Chodzi o prawo, które można określić jako quasi-cenzurę. Grozi ono karą wieloletniego więzienia za rozpowszechnianie „fałszywych” informacji, z tym że ocenę czy są one fałszywe podejmują organy posłuszne Kremlowi.
Spotify, które weszło do Rosji w 2020 roku tłumaczy, że zaprzestając działalności chce chronić swoich pracowników w tym kraju, „a być może także naszych słuchaczy”.

BBC przypomina, że szwedzka spółka zamknęła swoje biuro w Rosji na początku marca. Nadal oferowała jednak możliwość darmowego odsłuchiwania treści aby udostępniać niezależne informacje. Obecnie zamiesiła taką możliwość.
- Spotify wierzyło, że jest krytycznie ważne próbowanie utrzymywania usług w Rosji w celu zapewnienia cieszących się zaufaniem, niezależnych informacji z regionu – głosi oświadczenie Spotify. – Niestety, wprowadzone ostatnio prawo w większym stopniu ograniczające dostęp do informacji, eliminujące swobodę wypowiedzi i kryminalizujące niektóre rodzaje doniesień spowodowało zagrożenie dla pracowników Spotify i być może także naszych słuchaczy – dodaje.