Spółka załogi na kredyt

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 26-04-2006, 00:00

Jeśli Energa i ARP nie wejdą do Stoczni Gdańskiej, gotowi są ją przejąć... pracownicy. Gdynia też szuka inwestora. Zaprosiła 80 firm do składania ofert.

Jutro mija termin składania ofert zakupu Stoczni Gdańskiej należącej do Stoczni Gdynia. W grę wchodzi m.in. sprzedaż spółki norweskiemu Akerowi albo czasowe „zaparkowanie” akcji Gdańska w konsorcjum Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) i Energi, dystrybutora prądu. Problem w tym, że na zaparkowanie akcji w tych dwóch państwowych podmiotach krzywo patrzy Komisja Europejska, która może potraktować transakcję jako pomoc publiczną.

— Negocjujemy z przedstawicielami komisji. Wyjaśniamy, że szybkie odłączenie Stoczni Gdańskiej od Gdyni pomoże w restrukturyzacji gdyńskiej spółki i wprowadzeniu do niej inwestora — mówi Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki.

Załoga na kredyt

Stocznią Gdańską interesuje się biznesmen Roman Karkosik. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mógłby liczyć np. na mniejszościowy pakiet i wejść do stoczni wraz z ARP i Energą. To uspokoiłoby Brukselę. Z drugiej jednak strony, biznesmen ten zazwyczaj wchodzi do firm pod warunkiem uzyskania nad nimi kontroli.

— Gdyby były problemy z wejściem ARP i Energi, możemy zaproponować coś innego. Pracujemy nad zawiązaniem spółki pracowniczej, która zostałaby inwestorem stoczni. Pieniądze pożyczymy od jednego z inwestorów zagranicznych, któremu zależy na dobru Stoczni Gdynia. Nazwy jednak nie mogę ujawnić — mówi Roman Gałęzewski, szef Solidarności Stoczni Gdańskiej.

Do tej pory zainteresowanie Gdynią wyrażał armator Rami Ungar, a ostatnio także Donbas.

Kapitał i wyniki

Wczoraj doradca Stoczni Gdynia wysłał do przyszłych inwestorów zaproszenie do składania listów intencyjnych. Otrzymało je 80 podmiotów. Zarząd ma przedstawić listy na zaplanowanym na czerwiec walnym, które podejmie decyzję o dokapitalizowaniu spółki 300 mln zł. Skarb państwa już cztery razy zablokował decyzję o podwyższeniu kapitału. Załoga grozi więc strajkiem.

Z dokapitalizowania stocznia uzyskałaby środki na produkcję i mogłaby oddawać statki do użytku bez opóźnień, zgodnie z harmonogramem budowy. Dzięki temu uniknęłaby kar, a w konsekwencji już w tym roku mogłaby przynieść choćby niewielki zysk. Ubiegły rok zakończyła 114 mln zł straty, w tym są uwzględnione 53 mln zł rezerw na nieterminowe kontrakty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu