszawską firmą. Problem w tym, że jeśli jeszcze niedawno o negocjacjach było słychać, to teraz panuje absolutna cisza, a strony tkwią na swoich pozycjach, obrzucając się kolejnymi oskarżeniami. Przynajmniej oficjalnie.

Co w tej sytuacji powinni zrobić inwestorzy giełdowi? Teoretycznie — omijać spółkę szerokim łukiem, bo jej przyszłość jest całkowicie nieprzewidywalna. Jak jest w praktyce? Chętnie handlują jej akcjami...

Tylko, jak długo będą jeszcze mieli taką możliwość?

Procesowa karuzela Elektrimu, Deutsche Telekom i Vivendi

26 listopada 2004 r.

- Trybunał arbitrażowy w Wiedniu wydaje postanowienie o nieskuteczności przeniesienia 48 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) przez Elektrim do Elektrimu Telekomunikacji (ET). Elektrim dostał dwa miesiące na wprowadzenie zmian w księdze udziałowców PTC.

Zdaniem Elektrimu, którym kieruje Piotr Nurowski, oznacza to, że udziały są i zawsze były w gestii spółki. Zdaniem ET, wyrok nic nie zmienia.

10 grudnia 2004 r.

- Po opublikowaniu wyroku akcje Elektrimu drożeją o blisko 15 proc. ET pozywa PTC o ustalenie, że jest jej udziałowcem tej spółki.

16 grudnia 2004 r.

- Z wniosku Elektrimu przed sądem okręgowym rozpoczyna się postępowanie o częściowe uznanie wyroku trybunału.

ET protestuje, sąd nie dopuszcza go do postępowania.

27 grudnia 2004 r.

- W sądzie rejestrowym rozpoczyna się pierwsze z trzech postępowań z wniosków Elektrimu, których celem jest wpisanie go, jako właściciela udziałów PTC. Jeszcze przed 27 grudnia Elektrim wraz z Deutsche Telekom (DT), opierając się na wyroku trybunału, wybierają radę nadzorczą i zarząd PTC.

ET traktuje te działania jako nielegalne i próbuje zaangażować w rozwiązanie sporu rządy Francji i Polski.

30 grudnia 2004 r.

- W związku z toczącym się postępowaniem z powództwa ET z 10 grudnia sąd okręgowy zakazuje dokonywania zmian dotyczących PTC w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS).

Zdaniem ET, oznacza to powrót do stanu sprzed 27 grudnia (nieważne zmiany w księdze udziałowców, radzie nadzorczej i zarządzie PTC).

20 stycznia 2005 r.

- Obligatariusze żądają natychmiastowej spłaty wartego niespełna 2 mld zł długu. Ich zdaniem, spółka naruszyła umowę spłaty obligacji. Szykują wniosek o upadłość.

Elektrim uważa, że nie naruszył umowy, a należności spłaca w terminie.

27 stycznia 2004 r.

- Pojawiają się pierwsze informacje na temat rozmów między Elektrimem a Vivendi. Zygmunt Solorz-Żak, największy akcjonariusz i szef rady nadzorczej Elektrimu, ujawnia, że Francuzi zaproponowali m.in. odkupienie udziałów w spółce.

2 lutego 2005 r.

- Sąd okręgowy wydaje — na wniosek Elektrimu — postanowienie o uznaniu wyroku trybunału arbitrażowego.

Na mocy wyroku Elektrim staje się właścicielem 48 proc. udziałów PTC, Vivendi zostaje na lodzie.

9 lutego 2005 r.

- Pojawiają się informacje, że Elektrim i Vivendi zerwały polubowne rozmowy.

10 lutego 2005 r.

- Sąd rejonowy odrzuca wniosek Elektrimu o dokonanie zmian w rejestrze PTC. Dokumenty podpisał nowy zarząd operatora.

DT informuje o uruchomieniu opcji call na 48 proc. udziałów PTC. DT argumentuje, że Elektrim nie wykonał wyroku trybunału (nie zdążył przeprowadzić odpowiednich zmian wynikających z orzeczenia w ciągu dwóch miesięcy).

Zwrot w sytuacji. Dotychczas wydawało się, że Elektrim i DT grają w jednej drużynie. Skorzystanie z opcji oznacza, że Elektrim dostanie 350 mln EUR, podczas gdy wartość rynkowa pakietu wynosi 1,5 mld EUR.

21 lutego 2005 r.

- Sąd rejonowy rozpatruje wniosek analogiczny do wniosku z 10 lutego. Zostaje odrzucony.

22 lutego 2005 r.

- Prokurator zaskarża postanowienie sądu o uznaniu wyroku trybunału arbitrażowego.

Punkt dla ET. Interpretacja ET: wyrok arbitrażu nie obowiązuje w Polsce.

24 lutego 2005 r.

- Do sądu rejonowego wpływa wniosek analogiczny do tych z 10 i 21 lutego. Sąd rejonowy wydaje postanowienie o wpisie do rejestru Elektrimu w miejsce ET oraz o zmianach wpisu dotyczącego składu zarządu i rady nadzorczej operatora.

