2 mln zł zadośćuczynienia, 200 tys. odszkodowania oraz 10 tys. zł miesięcznej renty — taką kwotę od szpitala w Opolu domaga się olimpijczyk Bartłomiej Bonk. Szpital, a właściwie jego ubezpieczyciel, zapłaci, jeśli okaże się, że przez błąd lekarski jedna z córek sportowca urodziła się z niedotlenieniem mózgu i wymaga długotrwałej rehabilitacji. Pierwsza rozprawa sądowa w tej sprawie odbyła się pod koniec lipca.
![DUŻO NA BARKACH: Bartłomiej Bonk, brązowy medalista z Londynu w podnoszeniu
ciężarów, żąda 2 mln zł zadośćuczynienia, 200 tys. zł odszkodowania oraz 10 tys. zł miesięcznej
renty od opolskiego szpitala za to, że lekarze nie przeprowadzili cesarskiego cięcia i jedna z jego
córek bliźniaczek urodziła się z ciężkim niedotlenieniem mózgu. [FOT. ADAM KONARSKI — NEWSPIX.PL] DUŻO NA BARKACH: Bartłomiej Bonk, brązowy medalista z Londynu w podnoszeniu
ciężarów, żąda 2 mln zł zadośćuczynienia, 200 tys. zł odszkodowania oraz 10 tys. zł miesięcznej
renty od opolskiego szpitala za to, że lekarze nie przeprowadzili cesarskiego cięcia i jedna z jego
córek bliźniaczek urodziła się z ciężkim niedotlenieniem mózgu. [FOT. ADAM KONARSKI — NEWSPIX.PL]](http://images.pb.pl/filtered/0d9af2eb-8502-48be-89b2-e69a08c0c751/79420fd8-6905-5062-9b13-d2ed175b0cd6_w_830.jpg)
Na swoim
Ten głośny przypadek z ostatnich dni nie jest jedynym, w którym pokrzywdzony pacjent pozywa szpital. Przyznawane przez sądy świadczenia są coraz wyższe. To powoduje, że szpitale muszą coraz więcej płacić za ubezpieczenie. Nie wszystkie są z tego zadowolone i szukają ucieczki przed drogimi polisami. Przykład może im dać 19 wielkopolskich szpitali, które zdecydowały się założyć własnego ubezpieczyciela. Jak przekonuje Jakub Jędrzejewski, wiceprezes spółki Szpitale Wielkopolskie, szpitalne towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych (TUW) może pozwolić obniżyć w pierwszym roku składki na ubezpieczenia o 15-20 proc. To na początek.
— Jeśli szkodowość będzie niższa od zakładanej, to wypracowana przez TUW nadwyżka spowoduje obniżenie składek w kolejnych latach — twierdzi Jakub Jędrzejewski.
Jego zdaniem, może zostać także przeznaczona na zwrot części kapitałów, które szpitale wniosą do swojego TUW. Ma to być 5,6 mln zł plus 800 tys. zł, które wyłoży samorządowa spółka Szpitale Wielkopolskie. Przedstawiciele ubezpieczycieli, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Przy 19 szpitalach nie da się bowiem osiągnąć skali, która pozwoliłaby pokryć kilka dużych odszkodowań.
— TUW przewróci się przy pierwszych dużych szkodach. Szpitale będą musiały wyłożyć na nie dodatkowe pieniądze. W efekcie nie będzie oszczędności, tylko zapłacą więcej niż do tej pory — twierdzi menedżer w jednej z firm ubezpieczeniowych.
Dodatkowo ubezpieczyciele podważają wiarygodność danych, które stoją za powołaniem TUW. Według wielkopolskiegosamorządu, w latach 2009-11 szpitale zapłaciły 15 mln zł składek. W tym samym okresie ubezpieczyciele, głównie PZU, wypłacili 200 tys. zł odszkodowań, a 1,5 mln zł jest w roszczeniach spornych z pacjentami.
— Te dane nie są prawdziwe. W rzeczywistości wartość składek była niższa, a kwota wypłaconych odszkodowań wyższa — twierdzi Rafał Kiliński, dyrektor zarządzający ds. klienta korporacyjnego w PZU.
Jakub Jędrzejewski odbija piłeczkę. Według niego, wyliczenia są prawdziwe i powstały na podstawie danych dostarczonych przez ubezpieczycieli. Podkreśla przy tym, że TUW jest ekonomicznie uzasadnioną odpowiedzią na sytuację w segmencie ubezpieczeń na polskim rynku. Same szpitale zdają sobie sprawę, że podejmują trudny temat. Dlatego oprócz powołania TUW stworzą u siebie działy zarządzania ryzykiem, które będą poprawiać procedury szpitalne, by do minimum ograniczyć ryzyko wystąpienia błędów lekarskich.
— Ostatecznym, najbardziej wiarygodnym i bezstronnym, recenzentem pomysłu utworzenia TUW będzie Komisja Nadzoru Finansowego, która podejmie decyzję o przyznaniu lub odmowie przyznania zezwolenia na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej — twierdzi Jakub Jędrzejewski.
Test prawdy
Procesowi tworzenia szpitalnego TUW w Wielkopolsce na pewno będą przyglądać się inne szpitale w Polsce. To kolejna inicjatywa tego typu i ze wszystkich ma największe szanse na powodzenie. Najwięcej pomysłów na samorządowy TUW pojawiło się na początku 2012 r., kiedy w życie weszły przepisy o zdarzeniach medycznych, które nałożyły na szpitale obowiązek posiadania dodatkowego ubezpieczenia. Po ich buncie rząd przesunął termin wprowadzenia nowych przepisów na 2014 r.
— Nasz projekt powołania TUW jest w zamrażarce. Czekamy na ostateczną decyzję rządu w sprawie obowiązku posiadania ubezpieczenia od zdarzeń medycznych. Urzędnicy już raz się skompromitowali, najpierw zmuszając szpitale do zakupu takich polis, a potem wycofując się z tego — mówi Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenie Szpitali Niepublicznych.
Z szacunków jego stowarzyszenia wynika, że potrzeba około 200 niepublicznych szpitali, by TUW przetrwało. Nie dziwi go także negatywna opinia ubezpieczycieli. Każde TUW odbierałoby im część rynku szpitalnego.