Spółki IT biją rekordy cenowe

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-02-04 00:00

Spółki IT biją rekordy cenowe

Warszawski parkiet ponownie dosięgnęło szaleństwo Internetu, czego efektem jest gwałtowna zwyżka kursów spółek IT. Analitycy jednak ostrzegają, twierdząc, że obecny poziom cen nie znajduje uzasadnienia tak w analizie fundamentalnej, jak i technicznej. Prawdopodobnie jest to tylko sprawa mody.

Wczorajszy dzień przyniósł nowe istotne informacje z giełdowej branży IT. Najpierw Szeptel zapowiedział wyłożenie na szybką sieć ponad 400 mln zł (szerzej piszemy o tym na stronie 28). Potem Reuter zacytował Jerzego Kalinowskiego, prezesa rady nadzorczej Optimusa, który potwierdził, że jeszcze w tym półroczu w spółce pojawi się inwestor strategiczny. Ma on objąć do 49 proc. akcji.

— Do końca lutego wybierzmy bank, który doradzi nam w transakcji. W tej chwili mamy już kilkunastu chętnych, wśród których są także firmy medialne — powiedział menedżer.

Wybuch euforii

Te informacje tylko wzmocniły hossę, która na rynku IT trwa od początku roku. W trakcie czwartkowych notowań w systemie jednolitym wszystkie akcje z branży poszły w górę, czego efektem był prawie 6-proc. wzrost subindeksu WIG Teleinformatyka. Akcje czterech spośród dziewięciu spółek komputerowych, Optimusa, Prokomu, ComArchu i ComputerLandu podrożały o maksymalny dopuszczalny przedział, a trzy pierwsze odnotowały nawet historyczne rekordy.

Wysoki poziom cen nie odstręczył giełdowych graczy, w wyniku czego papiery były notowane z redukcjami kupna.

Papierami spółek IT handlowano na potęgę także w trakcie wczorajszych notowań ciągłych, co umożliwiało niektórym akcjom bicie kolejnych rekordów. Także w czwartkowych transakcjach pakietowych, zdecydowaną przewagę miały akcje trzech przedstawicieli IT: Prokomu, Softbanku i ComputerLandu. Łączna wartość tych transakcji wyniosła około 37,5 mln zł.

Drogo, coraz drożej

Wiadomo, że przy ostatnich wzrostach krajowym inwestorom pomogła zagranica. Z tego powodu, jak sądzi część analityków, można liczyć, że wzrostowa tendencja utrzyma się jeszcze przez jakiś czas.

— Papiery spółek z sektora IT są drogie, jednak nie widać żadnych symptomów, które mogłyby doprowadzić do ich przeceny. Wręcz przeciwnie — niezaspokojony popyt sugeruje kontynuację zjawiska — mówi Tomasz Witczak z CA IB.

Trudno obecnie ocenić, czy obserwowany boom na papiery spółek informatycznych w dalszym ciągu podgrzewany jest przez internetową manię rodem ze Stanów Zjednoczonych. Część specjalistów powstrzymuje się od komentarzy, uważając, że jest to przede wszystkim kwestia mody, a o gustach się nie dyskutuje.

— Poziomy cen zupełnie nie odpowiadają potencjałowi spó-łek. W kursy wliczona jest ogromna premia wobec całego rynku, która nie znajduje pokrycia w fundamentach tych firm. Mamy prawdopodobnie do czynienia z modą, która ma jednak szansę przerodzić się w długoterminowy trend — twierdzi Tomasz Berent, analityk londyńskiego oddziału Paribas.

Uważa on, że sytuacja na polskim rynku internetowym, którego potencjał jest znacznie niższy niż choćby w Europie, nie mówiąc o USA, nie uzasadnia ponad 130-proc. premii w stosunku do reszty rynku. W USA wskaźnik ten na rok 2000 przyjmowany jest na poziomie 117 proc.

— Są takie spółki, jak Softbank czy ComArch, których wycena osiąga poziom nawet 150 proc. Jeśli trend się utrzyma, będziemy musieli zmienić rekomendacje na „sprzedaj” dla wszystkich papierów polskich spółek IT — dodaje analityk Paribas.

Wszyscy zaskoczeni

Inni londyńscy analitycy twierdzą, że obecna popularność IT jest zaskoczeniem dla samych spółek. Z ich strony nie pojawiły się bowiem żadne informacje, mogące skutkować tak wysoką wyceną. Panuje powszechna opinia, że tylko w przypadku Optimusa można mówić o w miarę logicznych przesłankach wzrostu kursu.

— Wydaje się, że w perspektywie 3-6 miesięcy spółki informatyczne nie powinny jednak znacząco potanieć. Nie można oczywiście wykluczyć korekty, ale kursy będą w miarę stabilne. Po gorączce internetowej, rynek będzie oczekiwał na nowe raporty finansowe, które jeśli tylko będą zadowalające (np. ComputerLand) mogą stanowić kolejną iskrę zapalną — konkluduje jeden z krajowych doradców inwestycyjnych.