Spokojnie, eksporterzy sobie poradzą

JKW
opublikowano: 2010-11-05 14:11

Nie powinniśmy obawiać się napływu kapitału do Polski. Złotemu jeszcze daleko do poziomów, które mogłyby szkodzić gospodarce - uważa Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, były wiceminister finansów.

Część ekonomistów ostrzega, że łagodzenie polityki pieniężnej w USA (drugi program poluzowania ilościowego, wart 600 mld USA) może spowodować napływ kapitału spekulacyjnego do Polski i umocnienie złotego. Przed zbyt silną walutą ostrzegała niedawno m.in. Rada Polityki Pieniężnej. Stanisław Gomułka przekonuje, że nie ma powodów do bicia na alarm.

- Złoty ma jeszcze sporo do odrobienia, zanim dojdzie do niebezpiecznych poziomów. Nie sądzę, by decyzje Fed mogły na tyle umocnić naszą walutę, by mogło to zaszkodzić w istotny sposób konkurencyjności gospodarki - mówi Stanisław Gomułka.

W czwartek - pod ogłoszeniu w środę wieczorem przez Fed szczegółów planu stymulacyjnego - złoty umocnił się do dolara o 8 gr. Był najmocniejszy od grudnia 2009 r. Złoty zyskiwał też, choć w nieco mniejszej skali, do innych walut. Cena euro oscyluje w ostatnich dniach wokół poziomu 3,90 zł - najniżej od kwietnia.

- Niepokój byłby uzasadniony, gdyby kurs EUR/PLN zszedł poniżej 3,5. Eksporterzy odnotowywali dobre wyniki nawet w czasie, kiedy złoty złoty był jeszcze silniejszy - mówi Stanisław Gomułka.