Decyzja sądu została zaskarżona przez stary zarząd PTC. Nowy zarząd próbuje natomiast wejść do siedziby spółki.

28 lutego 2005 r.

- Elektrim sygnalizuje, że jeśli DT skorzysta z opcji, to spółka zażąda od Vivendi odszkodowania, które, jego zdaniem, blokuje wykonanie wyroku wiedeńskiego. ET składa doniesienie do prokuratury w związku ze zmianami w KRS, a sąd odrzuca jego wniosek, który miał przywrócić stary zarząd PTC.

Po raz pierwszy pojawiają się roszczenia odszkodowawcze. Wkrótce ten element stanie się głównym orężem w konflikcie.

4 marca 2005 r.

- Zarząd PTC wybrany przez Elektrim i DT, na czele którego stoi Tadeusz Kubiak, przejmuje siedzibę operatora. Obyło się bez użycia siły, choć ochroniarzy nie brakowało.

- W tym czasie w Polsce przebywa jeden z szefów Vivendi. Interweniuje w ambasadzie francuskiej i u polskich polityków.

11 marca 2005 r.

- ET składa do austriackiego sądu cywilnego wniosek o anulowanie wyroku arbitrażu. Jego zdaniem, jest wewnętrznie sprzeczny.

Po przegranej w Polsce ET próbuje szukać szansy za granicą. Elektrim oskarża o kradzież.

16 marca 2005 r.

- DT chce, aby trybunał arbitrażowy uznał, że skutecznie skorzystał on z opcji kupna i nabył prawa do 48 proc. akcji PTC.

Elektrim uznaje roszczenia za bezzasadne.

17 marca 2005 r.

- Sędzia zawiesza toczące się przed sądem rejonowym postępowanie o przywrócenie ET w KRS jako udziałowca PTC, wskazując na toczące się postępowania przed innymi sądami.

29 marca 2005 r.

- Sąd arbitrażowy w Londynie, wydaje postanowienie o zabezpieczeniu tymczasowym. Zdaniem ET, nakazuje ono Elektrimowi respektowanie prawa do zasiadania w składzie zarządu i rady nadzorczej osób wyznaczonych przez zarząd ET oraz respektowanie prawa ET do wykonywania wszelkich praw z udziałów w PTC.

Pierwszy od dłuższego czasu punkt dla ET.

25 kwietnia 2005 r.

- UOKiK wszczyna postępowanie mające na celu wyjaśnić, czy Vivendi przejmując udziały w PTC złamało prawo. Chodzi o zatajenie powiązań między Vivendi a spółką Ymer Finance.

To ważna sprawa, bo ukrycie powiązań sprawiło, że w życie nie weszła cała trzecia umowa inwestycyjna między Elektrimem a Vivendi, co sprawiło, że ET jest pod całkowitą kontrolą Francuzów, choć Elektrim ma w nim 49 proc. udziałów.

27 kwietnia 2005 r.

- Zygmunt Solorz-Żak informuje, że trybunał arbitrażowy oddalił roszczenia DT, dotyczące m.in. wznowienia postępowania arbitrażowego.

DT chciał m.in. uzyskać te same prawa do opcji call wobec udziałów w PTC, bez względu na to, czy należą do Elektrimu, czy do ET (gdyby tak orzekły polskie sądy).

8 maja 2005 r.

- ET domaga się od Elektrimu 11,76 mld zł odszkodowania za straty poniesione w wyniku działań Elektrimu.

11 maja 2005 r.

- Sąd apelacyjny częściowo uznaje zażalenie ET na niedopuszczenie spółki do udziału w postępowaniu w charakterze interwenienta głównego i ubocznego.

Zdaniem ET, po tym orzeczeniu postanowienie o uznaniu wyroku trybunału arbitrażowego jest nieważne i należy je powtórzyć. Zdaniem Elektrimu — nic się nie zmienia, a ET kłamie.

11 maja 2005 r.

- DT domaga się od trybunału arbitrażowego stwierdzenia, że skutecznie skorzystał on z opcji call na 48 proc. udziałów PTC.

DT bez rozgłosu, choć konsekwentnie dąży do przejęcia PTC na atrakcyjnych warunkach.

17 maja 2005 r.

- Vivendi domaga się 2,2 mld EUR odszkodowania od DT za straty poniesione w związku z inwestycją w PTC.

Po raz pierwszy Vivendi kieruje bezpośrednie żądania finansowe pod adresem niemieckiej spółki.

20 maja 2005 r.

- Pierwsza rozprawa upadłościowa — Elektrim kontra wierzyciele.

Nawet jeśli zapadnie korzystny wyrok dla Elektrimu, to do 15 grudnia musi on oddać obligatariuszom prawie 2 mld zł. Żeby to zrobić, musi sprzedać PTC...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Specjalność? Sądy!