Spółki z GPW przestały przyciągać partnerów

Tomasz Furman
opublikowano: 2001-02-22 00:00

Spółki z GPW przestały przyciągać partnerów

Potencjalni inwestorzy często narzekają na efektywność zarządów rodzimych firm

Zarządy spółek giełdowych, które od dłuższego już czasu szukają chętnych gotowych w zamian za wiodący pakiet akcji realizować plany przedsiębiorstwa, są coraz częściej skazane na porażkę. Głównymi przyczynami tego są oczekiwania inwestorów dotyczące sytuacji makroekonomicznej, niekorzystne tendencje na warszawskiej giełdzie, warunki stawiane przez spółki w negocjacjach, nierealne prognozy czy wreszcie proponowana cena za pakiety akcji.

W ocenie specjalistów, już ubiegły rok pokazał, że nawet bardzo prawdopodobne z punktu widzenia rynku transakcje przejęcia wcale nie muszą dojść do skutku. Często wymienianym przykładem jest tu Amica Wronki. Spółka, mimo licznych deklaracji dotyczących pozyskania partnera branżowego, po kilkumiesięcznych negocjacjach zrezygnowała z dalszych rozmów, informując, że proponowane warunki nie odpowiadają interesom przedsiębiorstwa i jego akcjonariuszy. Nie oznacza to jednak braku zainteresowania przejęciem Amiki.

— Obecnie inwestorom zainteresowanym przejęciem spółki giełdowej trudniej jest zrealizować założony cel niż jeszcze kilka lat temu. Wynika to przede wszystkim z tego, że na rynku spośród przedsiębiorstw, które szukają partnera strategicznego, wiele posiada skoncentrowany akcjonariat, często nie akceptujący oferowanych warunków, w tym zbyt niskiej ceny — uważa Tomasz Mazurczak, dyrektor działu analiz DI BRE Banku.

Dodaje jednocześnie, że dużo łatwiej jest przejąć kontrolę nad spółką o rozdrobnionym akcjonariacie. Najlepszym przykładem może tu być ostatnio ogłoszone wezwanie na Mostostal Warszawa, na które odpowiedzieli drobni inwestorzy, ale nie Elektrim, którego oferowana cena zupełnie nie satysfakcjonuje.

Nie ma klimatu

W ocenie specjalistów, to, czy jakakolwiek spółka pozyska inwestora strategicznego, zależy od bardzo wielu czynników. Jednym z nich jest niewątpliwie sytuacja makroekonomiczna i giełdowa, panująca na rodzimym rynku, a jeszcze bardziej oczekiwania co do jej kształtowania się w przyszłości.

— Słaba koniunktura giełdowa może przyczynić się do wstrzymywania rozmów przez podmioty zainteresowane kupnem akcji. Mogą one liczyć na dalsze spadki, a w konsekwencji na niższą cenę za oferowany im pakiet akcji. Niezależnie od koniunktury, dobre spółki nie powinny jednak mieć problemów z pozyskaniem inwestorów — uważa Marcin Materna, doradca inwestycyjny DM BIG BG.

Podobnego zdania są inni analitycy.

— Im gorzej będzie na GPW, tym większe powinno być zainteresowanie inwestorów chcących przejąć spółki giełdowe. Moim zdaniem, czekają nas jeszcze spadki, dlatego dziś nie oczekiwałbym wzmożonej aktywności na tym polu — uważa Sebastian Słomka, naczelnik wydziału doradztwa BDM PKO BP.

Mniej przejęć

Procesy konsolidacyjne, jakie zachodzą na całym świecie, nie omijały dotychczas również przedsiębiorstw notowanych na warszawskiej giełdzie. Ich dość intensywny charakter przyczynił się do tego, że obecnie nie pozostało już wielu emitentów o dobrych fundamentach.

— Spośród giełdowych spółek, do wzięcia w tym roku są Kęty i Polfa Kutno, z której chce wyjść Enterprise Investors. Należy pamiętać, że tego typu akcjonariusze dążą do sprzedaży swoich akcji po jak najwyższych cenach, czyli najczęściej wtedy, gdy przeprowadzana restrukturyzacja zakończy się sukcesem — uważa Marcin Materna.

Do większej aktywności w pozyskiwaniu inwestorów może dojść też w takich branżach, jak Leasing czy TMT.

— Na pewno przejęć możemy spodziewać się w sektorze TMT. Niezależnie od tego, część przedsięwzięć realizowanych w tym segmencie będzie musiała zbankrutować. Ze względu na trudności z pozyskaniem odpowiednich środków na prowadzenie dalszej działalności, do przejęć będzie musiało dojść też w firmach lea- singowych — twierdzi Tomasz Mazurczak.

Zdaniem analityków, duże problemy z pozyskaniem inwestorów mogą mieć natomiast podmioty małe, rozpoczynające działalność w nowych do tej pory nie znanych im segmentach rynku, o słabych fundamentach czy działające w branżach powszechnie uważanych za mało rozwojowe.

Brak inwestora

Problemy z wynegocjowaniem warunków transakcji, w wyniku której do spółki wejdzie podmiot pełniący rolę akcjonariusza strategicznego, nie oznaczają jeszcze, że zarząd nie da sobie rady na rynku bez oczekiwanego wsparcia.

— Jestem zwolennikiem tezy mówiącej, że duże krajowe spółki niekoniecznie muszą potrzebować inwestorów strategicznych. Zwłaszcza jeżeli są one dobrze zarządzane. Przykładem może tu być m.in. Agora, która ma tak naprawdę grupę akcjonariuszy nie powiązanych z partnerami zagranicznymi — uważa Marcin Materna.

Podobnego zdania są inni.

— Z pozyskaniem inwestora strategicznego często wiąże się uzyskanie dostępu do nowoczesnych technologii czy know- -how. Oczywiście krajowe spółki mogą to same osiągnąć, ale z drugiej strony muszą przełamać szereg istotnych barier, z czym w wielu przypadkach mogą być duże trudności — uważa Sebastian Słomka.