Spółki energetyczne dopiero się rozgrzewają

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2010-10-05 00:00

Akcje PGE, Tauronu, CEZ i Enei są tanie, a ich kurs szykuje się do marszu w górę. Tak przynajmniej uważają branżowi analitycy

Zmiany w akcjonariacie Enei i PGE, przejęcia dokonywane przez PGE i CEZ oraz perspektywy solidnych wyników zwiększają zainteresowanie inwestorów energetycznymi gigantami notowanymi na warszawskiej giełdzie. Po długim marazmie budzą się również ich kursy. Czy to dopiero początek?

Spójrzmy na PGE, Tauron, CEZ i Eneę, które stanowią blisko 93 proc. indeksu WIG-Energia. Podczas gdy szeroki rynek osunął się w pierwszej połowie roku o 1,5 proc., Enea straciła na wartości aż 16,9 proc., a PGE — 14,3 proc. Popyt na giełdzie w Pradze wybronił wprawdzie kurs CEZ, ale 5 proc. na plusie nie było oszałamiającym wynikiem. Na tym tle trzeci kwartał jawi się jako przełomowy. Od lipca są już wzrosty, a Enea pobiła WIG o 10 pkt proc. Jedynie CEZ, związany mocno z rynkami zagranicznymi, staniał.

Z inwestycyjnego punktu widzenia liczy się przyszłość. Doniesienia o coraz wyższych stawkach za pakiet kontrolny Enei podbiły od końca półrocza notowania spółki o 25 proc., do ponad 22 zł. To wprawdzie więcej niż lipcowa wycena spółki przez UniCredit (22 zł) i wrześniowa DI BRE (21,4 zł), ale wciąż mniej niż obecna rekomendacja DM BZ WBK z grudnia zeszłego roku (25 zł). Od lipca PGE zdrożała o 10 proc., a DI BRE prognozuje kolejne 20 proc. zwyżki. O ponad 10 proc. mówi też Goldman Sachs. Wprawdzie Maciej Hebda z BESI podtrzymuje zalecenie "sprzedaj" z ceną docelową 19,8 zł, to jednak nawet on mówi: "kupuj" akcje Tauronu. Po początkowym dryfowaniu kurs czerwcowego debiutanta wzrósł od lipca już o ponad 20 proc. To jednak niewiele w porównaniu z 12-miesięczną ceną docelowej, jaką dla spółki wyznaczył Kamil Kliszcz z DI BRE Banku. Aby dotrzeć do 8,87 zł, notowania Tauronu musiałyby skoczyć o kolejne 45 proc. Ponad 50-procentowego wzrostu kursu CEZ spodziewa się natomiast Goldman Sachs (rekomendacja z 14 września) i trudno szukać przeciwstawnych zaleceń.

Wraz z prywatyzacją i wprowadzaniem kolejnych pakietów akcji do giełdowego obrotu wygasa wzmożona podaż akcji krajowych spółek energetycznych. Czy teraz jest dobry czas na doważanie portfeli tymi walorami? Wiele na to wskazuje.

3 pytania do...

Kamil Kliszcz: Największe

dyskonto mają akcje Tauronu

1. Jest pan jednym z większych optymistów, jeśli chodzi o wyceny polskich spółek energetycznych. Skąd ten optymizm?

W naszych wycenach założenia są stosunkowo konserwatywne, a krajowe spółki energetyczne nadal są wyceniane z dyskontem do średniej w sektorze. Wbrew ogólnym poglądom, można również liczyć na wypłatę dywidend.

2. Czy kursy spółek energetycznych będą dalej rosły?

Ostatnie miesiące to faktycznie zmiana rynkowego sentymentu wobec spółek energetycznych. Zakładam jednak, że proces znikania dyskonta będzie systematyczny i nie nastąpi nagle. To kwestia kwartałów. Warto obserwować wejście do obrotu akcji pracowniczych PGE w połowie tego miesiąca. To pokaże, czy na rynku jest do kupienia dużo tanich akcji z branży energetycznej. Jeśli nie zobaczymy wyraźnej zniżki kursu PGE, to weryfikacja składu indeksów wesprze notowania PGE. Łatwiej będzie również rosnąć wycenie Tauronu. Warto zwrócić uwagę, że szczególnie inwestorzy zagraniczni przeceniają ryzyko związane z pakietem klimatycznym. Tymczasem w pierwszych latach jego obowiązywania, dzięki derogacji, marże polskich firm mogą się nawet rozszerzyć. Co więcej, według naszych kalkulacji bilansu energetycznego, należy oczekiwać wzrostu cen energii. Fala uruchomień nowych bloków energetycznych ruszy w latach 2015- -16, podczas gdy napiętą sytuację możemy zobaczyć już w latach 2012-13. Potwierdzają to kontrakty na cenę energii elektrycznej. Niższe niż w założeniach mogą być do tego koszty budowy nowych bloków energetycznych, a przepływy pieniężne — mocniejsze.

3. Która spółka ma największy potencjał, jeśli chodzi o giełdowy kurs?

Największe dyskonto widzimy wobec Tauronu. W przypadku CEZ najwięcej zależy od rynku energii w Niemczech, ale z racji mechanizmów zabezpieczających potencjalna zwyżka cen będzie widoczna w wynikach czeskiej spółki z większym opóźnieniem. Jeśli chodzi o Eneę, to główną rolę gra tu proces prywatyzacyjny, więc wśród inwestorów dominuje raczej krótkoterminowy horyzont inwestycyjny. W dłuższej perspektywie wiele zależy od nowego właściciela. W przypadku PGE w ciągu kilku miesięcy dowiemy się, czy dojdzie do finalizacji przejęcia Energi. Jeśli tak się stanie, to istnieją duże szanse, że będzie to proces korzystny dla akcjonariuszy PGE.

Kamil Kliszcz - analityk DI BRE Banku