Spór o pieniądze za śmierć

PZU płaci najmniej na rynku za szkody osobowe — twierdzi kancelaria Votum. To bzdury — odpowiada gigant.

Tam, gdzie pojawiają się duże pieniądze, tam też są takie emocje. Nie inaczej jest w segmencie szkód osobowych. W ubiegłym miesiącu informowaliśmy, że PZU jako ostatni ubezpieczyciel na rynku zaczął uznawać roszczenia o wypłatę zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej w wypadku. To jednak — według kieleckiej kancelarii odszkodowawczejVotum — za mało. Chce ona, by gigant zaczął płacić tak samo, jak to robią inni ubezpieczyciele.

Oszczędny PZU

Kancelaria porównała zadośćuczynienia, które proponuje ubezpieczeniowy gigant, z tymi, które oferują jego konkurenci. Z analizy około 300 spraw wyszło jej, że PZU płaci o około połowę mniej niż reszta rynku.

— PZU płaci nie tylko mniej niż pozostali rynkowi liderzy, ale nawet mniej niż ubezpieczyciele o niewielkim udziale w rynku — podkreśla Bartłomiej Krupa, wiceprezes Votum.

Chodzi o sprawy, w których nie ma żadnych wątpliwości, że zadośćuczynienie należy się osobom poszkodowanym przez śmierć osoby bliskiej. W takiej sytuacji ubezpieczyciel uznaje zgłaszane roszczenie w całości lub części, bez wchodzenia w spór z poszkodowanym i angażowania sądów. Wiceprezes Votum wylicza, że w takich sytuacjach PZU proponuje poszkodowanym około 9 tys. zł.

Jest to według niego kilka-kilkanaście razy mniej niż kwoty zasądzane przez sądy. Średnia dla całego rynku także nie jest imponująca — wynosi około 15 tys. zł, jest jednak zdecydowanie wyższa od świadczeń proponowanych przez giganta. Kancelaria odszkodowawcza twierdzi, że PZU po prostu oszczędza na poszkodowanych.

— Firma ma największą na rynku pulę zobowiązań ze starych roszczeń, ale sposób radzenia sobie z tym problemem wydaje się mocno kontrowersyjny — podkreśla Bartłomiej Krupa. PZU zdecydowanie odpiera te zarzuty.

— Nie zgadzamy się z oceną, że płacimy niższe zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej niż inni ubezpieczyciele — mówi Michał Witkowski, rzecznik towarzystwa.

Jego zdaniem, przygotowana przez Votum analiza nie jest reprezentatywna i składa się z wybiórczo wybranych orzeczeń i spraw o zadośćuczynienie.

— W wielu sprawach sąd zasądził kwoty o wiele niższe od żądania poszkodowanego. Poza tym zasądzane kwoty w podobnych stanach faktycznych znacznie się od siebie różnią. Łatwo zauważyć, że Votum pomija w opracowaniu liczne wyroki zasądzające zadośćuczynienia w kwotach od 5 do 15 tys. zł — twierdzi rzecznik ubezpieczyciela.

Interes Votum

Tam, gdzie nie wiadomo, o co chodzi, w grę wchodzą pieniądze.Votum to jedna z dwóch największych kancelarii odszkodowawczych na rynku. Spółka ma duży portfel spraw o odszkodowanie.

Z wyliczeń DM BZ WBK wynika, że jest on wart około 900 mln zł, co ma dać jej nawet 300 mln zł przychodów. Z uwagi na duże udziały rynkowe to właśnie lider rynku ubezpieczeniowego jest najczęstszym „klientem” Votum. Dlatego kancelarii zależy na tym, żeby ubezpieczyciel płacił jak najwięcej, a PZU — by wypłaty były jak najniższe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy